Nawożenie donasienne zbóż ozimych

Rozmowa z Panem Piotrem Powaga, ekspertem ds. nawożenia

Anna Rogowska: Zaprawianie jest pierwszym zabiegiem chemicznym w agrotechnice zbóż. Czy to prawda, że jest to najskuteczniejszy i zarazem najtańszy sposób zabezpieczania plonu?
Piotr Powaga: Co do efektywności, myślę, że najlepiej obrazują to wyniki z naszych doświadczeń: zarówno laboratoryjnych, jak i polowych, gdzie testowaliśmy skuteczność łączenia standardowych zapraw z nawozami donasiennymi. Celem takiego zabiegu jest zapewnienie lepszego startu rozwijającej się roślinie na etapie, kiedy zapasy substancji odżywczych zgromadzonych w nasionach zostały wyczerpane. Czy jest to sposób najtańszy? Zabezpieczanie plonu należy rozważać w kategoriach opłacalności i zwrotu inwestycji. Nawozy donasienne wydają się drogie, ale jeśli spojrzymy na cenę pod kątem zawartości składników i zalecanej dawki, to koszt zabiegu w przeliczeniu na hektar nie jest wysoki.
A.R.: Ostatnio producenci zbóż sami łączą zaprawy z nawozami donasiennymi. Czy uważa Pan za uzasadnione takie działanie?
P.P.: Jest to powszechny trend. Zadaniem firm nawozowych jest opracowanie takich formulacji nawozów, by maksymalnie ułatwić rolnikowi ich aplikację i umożliwić włączenie nawozów donasiennych do standardowej agrotechniki. Takie działanie powoduje znaczne oszczędności, zarówno czasu i energii. Nawet producenci profesjonalnych zaprawiarek uwzględniają tę tendencję, wprowadzając na rynek modele z kilkoma aplikatorami (dyszami) do jednoczesnego nanoszenia kilku środków (substancji).
A.R.: Powszechnie uznaje się wagę utrzymywania odpowiedniego poziomu nawożenia azotem, fosforem czy potasem. A co z mikroelementami?
P.P.: To prawda, każdy wie o konieczności stosowania nawożenia NPK, ale niewielu rolników zdaje sobie sprawę z tego, że brak mikroelementów to główny czynnik ograniczający plonowanie i pogarszający jakość plonu (prawo minimum Justusa Liebiga). Mikroelementy są tak samo ważne, jak azot, potas czy fosfor. Jedyna różnica wynika z ilości potrzebnych do zaspokojenie potrzeb. W przypadku mikroelementów nie mówimy o dziesiątkach, czy setkach kilogramów, a o gramach na hektar.
A.R.: Czy nawożenie donasienne rekompensuje braki niezbędnych składników pokarmowych?
P.P.: Lepiej określić to następująco: nawożenie donasienne zabezpiecza roślinie składniki pokarmowe od najwcześniejszych stadiów rozwojowych.
A.R.: Na zawartość jakich mikroelementów w nawozach donasiennych rolnicy powinni zwrócić szczególną uwagę?
P.P.: To zależy od uprawy. Różne rośliny różnie reagują na niedobory określonych składników. Dlatego wyodrębniono grupy tzw. kluczowych pierwiastków w odniesieniu do poszczególnych upraw. Zboża są wrażliwe na brak miedzi (Cu), cynku (Zn), manganu (Mn), rzepak wymaga dużo boru (B) i molibdenu (Mo), buraki korzystnie reagują na sód (Na), bor i mangan. Dodatkowo trzeba wziąć pod uwagę lokalnie występujące niedobory i stosować prewencyjnie to, czego w glebie brakuje, ponieważ te niedobory mogą stać się czynnikiem limitującym produkcję.
A.R.: Jakie są skutki występowania niedoborów mikroelementów, które Pan wymienił? Czym się objawiają?
P.P.: Możemy długo rozmawiać o charakterystycznych symptomach, które są widoczne w przypadku ekstremalnych niedoborów. Możemy też dyskutować o niedoborach podprogowych, które są bezobjawowe, tzw. zjawisko ukrytego głodu. Wszystko jednak w efekcie skutkuje obniżonym plonem lub pogorszoną jakością, co ostatecznie przekłada się na niższy dochód producenta.
A.R.: Przed nami zasiewy ozimin, które gatunki zbóż są najbardziej narażone na niedobory mikroelementów?
P.P.: Wszystkie gatunki mogą być narażone w sytuacji, gdy zasobność gleby lub dostępność składników pokarmowych jest ograniczona na przykład poprzez wysokie pH, dużą zawartość materii organicznej. To utrudnia prawidłowy rozwój roślinom.
A.R.: Jakie rozwiązanie tego problemu rekomendowałby Pan producentom zbóż?
P.P.: Staramy się propagować dwie strategie. Jeśli problem jest znany, zdiagnozowany za pomocą analizy gleby lub analizy tkanki roślinnej, receptą może być nawóz jednoelementowy, np. Teprosyn (Mn 500 g/l). W pozostałych przypadkach zalecamy nawozy (preparaty), które zawierają kluczowe elementy dla danej uprawy i opracowane są w ten sposób, aby pokryły zapotrzebowanie roślin do momentu samodzielnego pobierania składników odżywczych. Przykładem nawozu donasiennego sprawdzającego się w takiej sytuacji jest Teprosyn Cereale – nawóz, który po raz pierwszy znajdzie się w sprzedaży na polskim rynku w tym roku.
A.R.: W czym upatruje Pan przewagę tych preparatów nad innymi?
P.P.: Wymieniłbym tu wysoką koncentrację odpowiednio dobranych składników odżywczych, doskonałe właściwości formulacyjne, plus 20-letnie doświadczenie naszej firmy w produkcji nawozów donasiennych.
A.R.: W opinii wielu naukowców łączenie zapraw nasiennych z nawozami donasiennymi powinno stać się powszechnie stosowanym zabiegiem agrotechnicznym. Czy zgadza się Pan z tą oceną?
P.P.: W całej rozciągłości. To będzie standard w przyszłości. Nawożenie wraz z ochrona są elementami zintegrowanego systemu uprawy, którego częścią jest zaprawianie nasion.
A.R.: Zbliżają się siewy zbóż ozimych. Jakie ogólne zalecenia dotyczące nawożenia upraw jesienią mógłby Pan rekomendować rolnikom?
P.P.: Najogólniej zalecamy dobrze zbilansowane nawożenie z uwzględnieniem kluczowych mikroelementów dla zbóż, czyli Mn, Zn, Cu. Polecam stosowanie na początek Teprosynu i kontynuowanie programu nawozowego w oparciu o diagnostykę lub wiedzę agronomiczną.

Dziękuję za rozmowę, Anna Rogowska