Powąchają, posmakują – o akcyzie na polskie wyroby winiarskie zdecydują. I to 4 razy większej!

Aby nałożyć podatek akcyzowy na dany wyrób winiarski, celnicy sprawdzają je organoleptycznie. Jednym słowem – wąchają i smakują np. wino owocowe i na tej podstawie decydują, jak je zaklasyfikować. I zdarza im się, że w winie owocowym wina nie czują i decydują, że trzeba je zaklasyfikować jako… wódkę. Wszystko po to, aby produkt obłożyć 4-krotnie większa akcyzą.

W zeszłym tygodniu w siedzibie Polskiej Agencji Prasowej w Warszawie odbyła się konferencja, podczas której przedstawiciele polskiej branży winiarskiej przedstawili problem, który aktualnie mocno daje się we znaki branży winiarskiej. A już wkrótce może dotknąć również producentów winogron i innych owoców przeznaczonych na produkcję winiarską oraz konsumentów. Rzecz tyczy się wyższej stawki akcyzowej na tradycyjne napoje winiarskie na bazie polskich owoców.
Przypomnijmy, już jakiś czas temu pisaliśmy o możliwej większej akcyzie na cydr… Podczas, gdy te napoje jeszcze nie są klasyfikowane jako napoje wyżej opodatkowane, to wyroby winiarskie na bazie innych owoców, niż winogrona, już są.
Aktualnie obowiązujące w Polsce stawki akcyzy w 1 litrze wyrobu gotowego wynoszą:

  • Alkohol etylowy 100% vol. – 22,82 zł
  • Piwo – 0,93-1,09 zł
  • Wino – 1,58 zł
  • Napoje fermentowane (w tym cydr i perry) – 0,97 zł
  • Pozostałe napoje fermentowane – 1,58 zł
  • Wyroby pośrednie – 3,18 zł

I tak, w wydawanych ostatnio decyzjach klasyfikacyjnych dyrektorzy Izb Celnych we Wrocławiu i w Warszawie klasyfikują obecnie prawie całość fermentowanych napojów winiarskich produkowanych przez polskich producentów z branży winiarskiej pod pozycją CN 2208, przyrównując je do likierów czy koniaku.
Jeżeli wyrób zostaje przekwalifikowany z wyrobów winiarskich do spirytusowych, oznacza to ponad czterokrotny wzrost akcyzy na te produkty – wyjaśnia Jacek Jantoń, prezes zarządu Jantoń S.A. Sp. K., producent tradycyjnych wyrobów winiarskich.  

Powąchają, posmakują – zdecydują
Zgodnie z przyjętą nową klasyfikacją wyrobów winiarskich, polskie wyroby winiarskie na bazie rodzimych owoców, innych niż winogrona mogą być objęte wyższą akcyzą, tzw. „wódczaną”.
Zacznijmy jednak od początku: co to jest napój fermentowany? – Po pierwsze, jest to wyrób, który ma mieć zapach i smak alkoholu fermentowanego, czyli nie można dodać do niego tyle alkoholu etylowego, czy aromatów, żeby go stracił. Nie może on też być wyjałowiony, a więc nie powinno się stosować wobec niego filtracji – tłumaczył mecenas Wojciech Krok, doradca podatkowy z Kancelarii Parulski i Wspólnicy Doradcy Podatkowi.
Definicja jest więc jasna. Tymczasem nie dla wszystkich. Bo właśnie o ten zapach i smak trwa spór. Ministerstwo Finansów twierdzi, że każdy produkt należy rozpatrywać indywidualnie. Tymczasem ocena każdego takiego produktu należy do Centralnego Laboratorium Celnego, posiadającego wytyczne z MF,  zgodnie z którymi o klasyfikacji wyrobu decyduje jego zapach i smak oceniany przez nos i język celnika.
Na początku roku Izba Celna we Wrocławiu, na wniosek jednego z dystrybutorów, dokonała klasyfikacji 4 produktów winiarskich. Dla 3 z produktów – wytwarzanych na bazie polskich owoców – wydano Wiążące Informacje Akcyzowe, nakładające na producentów wyższą ponad 400% stawkę akcyzową tzw. wódczaną. Organ podatkowy natomiast utrzymał wcześniejszą stawkę akcyzy na analogiczny produkt na bazie winogron. Korzystne WIA zostały wydane dla produktu, który był wnioskodawcą w całej sprawie.
Zgodnie z opinią prawną, taka klasyfikacja jest sprzeczna z zasadami dokonywania klasyfikacji taryfowej tego rodzaju towarów na gruncie Nomenklatury Scalonej oraz z praktyką stosowaną w tym zakresie w innych państwach UE.

Polskie organy klasyfikacyjne odmawiają brania pod uwagę wiążących informacji taryfowych (WIT), wydawanych dla podobnych napojów alkoholowych przez państwa UE, do czego są zobowiązane na gruncie obowiązujących na terenie całej UE przepisów celnych – mówi Wojciech Krok. – Analiza prawna, której dokonaliśmy, jasno pokazuje, iż postępowania dowodowe przeprowadzane w sprawach klasyfikacyjnych nie spełniają standardów określonych w przepisach Ordynacji podatkowej, szczególnie jeżeli chodzi o badania właściwości organoleptycznych napojów fermentowanych. Badania te przeprowadzane są w sposób całkowicie dowolny, bez jakiejkolwiek kontroli i możliwości wypowiedzenia się, co do prawidłowości ich wykonywania ze strony producentów tych wyrobów – podkreśla Wojciech Krok.

Przy czym warto tu wziąć pod uwagę, że w kwestii obowiązującego prawa, nadrzędne są przepisy unijne, a dopiero po nich, krajowe. Wszystkie kraje Wspólnoty powinny mieć więc zharmonizowane przepisy. Tymczasem w innych państwach członkowskich taki problem, jak u nas, nie występuje. Ale też i unijni producenci płacą te niższe stawki akcyzy, więc i klasyfikacja produktów alkoholowych jest bardzo dla nich korzystna.
 

Efekt domina
Działania administracji celno-podatkowej godzą więc w naszych producentów win i napojów winiarskich, a pośrednio również w sadowników. W końcu, jak podkreślił podczas konferencji, Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP, ok. 100-200 tys. ton polskich jabłek jest rocznie przeznaczanych na wina owocowe (poza cydrem). Nowa kwalifikacja tych napojów, a co za tym idzie, stawki akcyzy, uderzą również w sadowników – w takiej sytuacji producenci win będą sprowadzali owoce (winogrona) z zagranicy, aby obniżyć koszty wytwarzania. Polskie jabłka znowu więc stracą nabywców.
Jeszcze większym problemem jest fakt, że w przypadku, gdy dane produkty zostaną zakwalifikowane do napojów objętych wyższą, wódczaną akcyzą, firmy będą musiały zapłacić więcej nie tylko w przyszłości, ale także wstecz – nawet za ostatnie 5 lat.

Takie same alkohole na bazie winogron są klasyfikowane jako wyroby winiarskie, a te produkowane z polskich owoców, rodzimych półproduktów mają być uznawane jako wyroby spirytusowe – tłumaczy Jacek Jantoń. – Jeżeli takie podejście ministerstwa finansów się utrzyma, a wyroby nadal będą oceniane organoleptycznie, to straty będziemy liczyć w milionach złotych. W takim przypadku będziemy sprowadzać z zagranicy półprodukty winogronowe – tłumaczy.

Jak mówił Jacek Jantoń, resort finansów chciał zapewne znaleźć sposób na podreperowanie budżetu dzięki wpływom z akcyzy za napoje winiarskie zakwalifikowane jako spirytusowe. Politycy i urzędnicy nie zdają sobie chyba jednak sprawy, jak duży wpływ będzie to miało na cały sektor i branżę winiarską. A wpływy i tak się bardzo nie zwiększą, bo polskie produkty zostaną zastąpione zagranicznymi. Stracą więc na tym tylko kolejne branże.

W sprawie nowych, absurdalnych interpretacji przepisów akcyzowych Polska Rada Winiarstwa dwukrotnie zwracała się na piśmie do ministerstwa finansów z prośbą o zajęcie jednoznacznego stanowiska.

Linia interpretacyjna, która w tej chwili zaczyna się powtarzać (chociaż jeszcze nie utrwalać), może doprowadzić nawet do takiego absurdu, że cydr zostanie uznany za wyrób spirytusowy. Bo jeżeli zapach i smak po procesie fermentacji decyduje, to jabłko polskie nie jest tak aromatyczne, jak, np. wina gronowe. Poza tym nie mamy obiektywnych badań prowadzonych przez obiektywne laboratoria, więc wszystko będzie zależało od resortu finansów, jak daleko będzie chciał pójść w tej interpretacji – podsumowuje Jacek Jantoń.

Renata Struzik, źródło: Pipeline Communications