Nie chcę stracić tego, czego dokonałem

0
1015

Gospodarstwo prowadzę od 1994 roku. Początkowo je dzierżawiłem, potem kupiłem ziemię i krowy po gospodarstwie państwowym w Leśmierzu. Zaczynałem od 84 sztuk krów mało wydajnych, brakowanych. Dziś mam 250 sztuk bydła o niemal 100% dolewie krwi HF. Choć mam na koncie rekordzistkę (2006 r. – krowa Arene 1), to nie zajmuję się wystawianiem sztuk na wystawach. Moim priorytetem jest produkcja mleka i sprzedaż wysokiej klasy jałówek hodowlanych.

Tak rozpoczął rozmowę o swoich bogatych doświadczeniach hodowlanych Waldemar Dobrowolski, znany w wielu rejonach centralnej Polski producent mleka, który wraz z żoną, Grażyną prowadzi 550-hektarowe gospodarstwo hodowlane w Leśmierzu koło Łęczycy (woj. łódzkie). Hodowca może pochwalić się wysoką wydajnością swego stada, jak również wyjątkowymi parametrami produkowanego surowca. Średnia wydajność w stadzie to 9300 kg białego surowca rocznie. Rekordzistka Arene 1 w ciągu 305 dni laktacji oddała 18804 kg mleka! Parametry produkowanego mleka to średnia zawartość tłuszczu 4,0% i białka 3,5 %. Jak osiągnąć takie wyniki?

Żywienie musi być precyzyjne

Bez odpowiedniej diety – nie ma wyników! Dawkę pokarmową układa specjalista ds. żywienia z firmy paszowej współpracującej z gospodarstwem, wcześniej każdorazowo analizując karmę objętościową. Właściwa i dobrze zbilansowana karma to podstawa w produkcji mleka. W gospodarstwie Dobrowolskich wytwarzane są sianokiszonki z traw mieszanych z roślinami motylkowatymi drobnonasiennymi oraz z kiszonki z całych roślin kukurydzy. Gospodarze stosują też technikę kiszenia ziarna kukurydzy w rękawach.

W gospodarstwie wyróżniono pięć grup żywieniowych, 3 produkcyjne (powyżej 40 l. na dobę – w tej grupie zwierzęta są dojone trzykrotnie w ciągu doby, a grupy od 25 do 40 i poniżej 25 litrów dojone są dwukrotnie). Czwarta i piąta grupa to zwierzęta zasuszone. Na dwa tygodnie przed wycieleniem ciężarne krowy dostają karmę bogatą w tzw. sole gorzkie, co zapobiega odwapnieniu, obrzękom i innym kłopotom poporodowym. Pierwiastki otrzymują po wycieleniu dodatkowo 1 kg paszy energetycznej, aby, jak wyjaśnia Pani Dobrowolska: nie produkowały mleka kosztem utraty masy własnej oraz nie popadały w takie choroby jak np. ketoza. Gospodarz dodaje: w zadawaniu pasz objętościowych pomocny jest wóz paszowy z wagą elektroniczną, na której ważymy składniki karmy w ilościach od kilku kilogramów do kilku gramów na sztukę. W ustalaniu dawek pokarmowych nieodzowna jest precyzja.

Genetyka to podstawa

Przez piętnaście lat działalności w gospodarstwie zaszło wiele zmian. We współpracy z Mazowieckim Centrum Hodowli i Rozrodu Zwierząt, a ostatnio korzystając z osiągnięć genetyki amerykańskiej, gospodarz stworzył stado, z którego jest dumny. Dobrowolscy dwukrotnie zasilili oborę także zakupami bydła z OHZ w Dębołęce oraz z hodowli niemieckich. Większość mlecznic pochodzi jednak z własnego chowu. Ostatnio stado doskonalone jest przy udziale genetyki amerykańskiej. Stosujemy od 5 lat nasienie seksowane, dzięki temu mamy 85% pewności, że pożądane sztuki urodzą cieliczki – tłumaczy.

Duże gospodarstwo – duże koszty

Małżeństwo rolników nie kryje rozgoryczenia obecną sytuacją na rynku mleka: Oprócz lekarzy i inseminatora, dajemy stałą pracę dwudziestu osobom. Kupujemy maszyny, sprzęt. Modernizujemy budynki. To podwyższa koszty wyprodukowania jednego litra mleka. Według wyliczeń właścicieli, koszt jego wytworzenia w dużym gospodarstwie specjalistycznym to kwota rzędu: 1,15 – 1,20 zł. Spółdzielnia Spomlek płaci obecnie stawkę znacznie poniżej kosztów.

Pani Grażyna Dobrowolska na zakończenie dodaje: Mamy, tak jak wszyscy, kredyty do spłaty. Oczekujemy wobec tego zdecydowanej reakcji ze strony rządu, a zwłaszcza ministerstw: rolnictwa i gospodarki. Spodziewamy się także zajęcia określonego stanowiska przez Izby Rolnicze, (które mogłyby choć naświetlić sytuację elitom rządzącym). Zdecydowaliśmy się na produkcję mleka. Zainwestowaliśmy już tak duże środki, że nie ma możliwości zmiany kierunku produkcji. Obserwujemy, że rząd pozostaje obojętny na coraz bardziej dramatyczną sytuację rolników i mleczarni. Opinię publiczną nastawia się ponadto negatywnie do nas, kreując wizję rolnika zarabiającego krocie na unijnych dotacjach.

Zamiast angażować uwagę społeczeństwa stwarzaniem sztucznych problemów typu: ZUS czy KRUS”, rząd powinien zająć się istotniejszymi problemami, jak np. kryzys na rynku mleka i jego skutki dla spółdzielczych mleczarni i producentów mleka oraz tysięcy osób znajdujących dzięki temu zatrudnienie. Wszystkim, bowiem, przy przedłużającym się kryzysie, grozi bankructwo.