Jak donosi Reuters, prezydent Francji Macron w obliczu protestów rolników prosi Unię Europejską o pomoc. Chce, by UE uregulowała import z Ukrainy oraz zmian w umowie z krajami Mercosur.
„Francuscy i belgijscy rolnicy wściekli z powodu rosnących kosztów, polityki UE w zakresie ochrony środowiska i importu taniej żywności zablokowali we wtorek autostrady i drogi dojazdowe do głównego portu kontenerowego” – informuje Reuters.
– Cokolwiek się stanie, jesteśmy zdeterminowani, aby dojść do końca – mówi agencji informacyjnej rolnik Jean-Baptiste Bongard, na autostradzie w Jossigny pod Paryżem. – Jeśli protest ma trwać miesiąc, to będzie trwał miesiąc.
Belgijscy rolnicy zablokowali drogi dojazdowe do portu kontenerowego Zeebrugge oświadczając, że zamierzają prowadzić blokadę tego drugiego co do wielkości portu w kraju przez co najmniej 36 godzin. Zablokowali też plac w centrum Brukseli – ma pozostać zablokowany co najmniej do czwartku, kiedy to przywódcy UE spotkają się w mieście na szczycie.
Protesty Francuzów i Belgów popierają Hiszpanie. Trzy największe organizacje rolnicze – Asaja, COAG oraz UPA wydały wspólny komunikat:
„Rolnicy walczą ze zderegulowanym rynkiem, który importuje produkty rolne z krajów trzecich po niskich cenach, co wywiera presję na obniżkę cen produktów z UE i tych wyprodukowanych w Hiszpanii”. „Te produkcje spoza UE są niezgodne z wewnętrznymi przepisami UE i stanowią sprzeczność i hipokryzję w działaniach politycznych UE, między polityką handlową a jej własną wspólną polityką rolną” – podaje La Razon .
Co na to Polacy?
Protest w Polsce był „grzeczny”, ale nie wynikało to z lepszej sytuacji polskich rolników, ale z polskiego „rozbicia dzielnicowego” środowiska rolniczego, braku pieniędzy na pokrycie kosztów strat wyrządzonych przez rolników podczas protestów i polskiego prawa. Siła organizacji jest dużo mniejsza, koordynacja dużo słabsza i nie sposób zorganizować wspólnego protestu „na szybko”.
Niemniej rolnicy liczą na to, że problemy zostaną rozwiązane w wyniku rozmów – rolników z Ministerstwem Rolnictwa i Ministerstwa Rolnictwa z Ukrainą.
– W protestach nie chodzi o protestowanie tylko o sprawczość. Plan naszego ogólnopolskiego protestu zakładał poszczególne etapy działania, i te poszczególne etapy realizujemy – mówi Emil Mieczaj, jeden z organizatorów protestów w woj. zachodnio-pomorskim. Najważniejsze jest, by środowisko rolnicze miało sprawczość. Jesteśmy po rozmowach z ministrem na temat formy negocjacji, za chwilę siadamy do poszczególnych zespołów roboczych. Prowadzimy też rozmowy z naszymi sąsiadami, aby wspólnie przeciwstawić się nadmiernemu importowi z Ukrainy.














