Rybacy też oczekują pomocy

Skutki tegorocznej suszy odczuwają nie tylko rolnicy, ale również właściciele stawów hodowlanych. Wysokie upały spowodowały nie tylko odpływ z nich wody, ale też jej wysoką temperaturę, czego następstwem były częste przypadki śnięcia ryb.

– Wiele stawów z wielkim trudem dotrwało do wrześniowych opadów, podtrzymując swoją podstawową funkcję, jaką jest hodowla ryb. W sierpniu w wielu stawach brakowało od 50-80 procent wody, a jej temperatura nierzadko przekraczała 32 st.C. W tych ekstremalnych warunkach rybacy znacznie ograniczali, lub wręcz zaprzestawali karmienia osłabionych ryb, by utrzymać je przy życiu, co skutkowało zahamowaniem ich przyrostów. Niestety w wielu obiektach hodowlanych następowały śnięcia –informuje Wacław Szczoczarz , prezes Lokalnej Grypy Rybackiej Świętokrzyski Karp.

Dziś hodowcy ryb, którzy w wyniku suszy ponieśli straty podobnie jak rolnicy oczekują pomocy wsparcia od naszego rządu, które w przeszłości najczęściej omijało stawy hodowlane. Teraz mają nadzieje, że będzie inaczej.

– Nasze Lokalne Grupy Rybackie ulokowane są na terenach zależnych od rybactwa, niejako wyrastając z pracy rybaków stawowych. Dzisiaj rybacy potrzebują naszego wsparcia i chociaż LGR-y są w tzw. okresie przejściowym, powinny wszelkimi sposobami wspomóc rybaków. Taki jest sens istnienia LGR-ów – mówi Wacław Szczoczarz.

W związku z trudną sytuacja w jakiej wyniku suszy znajduje się obecnie wiele gospodarstw hodowlanych prezes LGR Świętokrzyski Karp wystosował do wszystkich LGR w kraju apel, w którym wzywa je do przeprowadzenia na swoim terenie monitoringu skutków suszy na stawach hodowlanych, co pozwoli określić skalę zjawiska i złożyć uprawnioną interwencję u stosownych władz oraz do zachęcania rybaków do składania w urzędach gmin wniosków dotyczących poziomu strat na stawach hodowlanych z tytułu suszy oraz do wystąpienia do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi z apelem o wsparcie gospodarstw rybackich dotkniętych suszą.