Pszczelarze chcą wprowadzenia dopłat za zapylanie

Zapylanie kwiatów

Pszczelarze apelują do Ministra Środowiska o wprowadzenie dopłat za zapylanie. Zdaniem Polskiego Związku Pszczelarskiego trzeba  stworzyć podstawy prawne, które pozwolą wspierać polskie pszczelarstwo środkami pochodzącymi z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

– Uważamy, że pszczelarze powinni otrzymywać ekwiwalent finansowy za pracę pszczół świadczoną w procesie zapylania, jako rekompensatę za nakłady ponoszone w ich utrzymywanie w środowisku i wkład wnoszony przez owady zapylające w bioróżnorodność ekosystemów – mówi Tadeusz Dylon, prezydent Polskiego Związku Pszczelarskiego.

Władze PZP widzą potrzebę wprowadzenia takich dopłat dla wszystkich pszczelarzy. Jak podkreśla prezydent Dylon, jest to ważne szczególnie teraz, ponieważ Komisja Europejska powiększa z roku na rok bezcłowy kontyngent na miód sprowadzany z Ukrainy na rynek UE. Jesteśmy państwem przygranicznym i miód z Ukrainy trafia w pierwszej kolejności na rynek Polski. Skutkuje to spadkiem cen na miód z naszych pasiek.

W ocenie PZP dopłaty za zapylanie chroniłyby polskich pszczelarzy przed drastycznym spadkiem opłacalności produkcji w naszym sektorze pszczelarskim. Dopłaty za zapylanie spełniłyby  w pszczelarstwie podobną rolę jak dopłaty bezpośrednie wypłacane rolnikom, które poprawiają opłacalność. Pszczelarze i pszczoły, których praca wpływa korzystnie na przyrodę i ekosystemy, na takie dopłaty zasługują.

– Refundacje przyznawane w ramach Krajowego Programu Wsparcia Pszczelarstwa ułatwiają pszczelarzom zakup leków do zwalczania warrozy, pozwalają kupować z dofinansowaniem matki pszczele i sprzęt pszczelarski. Cenimy sobie bardzo tę pomoc, ale stwierdzamy, że jest ona daleko niewystarczająca. Współczesnemu pszczelarstwu potrzebny jest spójny system udzielania pomocy finansowej na inwestycje, który będzie chronił pszczelarzy przed bankructwem w latach słabych zbiorów miodu, a takie będą się zdarzały oraz zapewni środki na szybszą odbudowę pasiek po stratach spowodowanych przez klęski żywiołowe i nieumiejętne stosowanie chemii w rolnictwie – dodaje Tadeusz Dylon.

Samuel Skrzysz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności