Ochrona plantacji rzepaku – podsumowanie sezonu 2010/11 cz. II

W minionym sezonie, w różnych rejonach naszego kraju mieliśmy do czynienia z różnymi problemami występującymi w uprawie rzepaku, które w każdym z tych regionów w inny sposób wpłynęły na kształtowanie się i wysokość plonu. Prawidłowo prowadzona plantacja rzepaku powinna być chroniona zgodnie z sygnalizacją już od wczesnych stadiów rozwojowych. Monitoring i lustracja uprawy oraz analiza aktualnych warunków pogodowych to podstawowe narzędzie diagnostyczne każdego plantatora.

Zagrożenie ze strony szkodników łuszczynowych
W znacznej części regionu warmińsko-mazurskiego, pod względem występowania szkodników łuszczynowych, miniony sezon był szczególny. Masowe naloty chowacza podobnika wystąpiły bowiem w takim nasileniu po raz pierwszy. Obserwowano również większe nasilenie występowania pryszczarka kapustnika. Bardzo ważne jest prowadzenie monitoringu nalotów, gdyż po intensywnym żerowaniu chowacza podobnika nalatuje jeszcze pryszczarek występujący nawet w 5-6 pokoleniach. Dlatego obecnie mówi się o całym systemie zwalczania szkodników łuszczynowych, ściśle powiązanym z monitoringiem na polu.
Zwalczając szkodniki łuszczynowe należy jednocześnie pamiętać o ochronie występujących na plantacji pożytecznych zapylaczy, bez których plon mógłby nam spaść nawet do 30%. Dlatego bardzo ważne jest stosowanie insektycydów w pełni bezpiecznymi dla pszczół i owadów zapylających. Od kilku lat niekwestionowanym liderem w rynku produktów insektycydowych rzepaku jest Mospilan 20 SP. Pozycję swą zawdzięcza przede wszystkim szczególnym cechom, które odróżniają go od reszty dostępnych produktów. Posiada w swoim składzie acetamipryd – substancję z najnowszej, jak dotąd na rynku grupy chemicznej neonikotynoidów, na którą to – jako jedyną – nie stwierdzono odporności szkodników. Wykazuje działanie kontaktowe, wgłębne i systemiczne, a dzięki przenikaniu translaminarnemu jest odporny na zmywanie przez deszcz. Preparat odróżnia również działanie w niższych oraz wysokich temperaturach, co bardzo ceni sobie wielu plantatorów.
Na Śląsku wyjątkowo długi okres kwitnienia rzepaku, który trwał ponad miesiąc, spowodował, że nalotów szkodników było znacznie więcej niż zazwyczaj. Duży problem na plantacjach rolnicy mieli z chowaczem podobnikiem i pryszczarkiem kapustnikiem. Warunki pogodowe spowodowały, że zwiększyła się liczba pokoleń pryszczarka kapustnika z 2 do 4-5. Najefektywniejszą bronią z tymi szkodnikami był monitoring plantacji i wykonanie zabiegu insektycydem, który jest bezpieczny dla pszczół. W razie powtórnych nalotów należało powtórzyć zabieg na całej plantacji lub wykonać go na obrzeżach pól.
Zabieg w terminie opadania płatka
Rzepaki po majowych opadach śniegu powtórnie zakwitały i nierównomiernie dojrzewały. Bardzo dobry wpływ na utrzymanie zdrowotności łanów rzepaku, zwłaszcza tych polegniętych przez majowy śnieg, miał zabieg na opadanie płatka tuż przed położeniem rzepaku, jak również jak najszybciej po położeniu (chodziło przede wszystkim o zabezpieczenie powstałych ran na skutek połamanych liści na łodygach, które stanowiły bezpośrednią bramę wejścia chorób). Bardzo dobrym rozwiązaniem było zastosowanie fungicydu Yamato 303SE z dodatkiem preparatu Slippa – nowoczesnego zwilżacza, który umożliwił dotarcie fungicydu w trudno dostępne i uszkodzone miejsca roślin rzepaku, a tym samym zwiększył jeszcze bardziej efektywność i skuteczność zabiegu.
Warto stosować sklejacze łuszczyn
Rzepaki w minionym sezonie bardzo nierównomiernie dojrzewały, więc użycie wszelakich sklejaczy łuszczyn z dodatkiem glifosatu było jak najbardziej uzasadnione, zwłaszcza w rzepakach, które ucierpiały wskutek majowych śniegów. Głównie chodziło o polepszenie jakości omłotu, a tym samym zmniejszenie strat na skutek nierównomiernego dojrzewania. Na przykład w północnej i wschodniej części kraju pod koniec okresu wegetacyjnego zapanowała susza, która również miała niebagatelny wpływ na kształtowanie się plonu rzepaku. Susza, a następnie powrót deszczu spowodowały nowe odrosty na roślinach rzepaku. Dodatkowo, niska obsada i wolna przestrzeń w łanie powodowały wtórne zachwaszczenie wielu plantacji. Dlatego w minionym sezonie nieodzownym był zabieg desykacji roślin, połączony ze sklejaniem łuszczyn. Choć te dwa zabiegi solo wykonywane są w różnych terminach, to badania przeprowadzone z produktem Flexi wykazały, że ich połączenie również wykazuje bardzo wysoką ochronę przed osypywaniem, dającą kilkaset kilogramów z hektara uratowanego plonu.
Preparat Flexi to kopolimer butadienowo-sterynowy, który tworzy na powierzchni łuszczyny cienką powłokę zapobiegającą wnikaniu wody, jednocześnie pozwalając roślinie oddychać. Badania wykazały, że zastosowanie preparatu w odpowiednim momencie, to znaczy kiedy większość łuszczyn daje się zgiąć w literę V, pozwala na uratowanie przed osypaniem nawet 500 kg ziarna z ha. Ponieważ cena rzepaku jest obecnie atrakcyjna, przekłada się to na bardzo wymierne efekty.
Plonowanie
Opisane powyżej czynniki miały niestety niekorzystny wpływ na plonowanie rzepaku. W północnej i wschodniej części Polski, z pewnymi wyjątkami, plon kształtował się na poziomie 1,5-2,5 t/ha. Przy takim poziomie plonowania pocieszająca była tylko korzystna cena skupu rzepaku. Potwierdziło się tutaj powiedzenie, że rolnictwo to warsztat pod gołym niebem i niestety na przebieg pogody nie mamy wpływu.
Średni plon w połudnowo-zachodniej Polsce także uzależniony był od przebiegu pogody, zwłaszcza od opadów i uszkodzeń rzepaków przez majowe śniegi i w tym regionie kształtował się od 2-3 t/ha. Na niektórych obszarach tego regionu plon kształtował się na poziomie 3,5 t i więcej – tam, gdzie wystąpiły zdecydowanie łagodniejsze warunki dla uprawy rzepaku. Niestety, były też takie, gdzie gospodarstwa osiągnęły plon poniżej 2 t/ha, do czego przyczyniły się słaba kondycja rzepaku po zimie, mrozy w maju oraz susza na przełomie maja i czerwca. Sukcesem w uprawie rzepaku, mimo skrajnych warunków atmosferycznych, okazały się zabiegi agrotechniczne: nawożenie startowe azotem, ochrona fungicydowa wczesną wiosną, nawożenie mikroelementami i biostulatorami wzrostu, ochrona fungicydowa i insektycydowa na opadanie płatka.
Warto przypomnieć, że rzepak jest uprawą bardzo intensywną i wymaga wysokich nakładów, począwszy od siewu i nawożenia. Dlatego w tej uprawie nie należy pomijać żadnych ważnych zabiegów agrotechnicznych, które w sumie składają się na powodzenie uprawy. W szczególności należy podkreślić potrzebę prowadzenia monitoringu, szczególnie szkodników, wczesne diagnozowanie zagrożeń oraz stosowanie produktów sprawdzonych i skutecznych, a zarazem bezpiecznych dla owadów pożytecznych, które pomagają nam budować plon.
Prognozy na nadchodzący sezon
Tegoroczna jesień już pokazuje, że producenci rzepaku będą musieli zmierzyć się z zupełnie innymi problemami niż rok temu. Na przykład na południu kraju mieliśmy do czynienia z przyspieszonymi zasiewami rzepaku. W innych regionach rolnikom nie udało się z kolei w ogóle założyć plantacji. Wiele z założonych upraw jest nadmiernie wybujałych, nawet mimo stosowania fungicydów skracających. Nadmierna wybujałość sprzyja rozwojowi chorób, a przede wszystkim osłabia przezimowanie i zawiązki boczne.
Wiele plantacji na jesieni przybrało czerwono-fioletowe odcienie liści, głównie z powodu długiej wegetacji i zużycia składników pokarmowych, zwłaszcza azotu. Dobrze rozwinięty rzepak jesienią pobiera 70-100 kg N/ha. Utrata masy liściowej spowoduje, że rzepak będzie się regenerował na wiosnę, a do tego będzie potrzebne odpowiednie nawożenie azotem i mikroelementami, zwłaszcza siarką, manganem i molibdenem. Również warto będzie pamiętać o uzupełniającym nawożeniu potasem wczesną wiosną, który odpowiada za gospodarkę wodną rośliny.
Na wielu plantacjach na jesieni rolnicy zauważyli kiłę kapuścianą, z którą będzie się trzeba zmierzyć wiosną. Plantatorzy będą też mieli problem ze zwalczaniem suchej zgnilizny i czerni krzyżowej, która już teraz zainfekowała rośliny.
Sezon 2010/11 w uprawie rzepaku można z pewnością zaliczyć do wyjątkowo trudnych. Jednak uprawa tej rośliny wciąż jest bardzo opłacalna i mimo wielu trudności, jakie sprawia plantatorom, wciąż jest bardzo atrakcyjna, głównie ze względu na jej opłacalność.
Jacek Preuss, Mariusz Staniek

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności