Polskie kurczaki na topie

0
738

Z Aleksandrą Wójcik, prezesem Polskiego Związku Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu rozmawia Wojciech Petera.

W jakiej kondycji znajduje się obecnie polskie drobiarstwo?
– Rynek drobiu w Polsce jest bardzo unowocześniony. Wszystkie środki, które można obecnie uzyskać z Unii Europejskiej drobiarze skrupulatnie wykorzystują. Mamy bardzo dobre wyposażenie, technologię i genetykę, czyli trzy rzeczy, które świadczą i decydują o rozwoju drobiarstwa w Polsce.
Ile rocznie w Polsce produkuje się drobiu?
– W naszym kraju rocznie produkuje się około 1 miliona 200 tysięcy ton żywego drobiu. Z czego ptactwo wodne stanowi około 12 procent. Produkujemy w tej chwili wystarczającą ilość mięsa na polski rynek. W tej chwili Polak spożywa około 20 kilogramów drobiu miesięcznie. Dlatego też, nieco nam jeszcze brakuje do światowego poziomu, bowiem mieszkaniec USA spożywa miesięcznie około 40 kilogramów drobiu. Drób jest obecnie najtańszym i najszybciej pozyskiwanym mięsem w Polsce. Nie oznacza to jednak, że jest ono złe. Wręcz przeciwnie, jest bardzo smaczne i zdrowe. Ponadto, coraz częściej w Polsce oprócz tradycyjnego drobiu hoduje się też ptactwo ozdobne.
Kto jest największym odbiorcą polskiego drobiu poza rynkiem krajowym?
– Duże ilości mięsa eksportujemy do Niemiec i Anglii. Zakupem naszych kurczaków zainteresowana jest również Ukraina oraz Czechy i Słowacja. Wstępne rozmowy na temat eksportu prowadzimy również z Rosjanami. Natomiast największym odbiorcą gęsi i kaczek są Niemcy. Konsument jest obecnie bardzo wybredny i poszukuje przede wszystkim dobrej, zdrowej żywności.
Jaki wpływ ma ptasia grypa i związane z jej epidemią ostrzeżenia na rynek drobiarski w Polsce?
– Na pewno jako producenci boimy się jej jak każdej choroby. Nie znamy jej w praktyce i mamy nadzieję, że ptaki, które przylatują nie przyniosą jej do Polski. Wszyscy hodowcy drobiu w naszym kraju otrzymali od powiatowych lekarzy weterynarii instrukcje jak należy postępować, aby ustrzec się przed ptasią grypą. Mamy jednak nadzieję, że Polska to nie Hong – Kong i ptasia grypa nam nie zagrozi.
Z jakimi problemami, oprócz obaw przed ptasią grypą, borykają się jeszcze hodowcy drobiu w Polsce?
– Dzisiaj nie sztuka jest wyprodukować, ale sztuka jest dobrze sprzedać i odebrać pieniądze za swój towar. Dlatego też, najważniejsze jest dla nas uregulowanie wszystkich spraw pomiędzy producentem a odbiorcą, ponieważ w latach 90 było to przyczyną upadku wielu ferm. Obecnie jednak osób, które naciągają nie płacąc za dostarczony towar jest o wiele mniej. W naszym kraju, tak jak w całej Europie, powinny obowiązywać kontraktacje, które całkowicie powinny rozwiązać ten problem. Zakontraktowany towar bowiem ściśle określa jego cenę i termin płatności.
Jakie widzi pani perspektywy rozwoju hodowli drobiu teraz po wstąpieniu Polski do struktur unijnych?
– Straszono nas, że po wejściu do Unii Europejskiej bardzo wiele ferm będzie musiało zaprzestać produkcji i ulec likwidacji. Tak się jednak nie stało, bowiem ten rok pokazał nam, że dobra organizacja, dobra współpraca i pozyskiwanie wiedzy są atutem hodowców drobiu w Polsce, którzy potrafią planować własną hodowlę wykorzystując wszelkie nisze produkcyjne, jak na przykład hodowla przepiórek.
Dziękuję za rozmowę


(WOC)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności