Obowiązkowe ubezpieczenia

Sejm przyjął w ubiegły piątek nowelizację ustawy o dopłatach do ubezpieczeń upraw i zwierząt gospodarskich z lipca 2005 roku. Nie wiadomo jednak, czy taką wersję ustawy zatwierdzą senatorowie. W Senacie trwają dyskusje nad zapisami, które forsuje Polska Izba Ubezpieczeń.

W piątek 16 lutego Sejm uchwalił nowelizację ustawy o dopłatach ubezpieczeń upraw rolnych i zwierząt gospodarskich z lipca 2005 roku. Ustawa otrzymała nową nazwę, która obecnie brzmi ustawa o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich. Tekst trafił do Senatu. Ustawa jest szeroko konsultowana i budzi wiele kontrowersji. Polisa, będzie musiała obejmować ubezpieczenie od przynajmniej pięciu żywiołów tj. powódź, susza, gradobicie, ujemne skutki przezimowania oraz przymrozki wiosenne. Brak podpisania takiej polisy niesie za sobą groźbę nałożenia kary. Posłowie uchwalili, że będzie to należność 2 euro za ha (początkowo miało być 50 euro, niezależnie od ilości posiadanych ha). Oprócz tego brak posiadania polisy, wyklucza rolnika z korzystania pomocy zapomogowej, w przypadku poniesienia strat określonych ww. ustawie. Kar nie będzie się stosowało w przypadku niezawarci przez ministra rolnictwa umów z zakładami ubezpieczeń.

Według ustawy rząd dopłaci z budżetu do składek ubezpieczeniowych, 60% w przypadku ubezpieczeń upraw i 50% w przypadku ubezpieczeń zwierząt. Istnieje jednak groźba, że firmy ubezpieczeniowe nie będą chciały ubezpieczać rolników. Przedstawiciele Polskiej Izby Ubezpieczeń prowadzą konsultację z senatorami, by wprowadzić własne poprawki. Kwestią sporną jest susza. Rząd chce pokryć 60% wypłacanego ewentualnie odszkodowania w przypadku, gdy ich wypłaty przekroczą 90% wszystkich składek zebranych przez firmy ubezpieczeniowe. Ubezpieczyciele chcą by dopłaty wynosiły 75%.
– Ubezpieczycielom bardziej niż na wysokości dotacji zależy na zabezpieczeniu portfeli ubezpieczenia upraw dotowanych, czyli wysokości udziału budżetu państwa w odszkodowaniach – mówi Konrad Rojewski z PIU. Skoro ustawa narzuca maksymalne stawki taryfowe, nie poparte żadnymi wyliczeniami, branża ubezpieczeniowa oczekuje, żeby Skarb Państwa partycypował również w wypłatach odszkodowań. Wysokość dotacji do składek jest ważna dla rolników – polisy będą tanie a co za tym idzie bardziej atrakcyjne. Według uregulowań prawnych obowiązujących dotychczas umowy podpisało 5 zakładów ubezpieczeń: PZU, Warta, Allianz, TUW TUW, TUW Concordia. Należy jednak podkreślić, że umowy ubezpieczenia zawierano bardzo ostrożnie ze względu m.in. na niekorzystne zapisy poprzedniej ustawy, niekorzystne dla rolników oraz dla zakładów ubezpieczeń. Obecnie odnotowujemy tendencję, która bardziej wychodzi naprzeciw oczekiwaniom zarówno rolników, jak i ubezpieczycieli.””
PIU konsultuje teraz nowelizację ustawy z senatorami, mając nadzieje, że uda się jeszcze zmienić niektóre zapisy.

Ostrożnie do wypowiedzi na temat przyszłości rynku ubezpieczeń rolnych proponowanych przez rząd, podchodzi się również PZU.- Jest jeszcze za wcześnie, aby podejmować konkretne, wiążące deklaracje w tej sprawie – mówi Michał Witkowski, rzecznika prasowy PZU. PZU aktywnie uczestniczy w pracach Polskiej Izby Ubezpieczeń, która w imieniu branży ubezpieczeniowej konsultuje projekt nowej ustawy o dotowanych ubezpieczeniach rolnych. Należy podkreślić, że spółka życzliwie podchodzi do idei tego rodzaju ubezpieczeń – w ubiegłym roku PZU osiągnął 90-proc. udział w rynku dotowanych ubezpieczeń rolnych. W naszej opinii ważne jest jednak, aby nowa ustawa uwzględniała zarówno argumenty strony rządowej, rolników, jak i ubezpieczycieli w imieniu których głos zabiera Polska Izba Ubezpieczeń. Tylko wtedy dotowane ubezpieczenia rolne będą miały szanse stać się powszechne, tak jak chce tego strona rządowa.
Na pytanie redakcji, czy PZU będzie podpisywało umowy na polisę ubezpieczeniową z rolnikami na zasadzie proponowanej w nowelizacji z 16 lutego, PZU nie chce odpowiadać. – Dopóki ustawa nie zostanie podpisana przez Prezydenta PZU nie będzie udzielać jakichkolwiek komentarzy w tej sprawie – dodaje M. Witkowski.

MS