Sytuacja na rynku żywca wieprzowego jest nie do pozazdroszczenia nie tylko w Polsce, ale także w innych krajach Europy. Różnica polega jednak na tym, że w niektórych z nich podejmowane są bardzo aktywne działania dążące do poprawy sytuacji hodowców…
Dobrym przykładem są nasi zachodni sąsiedzi. Tam niski popyt na żywiec łączy się z problemem pandemii koronawirusa, która, jak informuje POLPIG, czasowo wyłącza wielu z nich, w rezultacie paraliżując działanie niektórych zakładów przetwórczych.
Tymczasem cena żywca wieprzowego kolejny już tydzień stoi na poziomie 1,25 EUR/kg (wbc). Wobec takiego stanu rzeczy do akcji wkroczyli niemieccy politycy, którzy zainicjowali spotkanie producentów, przetwórców i sieci handlowych w celu zażegnania kryzysu na tamtejszym rynku.
– W wyniku rozmów niektóre sieci handlowe zadeklarowały, że będą sprzedawały świeżą wieprzowinę pochodzącą wyłącznie ze zwierząt urodzonych i utrzymywanych przez cały proces produkcji w Niemczech – informuje POLPIG.
Powstaje zatem pytanie, skoro stać na taki krok w tym przypadku polityków niemieckich, to dlaczego taka inicjatywa nie może powstać w Polsce?
Jak relacjonuje POLPIG, do niemieckich rzeźni trafia coraz więcej macior, a wg prognoz ich pogłowie ma spaść z 1,7 mln obecnie do 1,3 mln w 2025 roku.







