Ruszył program zwalczania choroby Aujeszkyego

W dniu 19 marca br. Rząd przyjął program zwalczania choroby Aujeszkyego u świń na lata 2008-2013. Za realizację programu bezpośrednio odpowiedzialne są powiatowe inspektoraty weterynarii. Badaniu mają być poddane wszystkie stada świń. Głównym celem programu ma być uwolnieni Polski od choroby Aujeszkyego, co pozwoli na handel żywymi świniami w obrębie UE. N

– Program już wystartował – mówi dr Janusz Związek, z-ca głównego lekarza weterynarii. Pierwsze próbkobranie rozpoczęło się w woj. świętokrzyskim. Większość woj. ruszy na przełomie kwietnia i maja. Nieliczne wyjątki, a więc największe jeśli idzie o ilość stad do przebadania regiony jak Wielkopolska czy Mazowsze rozpoczyną program w czerwcu.

Redakcja WRP, postanowiła sprawdzić stan przygotowań do obsługi programu w poszczególnych województwach.
– To jest nieporozumienie. Informacja o kwietniowym terminie rozpoczęcia pierwszego próbkobrania pochodzi z planów jakie przedstawiliśmy pół roku temu – mówi lek. wet. Mieczysław Aleksandrowicz z zespołu ds. zdrowia zwierząt i zwalczania chorób zakaźnych w Wojewódzkim Inspektoracie Weterynarii (WIW) w Kielcach. Głównym powodem opóźnienia jest brak odpowiedniego systemu komputerowego do obsługi programu. System CELAB, który miał być gotowy, nie istnieje. Własnymi siłami i środkami z budżetu wojewódzkiego musimy zakupić inny program. Taki system będzie kosztował nas ok. 40 tys. zł.

To nie jedyne zmartwienie służb weterynaryjnych w tym regionie. Z nieoficjalnych wyliczeń wynika, bowiem, że ok. 50% stad świń nie zostało zgłoszonych przez rolników do systemu IRZ w ARiMR, więc na dobrą sprawę nie wiadomo ile świń jest do zbadania. Obowiązek rejestracji zwierząt w systemie Agencji leży po stronie rolnika. Na terenie tamtejszych powiatów przeprowadzano akcję, której celem było namawianie hodowców do rejestrowana stad. Akcja przyniosła rezultaty. Pod koniec grudnia ubr., w świętokrzyskim systemie IRZ zarejestrowanych było niewiele ponad 19 tys., stad, a na koniec kwietnia br. było ich prawie 21 tys. Świętokrzyski inspektorat weterynarii zwraca uwagę jednak, na nie precyzyjne zapisy w programie.
– W programie czytamy, że badaniem mają zostać objęte wszystkie stada w Polsce. Nie ma tam informacji, że chodzi tylko o zwierzęta wpisane do Agencyjnego rejestru – dodaje. M. Aleksandrowicz.
– My prowadzimy oficjalny program zwalczania choroby Aujeszkyego, tylko w stadach zarejestrowanych w IRZ w chwili jego rozpoczęcia. Z tym, że za stado zgodnie obowiązującymi przepisami uznajemy siedzibę od 2 zwierząt wzwyż. Pojedyncze sztuki nie będą badane – wyjaśnia dr J. Związek.

Bez kłopotów program ruszył za to w woj. łódzkim, 4 pod względem liczby pogłowia świń regionem w Polsce.
– Nasi lekarze weterynarii pobierają już krew – mówi Roman Owecki woj. lek. weterynarii w Łodzi. Posiadamy także program komputerowy, niezbędny do przetwarzania zebranych danych. Dodatkowo zakupujemy zakładkę do programu, która ułatwi jego obsługę. Oczywiście program jest zakupywany z budżetu państwa. Mamy do pobrania w pierwszym etapie 193 tys. próbek, a w drugim 565 tys.. Na dzień dzisiejszy na terenie woj. mamy prawie 2 mln pogłowia i ponad 37 tys. stad, zarejestrowanych w IRZ. Jeśli napotkamy stada niezarejestrowane, to oczywiście zgłosimy to do Agencji. Te stada po wpisaniu w system również muszą być objęte badaniami, inaczej program nie miałby merytorycznego sensu.

Taką samą interpretację przepisów przyjął inspektorat w woj. śląskim. To drugie województwo, w którym kilkanaście dni temu ruszył program.
– Zwracam uwagę, że od tego roku funkcjonuje tzw. łańcuch żywieniowy, który obowiązuje przy sprzedawaniu zwierząt do rzeźni – mówi Tadeusz Sarna woj. lek. wet. w Katowicach. Tam też trzeba wpisać nr stada. Po za tym, listę IRZ można uzupełnić. Wszystko zależy od sprawnej współpracy z Agencją.

W praktyce oznacza to, że w większości powiatów lek. wet. będą mieli najprawdopodobniej przy sobie druki do rejestracji stad w IRZ, które rolnicy po wypełnieniu będą mogli w trybie pilnym złożyć w miejscowym oddziale ARiMR.

Brak wpisu do systemu IRZ, może jednak skończyć się dla rolnika o wiele gorzej, niż tylko pilnym nakazem rejestracji.
– Jeśli danego stada nie ma na liście Agencji, to otrzymuje ono tzw. czerwone świadectwo. To oznacza, że na wniosek pow. lek. wet. zwierzęta mogą trafić jedynie do rzeźni w celu utylizacji – przypomina J. Związek.

Spokojni o przebieg programu są szefowie inspektoratów weterynarii w woj. zachodniopomorskim i wielkopolskim. W tych regionach, program miał ruszyć już w ubiegłym roku, jeszcze zgodnie z projektem poprzedniego rządu. W ten sposób regiony te miały dołączyć do woj. lubuskiego, które już od 2006 jest stopniowo uwalniane od choroby Aujeszkyego w ramach programu pilotażowego. W woj. zachodniopomorskim program ma ruszyć już 19 maja. W pierwszym etapie zostanie pobranych ok. 110 tys. prób krwi. Województwo wielkopolskie, czyli region o największym skupieniu produkcji trzody chlewnej w Polsce (pogłowie świń w Wielkopolsce stanowi 31% krajowej populacji), rozpocznie realizację programu na początku czerwca. W tym regionie do zbadania jest przeszło 70 tys. stad zarejestrowanych w IRZ. Zakłada się, że przy pierwszym badaniu zebranych będzie 800 tys. próbek.

Lekarzy weterynarii czeka nie lada zadanie. Pobieranie prób krwi u świń nie należy do łatwej czynności. Dlatego też w powiatach w całej Polsce odbywały się specjalne szkolenia, które miały przygotować lekarzy do sprawnego przeprowadzania badań.

Takie szkolenia na terenie Wielkopolski prowadził m. in. dr med. wet. Aleksander Skoracki z AR w Poznaniu, który pracował także przy programie zwalczania Aujeszkyego realizowanym w Niemczech. Jego zdaniem przy pobieraniu krwi istotne są odpowiednia technika, a także sprzęt.
– Ważne jest, aby sprzęt wykorzystywany do pobierania krwi u świń była mało inwazyjny. Podczas pilotażowego programu przeprowadzanego w woj. lubuskim wybrano igłopróbówki. Przy użyciu tego rodzaju urządzenia, prawdopodobieństwo upadku zwierząt jest większe niż przy użyciu igłostrzykawek. Po za tym przy badaniu igłopróbówką mogą powstawać ropnie, krwiaki, a więc problemy przy kolejnym pobieraniu krwi – ostrzega A. Skoracki.

Większość inspektoratów w drodze przetargu zakupiło jednak do badań igłopróbówki, tłumacząc wybór niższą ceną. Po za tym spora część lek. weterynarii, uważa, że rodzaj próbówki nie ma znaczenia przy tego typu badaniach.
– To jest tylko i wyłącznie kwestia umiejętnego wykonania badania przez lekarza – komentuje M. Aleksandrowicz z WIW w Kielcach.
– W programie zwalczania Aujekszkyego jest napisane, że do wykonywania badania mają być wykorzystywane igłostrzykawki, a nie igłopróbówki. Jeśli ktoś poszedł na skróty to jest mi bardzo przykro – mówi z żalem J. Związek.

Marcin Simiński
Wiadomości Rolnicze Polska