Rezerwy na krótko

Rezerwy Narodowego Banku Polskiego, środki w Banku Gospodarstwa Krajowego i linia kredytowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego pozwalają na obronę kursu złotego przez około 100 dni – sprawdził portal Money.pl.

W ostatnich tygodniach złoty gwałtownie tracił na wartości. W połowie ubiegłego tygodnia euro przebiło poziom 4,5 zł i było najdroższe od czerwca 2009 roku, a dolar, który kosztował ponad 3,3 zł, był najmocniejszy od czerwca 2010 roku. By nie dopuścić do większej przeceny na rynku interweniowały NBP i BGK. Efektem było wzmocnienie złotego o około 10 groszy do każdej z tych walut.
Oficjalnych danych nie ma, ale według ostrożnych szacunków analityków, by uzyskać taki efekt na rynek rzuconych musiało zostać od 800 mln do miliarda euro. Prezes NBP Marek Belka zapowiedział, że spekulanci grający na osłabienie naszej waluty, muszą się liczyć z interwencją polskich instytucji.
Jak długo są one w stanie bronić złotego? Jak sprawdził Money.pl, aktywa rezerwowe NBP na koniec sierpnia 2011 roku wynosiły ponad 307 mld złotych. Przy kursie 4,5 zł za euro daje to kwotę ponad 68 mld euro. Do tego należy dodać środki unijne, które rząd trzyma na kontach w BGK, a które w ostatnich miesiącach często wymienia na rynku walutowym. W tym roku w przeliczeniu na złotego było to 68,6 mld złotych. Obecnie z tej kwoty może być jeszcze kilkanaście miliardów złotych.
Do obrony złotego mogą zostać również wykorzystane środki z elastycznej linii kredytowej, którą w 2009 roku rząd uzyskał w MFW. W jej ramach mamy do dyspozycji około 30 mld dolarów. Czyli teoretycznie wychodzi wiec – bo wiadomo, że nie ma możliwości rzucenia wszystkich rezerw na rynek walutowy – że rodzimej waluty można by bronić przez około 100 dni.
Za słaby złoty może wywrócić finanse publiczne
Dlaczego osłabienie złotego może być groźne? Jak wynika z danych NBP, na koniec czerwca 2011 roku zadłużenie sektora finansów publicznych wynosiło niemal 788 mld złotych. Z tego ponad 215 mld złotych jesteśmy winni w walutach obcych. Umocnienie się złotego powoduje więc automatyczny wzrost tej części długu.
Jest to o tyle groźne, że zadłużenie sektora finansów publicznych obecnie stanowi około 53 proc. PKB. Jego wzrost na koniec roku powyżej 55 proc. wymagać będzie skonstruowania na 2013 roku zrównoważonego budżetu. Gdyby taka sytuacja miała już miejsce w 2012 roku rząd musiałby znaleźć 35 mld zł, bo tyle ma wynieść przyszłoroczny deficyt budżetu państwa.
Według Marcina R. Kiepasa, analityka X-Trade Brokers rodzima waluta ma przestrzeń do osłabienia się, by nie przekroczyć progu ostrożnościowego. – Rynek spekuluje o poziomach 4,40-4,90. Ostatni raport Goldman Sachs mówi o kursie 4,83 – faktycznie spokój ministra Rostowskiego pokazuje, że jest to raczej górny przedział wcześniej wskazanego zakresu – wyjaśnia Kiepas.
Natomiast Łukasz Wosch, z TMS Brokers uważa, że kurs euro do złotego, który może zagrozić naszym finansom publicznych to 4,50-4,70.
Interwencja? Dopiero w grudniu
Analitycy wskazują również na to, że kurs złotego nabierze kluczowego znaczenia dopiero w grudniu, kiedy to będzie obliczany stan długu publicznego w stosunku do produktu krajowego brutto. Eksperci uważają, że władze zrobią wszystko by zapobiec przekroczeniu konstytucyjnego progu zadłużenia 55 procent.
Marcin R. Kiepas nie przewiduje szybko zdecydowanej akcji NBP i BGK -Teraz raczej nie spodziewałbym się interwencji na dużą skalę. W sytuacji, gdy kurs rzeczywiście będzie istotny dla rządu to może dojść do większej interwencji w grudniu. Przemawia za tym również fakt, że pod koniec grudnia nadejdzie okres świąteczny, będzie mniejsza aktywność na rynku i teoretycznie utrzymanie kursu w ryzach powinno mniej kosztować – wskazuje.

Wtóruje mu Łukasz Wosch – Najbardziej istotny będzie grudzień, kiedy dla rządu ten kurs będzie bardzo ważny. Obawiam się, że wtedy może dojść do większych interwencji, o ile próg ostrożnościowy 55-procent będzie zagrożony – mówi.
Cały materiał czytaj na http://www.money.pl/banki/raporty/artykul/interwencje;walutowe;jak;dlugo;stac;nas;na;obrone;zlotego,27,0,920603.html

Źródło: Money.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności