Oryginalny znaczy bezpieczny

Michał Grzbiela

Środki ochrony roślin są dla naszych upraw jak lekarstwa. Mają za zadanie chronić przed zagrożeniami, zwiększyć ich odporność albo zwalczyć konkretne patogeny grzybowe, szkodniki czy chwasty, które zagrażają zdrowiu i życiu roślin. Często geneza ich powstania jest taka sama, jak lekarstw. A czy stosując antybiotyk, chcielibyśmy świadomie przyjmować ten podrobiony, nie znając jego składu i ewentualnych konsekwencji dla naszego zdrowia? Zdecydowanie nie.

Szacowana globalna wartość środków ochrony roślin to ok. 44 miliardy euro. W Europie rynek ten jest wart ok. 8−10 mld EUR, a zgodnie z szacunkami Europejskiego Stowarzyszenia Ochrony Roślin, w Europie podrabiane środki stanowią jego 10%, czyli wartość ok. 1 mld EUR. Śmiało można jednak stwierdzić, że ten próg procentowy w niektórych krajach, w tym również w Polsce, jest wyższy niż 10%. To oczywiście, zależy też od regionu, o jakim mówimy – regiony sadownicze są bardziej narażone na oferty podrabianych środków ochrony roślin i tam na pewno ten odsetek będzie istotnie wyższy niż szacunkowa liczba 10%. Sadownicy częściej w swojej pracy mają kontakt z osobami z zagranicy, a to właśnie stamtąd najczęściej trafiają do nas nielegalne środki ochrony roślin. Spora część rolników i sadowników nieświadomie kupuje środek nielegalny, nieoryginalny.

Niestety, jest też druga grupa producentów rolnych, sadowniczych, czy warzywniczych, którzy będą kupowali te środki w sposób świadomy, na zamówienie. O tym, jakie niesie to ze sobą zagrożenia, jak ich unikać oraz o prowadzonej w związku z tym kampanii edukacyjnej porozmawialiśmy z Michałem Grzbielą, liderem ds. zarządzania projektami na Europę Centralną, DuPont.

Renata Struzik: Jakie są główne formy dystrybucji podrabianych środków ochrony roślin – w jakich miejscach i od których sprzedawców nie powinniśmy takich środków kupować?

Michał Grzbiela: Jeśli byśmy mówili o dystrybucji, to środki ochrony roślin sprzedawane w sposób legalny to te, które mają odpowiednią rejestrację, zezwolenie i etykietę w języku polskim, są dystrybuowane przez autoryzowane podmioty, które mają stosowne uprawnienia, odpowiednie magazyny do przechowywania i kupują bezpośrednio od dostawców, czyli od producentów tych środków ochrony roślin, m.in. firmy DuPont. Po drugiej stronie mamy ofertę podrabianych pestycydów, w tym, m.in. tych reklamujących się w internecie. Są one poza wszelką kontrolą i na 10 przypadków sprzedawanych na bardzo popularnych stronach aukcyjnych z prawdopodobieństwem 99% mogę powiedzieć, że są to środki nielegalne i podrobione. Inną metodą dystrybucji są dostawy bezpośrednie do sadowników – handel obwoźny docelowy oraz sprzedaż na placach, czy targowiskach.

R.S.: Podrobione środki ochrony roślin to nie tylko gorszy skład lub mniejsza zawartość interesujących nas substancji…

M.G.: To prawda. W środkach podrobionych często jest tak, że wewnątrz są całkowicie inne substancje, niż te deklarowane na etykiecie – instrukcji stosowania, np. zamiast substancji grzybobójczej jest substancja chwastobójcza. I po wykonaniu zabiegu w celu zwalczenia np. jakieś choroby grzybowej, może się okazać, że ten środek zniszczył całą plantację – po prostu ją wypalił. Rolnicy i sadownicy niechętnie o tym opowiadają. Ale takie przypadki się zdarzają. Inna, ale równie groźna sytuacja jest wtedy, kiedy w środku podrobionego produktu jest właściwa substancja czynna, ale dodatkowo zawarte są nie określone i nie przebadane inne komponenty. Mogą one mieć wpływ na zdrowie operatora, który wykonuje zabieg oraz na środowisko naturalne. Dlatego że sama substancja czynna to tylko część całego produktu. Środki ochrony roślin zawierają też substancje pomocnicze, które np. wpływają na stabilność formulacji. I dopiero to stanowi o jakości i skuteczności środka, a także jaki będzie jego wpływ na roślinę uprawną, środowisko naturalne, operatora czy konsumenta. Więc i tu jest duże zagrożenie   podróbka obarczona mnóstwem innych niedopuszczonych, szkodliwych pozostałości, może w konsekwencji doprowadzić do zniszczenia rośliny, plantacji, a nawet do bankructwa rolnika, który ma pewne zobowiązania finansowe np. kredyt na urządzenia rolnicze i nie będzie mógł ich dotrzymać. To bardzo poważne tematy, których nie można bagatelizować.

Dodatkowo często dzisiaj jeszcze nie wiemy, jakie konsekwencje w przyszłości będzie miało zastosowanie takiego podrobionego środka. Wyobraźmy sobie sytuację, w której producent rolny czy sadownik świadomie zastosuje podrobiony pestycyd przy produkcji owoców czy warzyw, które zakontraktuje np. szkoła czy zakład pracy. Jeśli jego produkty zaszkodzą konsumentom, to w dobie rozwiniętych laboratoriów i coraz dokładniejszych urządzeń analitycznych, a także ewidencji dostawców może narazić się na bardzo poważne konsekwencje.

R.S.: A co, jeśli już się zdarzy, że kupiliśmy i zastosowaliśmy podrobiony preparat…?

M.G.: Jeżeli rolnik kupuje środek oryginalny, to za nim zawsze stoi producent tego środka. W  sytuacji zagrożenia na polu, gdy jakiś środek nie zadziałał, mając preparat oryginalny, na który jest dowód zakupu: paragon, czy faktura, producent środka oczywiście pomoże w wyjaśnieniu tej sytuacji. Z kolei w sytuacji, kiedy rolnik kupuje podrobiony pestycyd niewiadomego pochodzenia, to zostaje z problemem sam. Mało tego – grożą mu nawet przepisy kodeksu karnego. Tak więc jest to zupełnie nieopłacalne i naraża na kłopoty.

R.S.: Na co więc zwracać uwagę, kupując środki ochrony roślin, żeby nie popełnić błędu i nie kupić nielegalnego preparatu?

M.G.: Firmy wprowadzają różne zabezpieczenia. W DuPont jest to znak zabezpieczający hologram –  IZON®. Pierwszy raz wprowadziliśmy go 10 lat temu, teraz jest to już jego trzecia generacja. Patrząc na niego pod różnym kątem, można dostrzec charakterystyczne cechy, m.in. pojawiają się kropki na krawędziach logo DuPont. 1,2,3 lub 4.  Łącznie jest ich 10. Kolejna to taka, która po przechyleniu hologramu o 90 stopni w prawo lub w lewo pozwala zauważyć napisy: z jednej strony „DuPont”, z drugiej strony „IZON®”.

Każdy  środek posiada też odpowiedni kod alfanumeryczny. Jest to zawsze 7 znaków: mogą to być cyfry, litery lub (najczęściej) mix liter i cyfr. I co jest istotne – każde pojedyncze opakowanie posiada taki indywidualny kod. Czyli nie mówimy tu o numerze partii, np. 10 opakowań z tym samym kodem – każde opakowanie ma swój kod. Jest to taki swojego rodzaju „dowód osobisty” środka ochrony roślin. W związku z tym nie ma możliwości, żeby ten numer się powtórzył i żeby go podrobić. Każdy może się więc do nas zwrócić w celu weryfikacji danego środka. Wystarczy podać kod alfanumeryczny, a my go bardzo szybko zweryfikujemy w naszej globalnej bazie danych.

R.S.: A opakowanie, etykiety…?

M.G.: Najczęściej produkty podrabiane przyjeżdżają z zagranicy, zazwyczaj z Ukrainy. Więc ich opakowania są trochę inne, większe niż na rynku polskim i z etykietą nie polską, a pisana cyrylicą. I na to zwracajmy uwagę: jakie to są opakowania, jak są zabezpieczone i od kogo środek kupujemy. Kupując u naszych dostawców, zawsze prośmy o paragon lub fakturę i trzymajmy te dowody zakupu. W sytuacji budzącej wątpliwości zawsze możemy okazać, od kogo ten środek został kupiony, pokazać opakowanie, zweryfikować to z naszym systemem. Warto zadzwonić też na infolinię, bezpłatny numer to 800 800 167, który działa non stop, 24 h na dobę. Podczas kontaktu z infolinią operator prosi o podanie konkretnych informacji dotyczących środka: numer kodu, numer partii, datę produkcji oraz jaki to jest produkt: herbicyd, czy insektycyd. Oszuści, podrabiają produkty najbardziej „chodliwe” albo najbardziej nowatorskie i pożądane propozycje rynkowe.

R.S.: Skoro ten proceder jest tak powszechny, to konieczne jest wyczulenie społeczeństwa, a przede wszystkim chyba rolników i dystrybutorów na ten problem?

M.G.: Oczywiście, dlatego w 2016 roku wprowadziliśmy kampanię edukacyjną dla sklepów, które są naszymi partnerami biznesowymi. Po pierwsze są one dzięki temu bardziej uświadomione, po drugie bardziej wyczulone na dyskutowane z panią zjawisko. Część z nich bardzo aktywnie włączyło się do kampanii i mocno ją wspiera. Czyli kupują u sprawdzonych dostawców i weryfikują zakupiony towar – sprawdzając hologramy IZON®! Dzięki temu klienci mogą mieć pewność, że to są te sklepy, którym warto ufać i u których warto kupować środki ochrony roślin. Do kampanii w ubiegłym roku przystąpiło ponad 80 sklepów w całej Polsce. Już teraz zapraszam do jej drugiej edycji, która rozpoczyna się w marcu br. Wystarczy się zgłosić do najbliższego przedstawiciela firmy DuPont. Informacje dostępne są na stronie internetowej www.dupont.pl.

R.S.: Czyli zdarza się, że i w sklepie mogą się trafić podrabiane środki ochrony roślin?

M.G.: To prawda. Jeśli byśmy popatrzyli w okresie ostatnich 10 lat, to również opakowania podrabianych środków ochrony roślin istotnie się zmieniają. Coraz rzadziej, na oko, z zewnątrz mogą być one łatwe do rozpoznania. To jest tak, że z ogólnym polepszaniem technologii oraz jej dostępności, jakość opakowań podrabianych jest coraz bardziej zbliżona do opakowań środków oryginalnych. Stąd też rola tych znaków zabezpieczających i rola komunikacji, we wzajemnym uświadomieniu zjawiska, zagrożeń i sprawdzania, jak wyglądają zabezpieczenia, np. IZON®. Ponieważ w wielu przypadkach, gdybyśmy tylko bazowali na sprawdzaniu opakowania, etykiety i zakrętki, to moglibyśmy się pomylić.

R.S.: A jeśli się zdarzy, że kupimy już taki podrabiany preparat w sklepie, gdzie wydaje nam się że wszystkie produkty powinny by oryginalne – co wtedy? Gdzie się zgłosić, co zrobić?

M.G.: Jeżeli już się zdarzy, że środek ochrony roślin pochodzący z nieznanego źródła, zakupiony okazjonalnie, został zastosowany, to rolnik zostaje sam z problemem. Nikt mu nie jest w stanie pomóc: nie może zareklamować środka, kwestie odszkodowawcze nie mają racji bytu. Jeśli kupił ten preparat w sklepie i ma na to potwierdzenie, np. paragon, to oczywiście pierwsza rzecz, jaką zrobi, to pójdzie do sklepu i powie, że tam kupił ten środek.

Proszę pamiętać, że środek podrobiony nie jest własnością producenta i w takiej sytuacji rolnik nie może występować z roszczeniami czy z wnioskiem o odszkodowanie do firmy producenckiej. Oczywiście, rolnik, zgłaszając taką sytuację wykaże się bardzo dobrą postawą społeczną, ponieważ pokazując środek podrobiony, zwróci uwagę sprzedawcy, że coś jest nie tak. Firma DuPont bardzo popiera takie działania. Dzięki temu istnieje prawdopodobieństwo, że będzie można ustalić źródło dostawy. Bo przecież sklep czy szeroko rozumiana dystrybucja w tym przypadku też może być niewinna. To właśnie dlatego, dzięki m.in. wspomnianej kampanii edukacyjnej, DuPont dokłada wielu starań, aby sklepy, które sprzedają nasze środki i posiadają charakterystyczną tabliczkę przy wejściu „Sklep wolny od nielegalnych produktów w ramach kampanii edukacyjnej DuPont” był takim papierkiem lakmusowym dla rolnika, że tutaj kupię środki oryginalne. Dlaczego? Dlatego, że ten sklep współpracuje z DuPont, czyli ma wiedzę, na co zwracać uwagę.

Dodatkowo, zachęcamy takie sklepy, żeby przysyłały do nas wyrywkowo z różnych produktów, różnych numerów partii zdjęcia z widocznymi hologramami, dzięki czemu możemy dokonać ich weryfikacji i potwierdzić, że wszystkie są oryginalne i legalne. Rolnicy na naszej stronie internetowej mogą znaleźć mapkę oraz wykaz tych sklepów wraz z adresem i numerem telefonu.

R.S.: A jak uświadamiać rolników?

M.G.: Trzeba zwracać uwagę, wyczulać i podpowiadać, jak, czego i gdzie szukać. W razie potrzeby, można pisać na nasz adres mailowy: kontakt.ag@dupont.com, dzwonić na wcześniej wspomnianą infolinię czynną 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu 800 800 167. Zapraszamy też na naszą stronę internetową www.dupont.pl, gdzie dostępne są m.in. filmiki o zagrożeniach, związanych ze stosowaniem podrabianych pestycydów, żeby uświadomić, że to nie jest tylko fikcja. Szczególnie polecam filmik instruktażowy, jak czytać znak zabezpieczający IZON®.

DuPont jest też członkiem Polskiego Stowarzyszenia Ochrony Roślin i wspólnie z nim prowadzi kampanię wspierającą komunikację, która adresowana jest między innymi do inspekcji ochrony roślin, służb celnych, czy policji. Bo tu musimy patrzeć kompleksowo – klienci są najważniejsi, ale służby kontrolujące też muszą wiedzieć, na co zwracać uwagę. Polscy producenci rolni mają dobrą markę nie tylko w Polsce i w Europie. Chcemy, żeby mieli jak najlepszą.

Dziękuję za rozmowę.