Serbowie kontrolują sprzedaż jabłek do Rosji

Kilka dni temu pojawiła się informacja o tym, że Federalna Agencja Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego podejrzewa serbskie firmy o reeksport polskich jabłek do Rosji.

Powodem były zatrzymania na granicy rosyjskiej produktów żywnościowych, pochodzących z państw objętych embargiem. Na pierwszym miejscu tej kontrabandy są jabłka. Padło podejrzenie fałszowania dokumentów przewozowych. Rzekomo serbskie owoce, miały faktycznie pochodzić z Polski. Rosjanie zagrozili nawet objęciem Serbów embargiem, jeśli ta sprawa nie zostanie wyjaśniona.
Jednak tak drastyczny środek nie zostanie wprowadzony. Taka informacja została podana po spotkaniu ambasadora Rosji z członkami rządu Serbii w Belgradzie.
Serbowie przyznali, że taki proceder jest możliwy. Dlatego już 2 marca wprowadzono w Serbii nowy system kontroli, który uniemożliwia w praktyce podrabianie dokumentów fitosanitarnych. Ponadto serbskie służby celne i skarbowe wzięły się za kontrole firm, handlujących polskimi jabłkami. O dziwo, jak podała serbska prasa bulwarowa, niektóre z tych przedsiębiorstw prowadzili Rosjanie.

Eksport owoców z Serbii do Rosji wzrósł od jesieni 2014 r. o prawie 50 procent, co już wydaje się podejrzane. Jednocześnie polskie jabłka zalały serbski rynek, także dlatego, że są dużo tańsze od tamtejszych. To z kolei budzi protesty serbskich sadowników. Na tym przykładzie widać, jak pogmatwane są interesy gospodarcze i jak sporo zamieszania mogą wprowadzić decyzje polityczne.

K. Madeja/Źródło: wyborcza.biz