Samorządy chcą miliardowego haraczu od firm

Samorządowcy wpadli na pomysł by wykorzystać prace w parlamencie nad rządowym projektem ustawy, która m.in. ogranicza do 50 proc. odliczenie VAT od samochodów osobowych używanych przez przedsiębiorców do celów służbowych i prywatnych. Chodzi o podatek od środków transportowych, który obciążyć miałby dodatkowo służbowe auta o masie do 3,5 tony.

Skoro właściciele firm znów będą mogli odliczać połowę VAT od swoich służbowych aut, mogliby wspomóc nasze budżety – mówi bez ogródek portalowi Money.pl Andrzej Porawski, dyrektor biura Związku Miast Polskich. Przyznaje, że pomysł omawiany był podczas ostatniego posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. – Przedstawiliśmy nasz pomysł, ale żaden oficjalny projekt zmian jeszcze nie powstał – tłumaczy. Przyznaje jednak, że mowa była o ewentualnych stawkach podatku. – Przedstawiciele Gdańska zaproponowali, że mogło by to być 250 złotych od zarejestrowanego auta rocznie – wyjaśnia, jednak jak zaraz dodaje: ta kwota padła dlatego, że jest okrągła, łatwa przy szacowaniu i mniej więcej po środku między zerową stawką, a minimalną o jakiej zaczynają się stawki podatku od środków transportowych obciążających auta o masie całkowitej od 3,5 do 5,5 tony.
Trudno mówić jeszcze o konkretnej kwocie. Resort finansów ustala tylko widełki tych stawek zależnie od masy pojazdów i liczby osi, a samorządy uchwalają dokładne poziomy podatku – tłumaczy w Money.pl Bożena Jaszczak z Wydziału Podatków i Opłat Lokalnych Urzędu Miasta w Katowicach.
Teraz lokalne podatki płacą tylko te firmy, które w swoich flotach maja pojazdy od 3,5 tony w górę. Minimalna stawka wynosi 410 zł, a maksymalna 3125 zł rocznie. W przypadku aut o masie od 3,5 do 5,5 tony, stawki w poszczególnych miastach i powiatach wahają się przeważnie od 500 do 650 zł. Górny pułap, którego radni nie mogą przekroczyć to w tym roku 818 zł.
Gdyby samorządowcy przeforsowali swój pomysł i zyskali poparcie rządu Donalda Tuska i większości w parlamencie, to w ustawie o podatkach lokalnych pojawiła się kategoria aut firmowych do 3,5 tony obciążonych podatkiem od środków transportowych.
Według danych GUS, aut ciężarowych i osobowo-ciężarowych do 3,5 tony, w tym aut z kratką, które jeżdżą po naszych drogach jest około 2,5 mln. Na tej podstawie oszacowaliśmy ile przedsiębiorcy musieliby oddać samorządom, gdyby stawka wyniosła średnio 150, 200, 250 (taka propozycja padła), 300 i maksymalnie 409 zł.
Najwięcej zyskałyby największe miasta, te na prawach powiatu, które mogą ustalać stawki – przyznaje Andrzej Porawski ze Związku Miast Polskich. Przy wysokości średniej stawki na poziomie 250 zł, do samorządowych kas popłynęło by 625 mln zł, a zakładając maksymalny poziom, czyli pod dolną granicę dla aut powyżej 3,5 tony, wpływy przekroczyłyby nawet miliard złotych.
Samorządowcy przyznają, że w tym roku nie ma szans na wprowadzenie dodatkowego podatku od aut. – Gdyby się pospieszyć, to od 2015 roku byłoby to realne – mówią przedstawiciele miast. Jednak by to zrobić, trzeba by było zmienić ustawę o podatkach lokalnych, a w Ministerstwie Finansów, jak na razie nie było nawet wstępnych przymiarek by napisać taki projekt nowelizacji.
Źródło: Money.pl