Siew graniczny nawozów, przydatne rozwiązanie czy zbędny wydatek?

0
580

O potrzebie wkroczenia jak największej liczby gospodarstw do „nowoczesnego świata” pod nazwą rolnictwo 4.0 wypowiedziano i napisano już bardzo wiele zdań. Specjaliści w dziedzinie rolnictwa oraz swobodni komentatorzy w głównej mierze są zgodni, że nowoczesne rolnictwo musi być zrównoważone i przyjazne środowisku.

Te słowa nabierają bardzo istotną wagę, gdy światowa produkcja żywności ledwo nadąża za ustawicznym wzrostem populacji globu. Aby wspomóc zmiany w rolnictwie, tworzone są szeroko zakrojone działania na przykład w postaci finansowania w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. Oczywiście, jak wiele tego typu inicjatyw, nie są one bez wad. Skomplikowane zasady naliczania punktów i czasami całkowicie oderwane od rzeczywistości decyzje urzędników, często są powodem tego, że wielu rolników rezygnuje w ogóle z takiej formy pomocy. Jednym z kryteriów uzyskania dodatkowej liczby punktów przy ubieganiu się o tego typu finansowanie było zaplanowanie zakupu rozsiewacza nawozów, który jest przystosowany do tak zwanego wysiewu granicznego.

Wysiew graniczny (jak niektórym może się wydawać) nie dotyczy tylko i wyłącznie wysiewu nawozów mineralnych. W przypadku nawożenia na przykład obornikiem za tę możliwość odpowiadają deflektory rozrzutu, mniejsze lub większe (w zależności od rodzaju adaptera) klapy boczne, ograniczające promień rozrzutu. Taki mechanizm nie jest zbyt dokładny i ogranicza się jedynie do zmniejszenia promienia rozrzutu, a nie ilości nawozu. Jeżeli natomiast chodzi o rzeczywiste oszczędności, to rozwiązania zastosowane w rozsiewaczach idą zdecydowanie dalej niż w przypadku wspomnianych rozrzutników obornika. Nawożenie to bardzo istotna część nakładów ponoszonych na produkcję rolniczą, więc nie bez kozery w przypadku wysiewu granicznego rozmowę zaczynamy od pieniędzy.

Nie wchodząc w szczegóły, większość operatorów ciągnika wie, jak problematyczne może być rozsiewanie nawozów mineralnych przy granicy pola, zachowując zalecaną dawkę. W związku ze specyfiką częściowego nakładania się dawek nawozu podczas przejazdów, trudno w prosty sposób tak przymykać zasuwy lub wyłączyć połowę rozsiewacza, żeby nie wyniknęły problemy z dawką. Z jednej strony jest ryzyko przenawożenia pasa nadgranicznego, a z drugiej zastosowania zbyt małej dawki. Na szczęście producenci rozsiewaczy wzięli na siebie opracowanie mniej lub bardziej dokładnego systemu do wysiewu przy skraju pola. Z punktu widzenia operatora, najlepiej jest, gdy możliwość załączenia wysiewu granicznego ma miejsce w dowolnym czasie i bez wychodzenia z kabiny. Taki rodzaj zastosowania systemu umożliwili producenci czołowych marek, udostępniając rozwiązanie w formie limitera, opuszczanego hydraulicznie bez wychodzenia z kabiny. Bardziej zaawansowane technologicznie rozsiewacze dokładnie dostosowują dawkę do zmniejszonej szerokości roboczej- i tutaj jest ta oszczędność, o której wspomniano wcześniej. Po drugiej stronie rozwiązań wysiewu granicznego są oferowane przez niektórych producentów tarcze wysiewy granicznego. Malkontenci mogą twierdzić, że jest to „kolejna niepotrzebna robota”. Może i jest w tym trochę racji, jednak czynność wymiany tarczy można wykonać tylko raz na danym polu i objeżdżając pole dookoła z taką tarczą, w pewnym stopniu zachowamy dokładność wysiewu. Nie należy zapominać (pozostając w kwestii finansów), że to właśnie zakup sprzętu z wyżej wymienionymi systemami ułatwia otrzymanie dotacji.

Przechodząc do niematerialnych korzyści z dokładności przy wysiewie granicznym wypada wspomnieć po pierwsze o ochronie wód. O ile przerzucenie nawozu do sąsiada lub na drogę spowoduje uszczerbek na portfelu rolnika, to aplikowanie nawozów w niedbały sposób przy zbiornikach wodnych czy też różnego rodzaju rowach, poskutkuje zanieczyszczeniem wody i zniszczeniem środowiska naturalnego drobnych zwierząt. Pewnie może się wydawać, że nasze 10 kg w roku nic nie znaczy, ale należy pamiętać, że kilka kilogramów czystego składnika azotu, potasu czy fosforu, żeby trafić w naturalny sposób do małego oczka wodnego potrzebowałoby bardzo wielu lat. Ochrona wód, to można powiedzieć najprostszy do zobrazowania problem dotyczący nawożenia, inną (dosyć skomplikowaną) jest sprawa globalnego bilansu i obrotu pierwiastków w środowisku naturalnym. A domeną rolnictwa jest żywić, ale nie zaburzać środowiska.

Spokojne podejście do problemu innowacji przy aplikacji nawozów to jedna z cech nowoczesnego rolnika o otwartym umyśle. Oczywiście może się wydawać, że „mądrują” o nowoczesności tylko ci, którzy mają dużo pieniędzy. Sprawa wygląda jednak nieco mniej jednoznacznie. Owszem, wysiew graniczny rozsiewaczy jest niewątpliwie dodatkowym kosztem podczas zakupu nowego sprzętu. Jest on jednak adekwatny do ceny bazowej rozsiewacza. W przypadku zakupu droższego, zachodniego sprzętu, który z zasady chcemy, aby służył długo, był prosty w obsłudze i niezawodny, dobranie opcji wysiewu granicznego, to już tylko dosyć oczywiste uzupełnienie funkcjonalności. Nie inaczej jest w przypadku sprzętu z rodzimego podwórka. Przykładowa tarcza wysiewu granicznego lub limiter nie będzie porażająco drogi, jeżeli sam sprzęt jest w zasięgu naszej kieszeni.

Autor: Józef Woś

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności