W zeszłym tygodniu cena pszenicy na Matifie znów przekroczyła 230 EUR/t, osiągając 231,75 EUR/t. Nadal jednak sporo brakuje do maksimum z maja na poziomie 274 EUR/t i nic nie wskazuje na to, żeby taki poziom mógł być w najbliższym czasie osiągnięty. Nieco lepiej wygląda sytuacja na rynku rzepaku.
Notowania pszenicy dostały wsparcie z powodu obaw w Europie Zachodniej; deszcze m.in. we Francji i zachodnich Niemczech utrudniają zbiory i zmniejszają jakość ziarna. Istnieją też obawy dotyczące zbiorów pszenicy jarej w USA, gdzie coraz bardziej daje się we znaku susza. Trudno jednak liczyć na większe wzrosty cen, ponieważ zachodnioeuropejska pszenica wciąż należy do najdroższych na świecie.
– Nawet jeśli potencjał eksportowy na Morzu Czarnym spadnie, ilości udostępniane na rynek światowy przez Rosję, Ukrainę, Kazachstan, Rumunię i Bułgarię pozostaną na razie ogromne. W zeszłym sezonie te pięć krajów wyeksportowało około 95 milionów ton pszenicy, co stanowi 42% światowego handlu. W obecnym sezonie ilość ta może być mniejsza o około 15 mln ton, co nieuchronnie w nadchodzących miesiącach skieruje popyt do innych dużych regionów eksportowych – informuje serwis Kaack.
Jak czytamy w serwisie, największym beneficjentem takiej sytuacji mogą zostać Stany Zjednoczone, które nie dość, że dysponują dużymi zapasami, to spodziewają się dobrych zbiorów. Tym samym wg prognoz eksport USA może wzrosnąć nawet o 3,3 mln ton r/r. Już teraz tempo eksportu jest wysokie; dotychczas wyeksportowano 7,7 mln ton pszenicy, czyli o 2,5 mln ton więcej w ujęciu rocznym.
Cena rzepaku znów zbliża się do 500 EUR/t; w piątek osiągnęła 494,5 EUR/t m.in. dzięki wsparciu ze strony rynku olejów roślinnych.
– W perspektywie krótkoterminowej presja upraw może spowolnić ożywienie gospodarcze, ale ogólnie perspektywy dla rzepaku w sezonie 2024/25 pozostają pozytywne – informuje serwis Kaack.







