Polska A i Polska B

Ściana Wschodnia to nie mit – udowodnili naukowcy z Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN. Polacy mieszkający na wschód od linii Elbląg – Krosno wytwarzają o jedną trzecią mniej PKB na mieszkańca niż średnia krajowa. Naukowcy dowodzą też, że ekonomiczne różnice między dawnymi zaborami zostały już praktycznie wyrównane.

Jak wynika z badań Leszka Jasińskiego i Krzysztofa Adamca z Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN, PKB per capita na ziemiach położonych w pobliżu granicy na wschodzie i północnym wschodzie Polski wynosi tylko 67,4 proc. średniej krajowej. Wartość wskaźnika dla pozostałych obszarów Polski wyniosła 103,9 proc. Takie rozłożenie wskaźników potwierdza to, że tereny przygraniczne nie tylko są opóźnione gospodarczo, ale też słabo zaludnione.
Naukowcy starali się zweryfikować popularne hipotezy dotyczące zróżnicowania gospodarczego Polski. Jedną z nich była „hipoteza Wisły i Wisłoki”, czyli tak naprawdę szeroko rozumianej Ściany Wschodniej.
Na wschód od Wisły i Wisłoki, gdzie mieszka nieco ponad jedna piąta ogółu ludności Polski, PKB per capita okazuje się wyraźnie mniejszy niż na zachód od tych rzek. Ujawniająca się rozbieżność, chociaż niemała, nie jest jednak bardzo wielka, czytamy w raporcie. PKB per capita na wschodnim brzegu wspomnianych rzek stanowi 76,1 proc. średniej krajowej, podczas gdy na zachodnim jest to 109,8 proc.
Na słabość ekonomiczną wschodnich obszarów Polski wskazuje również administracyjnie wydzielony obszar wspierany w ramach Programu Rozwój Polski Wschodniej, czyli województwa lubelskie, podkarpackie, podlaskie, świętokrzyskie i warmińsko-mazurskie. Mieszkańcy tych pięciu województw wypracowują średnie PKB na mieszkańca w wysokości 72,5 proc. średniej krajowej, przy 107,6 proc. na pozostałym obszarze kraju.
Lepiej od samej Ściany Wschodniej wypadają tereny przy zachodniej granicy. Tereny obu skrajnych pasów mogą bowiem pochwalić się PKB per capita o wysokości 81,4 proc. średniej krajowej 
Mocny trójkąt
W ramach badania sprawdzono również, czy tereny obiegowo uznawane za silniejsze gospodarczo rzeczywiście takie są.
Najbliższa prawdy okazała się „hipoteza trójkąta”, według której gospodarka Polski koncentruje się na obszarze trójkąta o podstawie w postaci południowej granicy kraju z wierzchołkiem w Trójmieście. PKB per capita wewnątrz tego trójkąta wyniósł 108 proc. średniej dla całego kraju, a poza nim tylko 76,3 proc. Nieco słabiej wypadł sam obszar w pobliżu południowej granicy, który ma PKB per capita o 3 proc. wyższy od średniej krajowej.
Na mapie gospodarczo słabo wypadł natomiast polski fragment „środkowoeuropejskiego bumerangu”, czyli obszaru wyznaczonego przez miasta Gdańsk, Poznań, Wrocław, Praga, Brno, Wiedeń, Bratysława i Budapeszt. PKB na mieszkańca wyniósł na tych terenach zaledwie 98,1 proc. średniej krajowej. Rozciągający się od Gdańska po Dolny Śląsk polski „bumerang” okazuje się ekonomicznie nieznacznie słabszy niż reszta kraju. Jest zbudowany z obszarów relatywnie dobrze rozwiniętych, ale poza nim znajdują się regiony osiągające rezultaty przeciętnie nieco lepsze, jak komentują naukowcy z PAN.
Lokomotywa polskiej gospodarki
Okazuje się jednak, że można znacznie dokładniej wskazać region o największym wkładzie w polską gospodarkę, przy czym – jak piszą naukowcy – jest to region o „charakterze wyspowym”. Chodzi o największe polskie miasta, a mianowicie o Kraków, Łódź, Poznań, Trójmiasto, Warszawę i Wrocław. Poziom PKB per capita dla tych aglomeracji jest średnio dwukrotnie wyższy niż dla całego kraju (200,3 proc.). Wartość wskaźnika dla pozostałej części kraju wynosi 84,4 proc.
Cały materiał na http://finanse.wp.pl/wid,16005243,martykul.html

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności