Niebezpieczny import – rolnicy szykują się do protestów

Do Polski trafiło już ponad 2 mln ton taniego zboża z Ukrainy – poinformował Robert Jakubiec z Lubelskiej Izby Rolniczej. Rolnicy są oburzeni tą sytuacją. Domagają się m.in. natychmiastowego przywrócenia ochrony celnej. Jak dowiedział się portal www.wrp.pl, w dniu 21 października o godz. 10.00 producenci rolni będą blokować skrzyżowanie drogi w miejscowości Brzeźno przed przejściem granicznym w Dorohusku. N

Akcję blokowania dojazdu do przejścia granicznego w Dorohusku (woj. lubelskie), przeprowadzi specjalnie utworzony Komitet Protestacyjny. W jego skład wchodzą najważniejsze organizacje branżowe z regionu, i nie tylko. Komitet ma poparcie Lubelskiej Izby Rolniczej (LIR) i Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych (FBZPR).
Ten sam Komitet informował ministra rolnictwa o sytuacji na ukraińsko-polskiej granicy już 23 września br. Już wtedy rolnicy, w specjalnym liście do szefa resortu, pisali, że obserwują niekontrolowany napływ zbóż w cenach poniżej kosztów produkcji na terenie UE” i w związku z tym “domagają się przywrócenia ochrony celnej na zboża i produkty zbożowe z krajów spoza UE”.

Resort rolnictwa początkowo nie chciał wierzyć w te informacje. Jeszcze na spotkaniu z rolnikami, które miało miejsce w dniu 24 września (podczas targów AgroShow w Bednarach), wiceminister rolnictwa Artur Ławniczak, twierdził, że ministerstwo nie posiada informacji w sprawie importu zbóż z Ukrainy. Sprawę bagatelizowano. Szybko jednak okazało się, że rolnicy mieli rację.
– “Bardzo duże ilości zboża z Ukrainy, jest to głównie pszenica, przechodzi przez granicę w naszym województwie” – mówi Robert Jakubiec, prezes LIR. “Z rozmów, jakich dokonałem z próbobiorcami, jest to pszenica paszowa. Jej jakość jest jednak marna, w sensie zanieczyszczeń. Pszenica jest kupowana na Ukrainie za ok. 150 dolarów za tonę (dop. red. około 300 zł/t). Transporty są naprawdę duże. Na przejściu w Dorohusku, odprawianych jest od 10 do ponad 20 tirów ze zbożem dziennie. W Hrubieszowie, na szerokim torze, trwa non stop rozładunek.”

W specjalnym stanowisku Izba, solidaryzując się z komitetem protestacyjnym, wzywa, oprócz przywrócenia cła na produkty rolne spoza UE, także do wystąpienia z wnioskiem do Komisji Europejskiej (KE) o zwiększenie ceny skupu interwencyjnego zboża z 101,3 euro/t. Podobne postulaty, tyle że do premiera Donalda Tuska, kieruje FBZPR, prosząc jednocześnie o skuteczne wsparcie ministra rolnictwa na forum KE.
Ponadto przewodniczący Rady Federacji, Marian Sikora, zwraca uwagę na groźbę wywołania nadprodukcji trzody chlewnej i drobiu, a także na destabilizację rynku zbożowego i sytuacji ekonomicznej gospodarstw towarowych. Sikora proponuje rządowi, by skorzystał z dostępnych mu instrumentów w celu poprawy sytuacji m.in. obniżenia wartości złotego do dolara i euro, a także odbudowania rezerwy zbożowej przez Agencję Rezerw Materiałowych – do stanu niezbędnego co do wielkości kraju.

Dlaczego Ukraina stała się tanim rynkiem zboża? Odpowiedź jest prosta. W tym roku kraj ten zebrał rekordowe plony w ilości ok. 50 mln ton. To o 17-18 mln ton więcej niż potrzebuje na własną konsumpcję. Łatwo się domyśleć, że właśnie takie ilości są przeznaczone na eksport. Sprzedano już, najprawdopodobniej, w granicach 5 milionów , z tego ok. 2 mln trafiło do Polski. Poza tym, na Ukrainie koszty produkcji rolnej są znacznie niższe niż w Polsce. To powoduje, że zboże pochodzące stamtąd jest bardzo tanie.

Kto kupuje to zboże? Tutaj sprawa nie jest już tak prosta. Początkowo mówiło się, że duże ilości sprowadzają Polskie Młyny. Te jednak stanowczo zaprzeczają. Dziś z pewnością nikt nie będzie chciał się przyznać, że kupił zboże na Ukrainie. Pojawia się bowiem niebezpieczeństwo, że do produkcji używano wycofanych z obrotu na ternie UE środków ochrony roślin, mogących stanowić zagrożenie toksykologiczne dla konsumenta.
“W roku ubiegłym wycofano ponad 100 substancji aktywnych, najtańszych, najskuteczniejszych, ze względu bezpieczeństwa żywności. Na Ukrainie te substancje są nadal stosowane. Jest to niebezpieczeństwo żywności i paszy” – mówi R. Jakubiec z LIR.

Zdaniem R. Jakubca, na granicy zboże jest badane tylko pod względem parametrów zanieczyszczenia, opadania, glutenu, białka, szkodników magazynowych. Nie ma możliwości zbadania, jakie substancje były stosowane. Nie ma też możliwości zweryfikowania dokumentów pochodzenia tego zboża, dlatego, że na Ukrainie można wystawić praktycznie każdy dokument.
Zarówno Izba, jak i komitety protestacyjny domagają się, więc uszczelnienia zewnętrznej granicy UE i rzetelnego wypełniania przez służby fitosanitarne powierzonych im zadań.

Jednostką odpowiedzialną za badanie zboża na graniach jest Inspekcja Handlowa Jakości Artykułów Rolno-Spożywczych, od której, jak na razie, nie udało nam się zdobyć komentarza do sprawy.

M. Simiński/Wrp.pl