Realia funkcjonowania gospodarstwa rodzinnego we Francji

0
408

To co dociera do nas na temat francuskiego rolnictwa, nie do końca daje prawdziwy obraz funkcjonowania rodzinnego gospodarstwa we Francji. Mity o ogromnych dotacjach jakie mają dostawać z funduszy europejskich rolnicy we Francji bledną przy bliższej obserwacji. Lydie i Didier Gaillard prowadzą typowe gospodarstwo rolne w wiosce Menigoute w departamencie Deux Sevres w zachodniej Francji, około stu kilometrów od Oceanu Atlantyckiego. N

Pracują w swoim gospodarstwie od trzydziestu lat. Jako młodzi ludzie wzięli komercyjny kredyt w banku na dwadzieścia lat, i za to kupili 33 ha ziemi oraz 55 owiec. Obecnie hodują 8 tys. kaczek i gęsi oraz 850 owiec. Uprawiają 200 ha, z czego 160 ha, to grunty, których są właścicielami. Żyto z powierzchni 100 ha przeznaczają na sprzedaż, a rzepak, kukurydzę i słonecznik w większości na potrzeby własnego gospodarstwa.

Oboje pochodzą ze wsi i chcieli jak ich rodzice, prowadzić własne gospodarstwo. Ale żeby tak się stało musieli postawić na swoim. Rodzice Lydie pragnęli, aby ich córka miała lepsze życie i wysłali ją na studia do miasta. Ona jednak, bez ich wiedzy, zapisała się na wydział rolniczy, aby lepiej przygotować się do prowadzenia własnej wymarzonej fermy. Lydie z rozrzewnieniem wspomina pierwsze trzy kaczki, które dostali w prezencie od rodziców na ślubie. To one dały początek ich hodowli.

<img src=http://www.wrpnowe.home.pl/fotomoje/LydieididierGaillard.jpg align=rightwidth=200
Państwo Gaillard (patrz zdjęcie) mają owczarnię, duży budynek dla kaczek i gęsi, malutką ubojnię z zakładem przetwórczym i mały sklepik, w którym Lydie sprzedaje własne produkty. W każdą środę jeździ też do pobliskiego miasteczka na targ, gdzie również ma swoje stoisko. Małżonkowie podzielili się pracą, Lydie z córką zajmuje się drobiem, a Didier owcami. Przy zwierzętach na stałe jest zatrudniony jeden pracownik, a w gospodarstwie, ubojni i przetwórni sezonowo pomaga osiem osób.

Ubojnia z przetwórnią znajduje się w niewielkim budynku przylegającym do domu. Mimo, że jest malutka, ma pełną linię produkcyjną, spełniającą reżim produkcji z wydzieleniem poszczególnych stref, tak jak w dużym zakładzie przetwórczym.

Dzięki temu, że znajduje się tam autoklaw – profesjonalne urządzenie do pasteryzacji produktów spożywczych, wszystkie przetwory w sklepiku Lydie mają dwa lata przydatności do spożycia, bez użycia chemicznych konserwantów.

W sklepiku można kupić różnego rodzaju pasztety z gęsi i kaczek, przetwory z jagnięciny oraz ślimaków.
<img src=http://www.wrpnowe.home.pl/fotomoje/corkaGaillardowwprzetworni.jpg align=left width=200Asortyment jest mądrze wyskalowany. Są tam produkty o zróżnicowanej gramaturze na kieszeń każdego klienta, niezależnie od zasobności portfela. Lydie sama zaprojektowała etykiety na opakowania, i z dumą wszystkim o tym opowiada.
Inwestycje i ciężka praca przynoszą satysfakcję również w wymiarze finansowym. Lydie na kaczkach i gęsiach zarabia 3 tys. euro miesięcznie.
Aby obniżyć koszty zakupu sprzętu Gaillardowie wspólnie z 30 innymi rolnikami kupili potrzebne im wszystkim maszyny i urządzenia. Jedną z takich maszyn mają pod opieką w swoim gospodarstwie. W zależności od potrzeb Didier obsługuje pozostałych rolników ze wspólnoty i sam w ten sposób korzysta z innych urządzeń.

W trzydziestoletniej historii gospodarstwa małżeństwo wzięło z UE zaledwie dwie dotacje do inwestycji. Na owczarnię, której koszt całkowity wyniósł 91 tys., euro z programów unijnych dostali 25 tys. euro. Natomiast na remont sklepiku i pomieszczeń do prezentacji własnych produktów dlatego, że są w sieci Witamy na Fermie” dostali 22 tys. euro i było to 60% całości kosztów.
Gospodarstwo Gaillardów dostaje również co roku dopłaty bezpośrednie i jest to średnio 550 euro do 1 hektara, a do każdej owcy 28 euro rocznie.
Czysty dochód z gospodarstwa rodziny wynosi miesięcznie 7,5 tys. euro. Przy podzieleniu tego na Lydie i Didier oraz ich córkę daje to 2.5 tys. euro.

Takie dochody mogą doprowadzić o zawrót głowy niektórych polskich rolników, ale są to tylko pozory wielkiego bogactwa. Trzeba pamiętać o wysokich kosztach środków produkcji i trzykrotnie większych kosztach życia. To sprawia, że nie są to aż takie kokosy, o jakich powszechnie opowiada się w Polsce. Dodatkowo wszyscy francuscy rolnicy płacą podatek dochodowy, a składki na ubezpieczenie społeczne (odpowiednik naszego KRUS) rocznie wynoszą 9 tys. euro.

Dzięki konsekwencji w działaniu, ciężkiej pracy i skromnemu życiu, po trzydziestu latach, Gaillardowie osiągnęli status jednego z lepszych gospodarstw w departamencie. Jednak obserwując ich działania i podliczając dochody można stwierdzić, że mity o ogromnej zasobności francuskich rolników możemy schować między bajki.

Jacek Piasecki

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności