“Piątka dla zwierząt”: Złe traktowanie? Należy eliminować jednostki, a nie całe branże

Wczoraj odbyły się konsultacje społeczne w sprawie ustawy o zmianie ustawy o ochronie zwierząt. Wzięli udział przedstawiciele organizacji rolniczych, producentów oraz organizacji prozwierzęcych. Prezentujemy kilka ciekawych głosów z tychże konsultacji.

Bardzo się cieszę, że ustawa jest procedowana. Zawiera ona bardzo wiele ważkich zmian, które postulowały różne środowiska. Niewątpliwie też, ponieważ sejm pracował w olbrzymim pośpiechu, niektóre sprawy trzeba będzie doprecyzować […] Niewątpliwie przy tego typu ustawach warto jest wysłuchać głosów różnych zainteresowanych środowisk. Bardzo serdecznie za to wysłuchanie dziękuję. Myślę, że powinniśmy sobie życzyć, aby ustawa, która jest niewątpliwie potrzebna, wyszła z senatu lepsza niż do niego trafiła – mówiła Katarzyna Piekarska z SLD.

W dyskusji wziął udział Wiktor Szmulewicz, przewodniczący Krajowej Rady Izb Rolniczych. Podczas wypowiedzi odniósł się m.in. do zarzutów wysuwanych przez niektórych działaczy kwestionujących dobrostan zwierząt w gospodarstwach rolnych:

– Reprezentuję rolników w Polsce i sam nim jestem; prowadzę hodowlę bydła i to co przedstawione zostało […] wygląda na to, że my, rolnicy, jesteśmy bez serca, okrutnymi, którzy się znęcamy nad zwierzętami, że robimy to z premedytacją i zafascynowaniem. Większość, 99,9 proc. prowadzi hodowlę zgodnie z normami. Zdarza się przypadek, że może być coś nie tak. W każdym zawodzie i w każdej profesji takie przypadki się zdarzają i je trzeba wykluczać.  Ale chciałbym powiedzieć, że rolnictwo od samego początku stworzone było do produkowania żywności dla ludzi, konsumentów, miasta i dla siebie również. Dzisiaj rolnictwo przechodzi kryzys, który jest nagonką na wartość jaką są rzeczy które wyprodukujemy po to, aby inni mogli żyć […] – mówił.

– Rolnictwo żyje w symbiozie; wszystkie działy są ze sobą ściśle powiązane. Fermy działają legalnie, są nadzorowane i to wielostopniowo. Rolnicy osiągają dochody z hodowli i chowu zwierząt, co jest niebagatelną sprawą w tej propozycji zmiany ustawy […]. By chcieć te dochody osiągnąć traktują zwierzęta humanitarnie, bowiem wysoki dobrostan zwierząt powoduje pożądaną produktywność; wysokiej jakości produkty pochodzenia zwierzęcego. Jeżeli są przypadki złego traktowania, to należy eliminować te jednostki, a nie całe branże. Dzisiaj celem są zwierzęta futerkowe, jutro celem będą króliki […]. Pojutrze tym celem będzie produkcja jaj w klatkach, bowiem ten ruch, który określa się ruchem ochrony zwierząt, ma bardzo powierzchowną wiedzę jeżeli chodzi o produkcję fermową czy towarową. O konflikty społeczne obwiniani są rolnicy, ale bardzo często winne jest nieprecyzyjne prawo. Chociażby to, że można usadawiać fermy w pobliżu siedzib ludzkich […] – mówił w podobnym tonie Andrzej Danielak z Polskiego Związku Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu.

–  […] Tworzy się tutaj alternatywną rzeczywistość. Naukowiec, który potrafi wyliczyć, że obniżenie bezpieczeństwa żywieniowego kraju przy promilowym PKB dotyczącym tych działów rolnych o których tutaj mówimy nie może mieć wpływu na całość rolnictwa ani na jego sukces. 8-procentowy eksport dotyczący uboju rytualnego zgodnie z danymi Komisji Europejskiej nie może mieć przełożenia na całość eksportu i sprzedaż wołowiny z polskiego rolnictwa […]. Mówicie tutaj państwo rolnicy o wypływie młodych ze wsi. A może młode osoby nie chcą spożywać mięsa, nie chcą uczestniczyć w uboju rytualnym i utrzymywać psów na krótkich łańcuchach? Czy możecie państwo zauważyć, że przemiany społeczne, które istnieją i które zadziały się, prowadzą w kierunku kraju ucywilizowanego, w którym młode osoby nie będą wstydziły się ani żyć, ani mieszkać, ani funkcjonować […] – pytała z kolei Ewa Zgrabczyńska, zoolog.

– Chcę dzisiaj obalić jeszcze jeden mit, który padał od kilku dni, że ubój religijny jest nic nie znaczącym elementem w polskiej produkcji i polskim eksporcie. To nieprawda, że 9 proc. eksportu pochodzi z uboju religijnego. Jeżeli ktoś o tym mówi, to niech powie do końca, jak jest, bo ubój religijny na potrzeby związków wyznaniowych jest także eksportowany wewnątrz Unii Europejskiej, gdzie dzisiaj żyje ponad 30 mln. muzułmanów i ponad 1,5 mln. wyznawców judaizmu, którzy jedzą ponadośmiokrotnie więcej mięsa niż statystyczny Kowalski. Dzisiaj ponad 30 proc. polskiego eksportu idzie na rynki „religijne”. Czy polskie państwo stać na takie straty? – mówił Jacek Zarzecki, prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego.

Czytaj też:“Ciężko mówić o uboju rytualnym, kiedy parlamentarzysta mówi o hodowcach, że “są mordercami”

– Cieszę się, że robimy to w dzień, a nie w nocy. Bogu niech będą dzięki, że polski system ustawodawczy jest tak skonstruowany, że nad tym okrętem, który płynie bez kapitana jest jeszcze senat w tej konstrukcji […]. W procedowanym projekcie ustawy znajduje się uzasadnienie co do którego zasadność jest kreowana na podstawie jednego z opracowań pana Jarosława Urbańskiego […] na zlecenie… Otwartych Klatek. Czy to nie jest przypadkiem bycie sędzią we własnej sprawie? Uzasadnienie ustawy która będzie miała wpływ na tak wiele przedsiębiorstw w kraju jest pisane na podstawie raportu opracowanego przez jednego z przeciwników tego całego zamieszania […] – mówił Marek Miśko z Polskiego Związku Hodowców Producentów Zwierząt Futerkowych, po czym odniósł się do ww. raportu, w którym można przeczytać o „nic nieznaczącym przemyśle futrzarskim, po czym przywołał liczby bezwzględne: 1 mld 600 tys. euro w do polskiego eksportu w 2018 roku.

Podczas konsultacji poruszono wiele wątków, których nie sposób tutaj przytoczyć. Jednak poza wyżej wymienionymi głosami zwrócono uwagę m.in. na ryzyko inwestowania w Polsce ze względu na niestabilność systemu prawnego oraz braku rekompensat za konieczność zakończenia działalności związanej z przemysłem futrzarskim, tak jak działo się to w wielu krajach Europy zachodniej.

Pretensji wobec ustawodawcy nie szczędzili przedstawiciele hodowców bydła mięsnego; ceny żywca są już teraz niskie, a po wprowadzeniu zakazu eksportu mięsa z uboju rytualnego prawdopodobnie spadną jeszcze bardziej. Poszkodowani ustawą zostaną właściwie wszyscy rolnicy, również producenci zbóż, które przecież stanowią paszę dla zwierząt hodowlanych.

Całość nagrania tutaj:

https://fb.watch/I0o0t8qf5/

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności