Nie uprawiamy GMO, to może je importujmy?

Według nowej propozycji komisarza ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywności UE, import żywności i pasz GMo móglby sie odbywać na podobnych zasadach, jak uprawa tych organizmów na terenie Wspólnoty.

To kraje członkowskie miałyby decydowac, czy chcą importować GMO na swoje terytorium, czy też nie…

Komisja Europejska miała ujawnić dokument, w którym przewiduje zmianę procedur importu żywności i pasz GMO. Autorem 13-stronnicowej propozycji jest komisarz ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywności Vytenis Andriukaitis. Przewiduje się, że import żywności i pasz odbywałby się na podobnych zasadach, jak obowiązujące od 2 kwietnia br. reguły możliwego zakazu lub dopuszczenia upraw GMO przez poszczególne państwa członkowskie.

Zatem ewentualny zakaz lub dopuszczenie do importu GMO byłoby nie, jak obecnie, na poziomie całej Unii, ale odpowiedzialność i decyzja spoczęłaby na państwach członkowskich. Podobnie jak dla zakazu upraw GMO, państwo członkowskie mogłoby zakazać importu, ale z innych przyczyn jak ochrona zdrowia lub środowiska, co pozostaje w gestii EFSA. Już tydzień wcześniej szereg organizacji branży rolniczej jak i ochrony środowiska (Copa-Cogeca, Fefac, Fedoil, European Flours Millers, EuropaBio, FoE, GP) podniosło larum względem propozycji KE. Do protestów dołączyli najwięksi partnerzy handlowi Unii: USA, Kanada, Argentyna i Brazylia ostrzegając, że reforma może zakłócić handel międzynarodowy paszami oraz żywnością.

Renata Struzik, za: FAMMU/FAPA