Niemoc w powodzi

0
557

48 tysięcy gospodarstw (wg wstępnych szacunków Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi), tysiące sztuk straconego bydła oraz innych zwierząt gospodarskich, tysiące hektarów upraw, tysiące rolników pozbawionych warsztatu pracy i… nadziei.

Nadziei – na pomoc państwa, starostw, urzędów gmin. Poszkodowani w tegorocznej powodzi rolnicy, mogą liczyć prawdopodobnie na: ziarno i mleko w proszku, o które wiceminister Kazimierz Plocke wystąpił do Komisji Europejskiej, ulgi lub przesunięcia w terminach płatności (KRUS, podatek rolny), które jednak będą wymagały decyzji na szczeblu Prezesa KRUS oraz samorządów lokalnych. W fazie projektu jest na razie rozporządzenie przygotowywane w MRiRW, w którym przewidziano zapomogę dla każdego poszkodowanego w wysokości 2 tys. zł (dla gospodarstw poniżej 5 ha) lub 4 tys. zł (dla gospodarstw powyżej 5 ha). W związku z decyzjami Rady Ministrów z 25 maja b.r. przeznaczono również sumę 6 tys. zł w ramach pomocy socjalnej. Pieniądze miały być dostępne (wg obietnicy złożonej przez Premiera Donalda Tuska przed kamerami) natychmiast i dla każdego. Nie ma jednak jeszcze sygnałów o wypłatach funduszy pomocowych. Wniosek: rząd nie ma w tej chwili nic ciekawego do zaoferowania gospodarstwom, w których nie ocalała żadna sztuka bydła, ani żadna uprawa. W MRiRW prace nad pakietem rozwiązań dla rolników służących łagodzeniu skutków powodzi wciąż jednak trwają. Być może wkrótce pojawi się jakaś lepsza propozycja pomocy dla poszkodowanych podczas powodzi, która swoimi rozmiarami nie przypomina żadnego z kataklizmów nawiedzających nasz kraj w tym i poprzednim stuleciu.

O rozmiarach tragedii świadczy fakt, że dotknęła ona nie tylko województwa na południu i zachodzie kraju oraz tereny położone blisko wielkich rzek. Ucierpieli również mieszkańcy obszarów położonych w centrum Polski – z daleka od dużych cieków wodnych. W gminie Piątek (województwo łódzkie) woda podtopiła 90% terenów zielonych oraz 60-70% upraw warzyw. W gminie uważanej za jedno z centrów warzywnictwa, to klęska. Ucierpiały w znacznym procencie plantacje zbóż i kukurydzy przeznaczonej na spasanie. Ustawa o prawie wodnym z 2001 r. (tekst jednolity Dz.U. nr 239 z 2005r ) zawiera jednak ważny zapis: właścicielowi gruntów zalanych podczas powodzi nie przysługuje z tego tytułu odszkodowanie od właściciela wody”, co zwalnia samorządy oraz rząd od odpowiedzialności finansowej z racji wylania źle utrzymywanych cieków naturalnych oraz rowów melioracyjnych i podtopienia budynków czy upraw. Wszelkie działania wykonane przez poszczególne instancje władzy (od rządu do samorządu) należy więc traktować jako łaskę.

Czy można było uniknąć tej tragedii?
Z pewnością – nie. Można było ją jednak zminimalizować. Raport Najwyższej Izby Kontroli, dotyczący ochrony przeciwpowodziowej w województwach małopolskim i śląskim, który przyniósł miażdżącą krytykę odnośnie stanu rzek, strumieni, rowów oraz urządzeń wodnych, został przedstawiony rządowi w marcu 2010 roku. Resort Rolnictwa zapoznał się z wnioskami NIK już w sierpniu 2009 r. Z raportu wynika, że zaledwie 5% wałów przeciwpowodziowych w Małopolsce oraz 12% w świętokrzyskim ma aktualne wyniki kontroli.(A przecież od kontroli do napraw droga jest daleka i wyboista). W 2008 r. zaledwie 7% potoków i strumieni objętych było utrzymaniem. W kwestii rowów przydrożnych, żadna ze skontrolowanych gmin nie miała ewidencji rowów znajdujących się przy drogach, a połowa nie oczyszczała ich w ogóle. Należy zaznaczyć, że 80% podtopień jest skutkiem wylewów nie – wielkich rzek, ale właśnie przepełnionych, niekonserwowanych rowów melioracyjnych. Całkowicie zlekceważono więc możliwość powtórzenia się sytuacji z 1997 roku.

Ciąg dalszy już jutro na www.wrp.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności