fbpx

Rząd nas poróżnił, ale nie cofniemy się. Protest rolników przed MCK w Katowicach (wywiad)

Nie mielibyśmy problemów, gdyby nie pandemia, wojna, import z Ukrainy. Dalibyśmy radę. Ale teraz nasza produkcja jest nieopłacalna, a z rządem nie załatwiliśmy nic. Dlatego protestujemy i nie cofniemy się – bo już jesteśmy pod ścianą.

W dniu rozpoczęcia Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, podczas obecności na Kongresie premiera RP Donalda Tuska oraz przewodniczącej KE Ursuli von der Leyen, rolnicy z Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników zgromadzili się pod Międzynarodowym Centrum Kongresowym, by domagać się realizacji swoich postulatów. O proteście rozmawiamy z jednym z liderów OOPR Stanisławem Barną, rolnikiem z zachodniopomorskiego.

Samasz loteria - baner

Panie Stanisławie, na czym polega protest, ilu jest protestujących? 

Na samym proteście jest ok. 100 rolników, wielu też było w MCK. Protest trwa, jest przewidziany do godz. 17 – będzie palona słoma i trumna symbolizująca rolnictwo.

Rząd ogłosił sukces w pomaganiu rolnikom, Unia też twierdzi, że poszła wam na rękę – dlaczego protestujecie? 

Nie doszło do żadnych poważnych rozmów, rekompensatami za sprzedane zboże rząd tylko podzielił rolników. Wciąż domagamy się realizacji naszych postulatów w sprawie Zielonego Ładu, wsparcia hodowli zwierzęcej, rekompensat za straty poniesione w wyniku wojny na Ukrainie i importu z krajów spoza UE.

Czy jesteście zauważani przez uczestników Kongresu, jaka jest reakcja na protest? 

Jesteśmy zauważani, rozmawialiśmy przed chwilą z panem premierem Kosiniakiem-Kamyszem, który obiecał nam spotkanie w ciągu tygodnia. Oczywiście nie mieliśmy szans na rozmowę ani z premierem Tuskiem, ani z przewodniczącą von der Leyen. Natomiast podchodzą do nas uczestnicy Kongresu, pytają, o co nam chodzi, co załatwiliśmy do tej pory.

A my nie załatwiliśmy nic. Jak powiedziałem, rekompensaty za zboże tylko podzieliły rolników, bo jedni dostali a inni nie dostali, choć są tak samo pokrzywdzeni.

To miło ze strony ministra obrony narodowej Kosiniaka-Kamysza, że chce się spotkać z rolnikami, ale czy to przyniesie jakieś efekty? 

Na pewno się nie cofniemy. Sięgnęliśmy dna, jesteśmy pod ścianą. Jeśli rząd nam nie pomoże, nasze gospodarstwa przejmie ktoś inny, bo nie będzie nas stać na ich prowadzenie. Jesteśmy obciążeni kredytami, w które nas w zasadzie wpuszczono, bo wmawiano nam, że musimy dogonić Unię Europejską. Ale nie byłoby problemu, zaczęliśmy wychodzić na prostą, gdyby nie pandemia, wojna na Ukrainie, wojna handlowa prowadzona przez Rosję. Do tego dochodzi Zielony Ład i import taniego surowca z Ukrainy. Nie jesteśmy winni tej sytuacji. Wiemy, że rekompensaty jej nie rozwiążą, ale są nam potrzebne teraz, bo w przeciwnym razie wiele gospodarstw już w lipcu zajmą komornicy.

Wydawałoby się, że rolnicy będąc w tak trudnej sytuacji wykorzystają tę niezwyczajną okazję obecności przewodniczącej Komisji Europejskiej w Polsce i pokażą swoją siłę. Tymczasem jest was stu kilkudziesięciu, a nie milion trzysta… 

Tak… Czas jest też taki, że ludzie są w polu… Ale też to poróżnienie rolników, które rząd rozgrywa, robi swoje. Bo jeden sąsiad dostał rekompensatę, drugi nie dostał – dlaczego? Dlatego, że jest biedniejszy i zboże sprzedał wcześniej? A przecież stracił, bo nawozy były po 5 tys. a teraz są po 1400 zł. A na protesty chodzili obaj. My, jako OOPR jesteśmy zdania, że jeśli są rekompensaty, to powinni dostać wszyscy, nawet jeśli każdy mniej.

Mówi Pan, że rekompensaty poróżniły rolników, ale domagacie się rekompensat… 

Te rekompensaty są nam teraz potrzebne, żeby utrzymać gospodarstwa. Bo wzięliśmy w ubiegłym roku drogie kredyty płynnościowe, które musimy teraz spłacić. Tylko skąd wziąć na to pieniądze, skoro zboże kosztowało 1300 zł, a teraz 600-800? W tamtym roku już produkcja nam się nie opłacała, rząd nam pomagał, a teraz ceny na nasze surowce jeszcze spadły.

My nie chcemy rekompensat tylko rozwiązań systemowych – kalkulatora minimalnej opłacalności, poniżej którego nie wolno by było kupować naszych produktów, wtedy sobie poradzimy. Gospodarstwo to nie jest firma, której działalność można zawiesić, można ją zamknąć i pójść do pracy gdzie indziej. U nas nie jest tak, że żona i mąż mają swoje pieniądze i zawsze jest jakieś zabezpieczenie.

Dlaczego w ogóle rząd miałby z wami rozmawiać i iść na ustępstwa? 

Dobry gospodarz, czyli rząd, powinien dbać o swoje dzieci, czyli nas, obywateli. Ale nie tylko o to chodzi. Rolnictwo to koło zamachowe gospodarki, bo w rolnictwie jest potrzebne wszystko – stal, drewno, cement, maszyny. My zatrudniamy pracowników, my pieniądze inwestujemy w gospodarstwa, nie odkładamy. Jeśli rolnictwo się rozwija, cała gospodarka się rozwija. A tu się gospodarstwa zwija. Zwalniamy ludzi, pracujemy na resztkach paliwa, nie dbamy o ziemię tak, jak powinniśmy, bo oszczędzamy – na nawozach, na wapnowaniu. Nie tak powinno być.

My nie chcemy rekompensat, nawet nie chcemy dopłat, chcemy tylko godnych pieniędzy za to, co produkujemy.

SDF baner ciągnik
Baner Syngenta
Baner webinarium konopie
POZ 2024 - baner

1 KOMENTARZ

  1. Brawo rolnicy,pamietam jak demokracja solidurnosciowa was palowala,teraz tez nie zyskacie ,tym bardziej z kamaszem co chce robic lapanki ukraincow w polsce i ich wysylac na wojne albo z tfuskiem co polecial sciskac sie z zelenskim i obiecywac ze bedziemy walczyc o upadline

ZOSTAW KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najpopularniejsze artykuły
NAJNOWSZE WIADOMOŚCI
[s4u_pp_featured_products per_row="2"]
INNE ARTYKUŁY AUTORA




ARTYKUŁY POWIĄZANE (TAG)

NAJNOWSZE KOMENTARZE

Newsletter

Zapisz się do Rolniczego Newslettera WRP.pl, aby otrzymywać informacje o tym co aktualnie najważniejsze w krajowym i zagranicznym rolnictwie.