Nawłoć kanadyjska – ładna, choć bardzo niebezpieczna

0
171

Późnym latem i wczesną jesienią przemierzając Polskę niemal wszędzie dostrzeżemy żółte połacie kwitnących roślin. Drobne, żółte, widoczne ze sporej odległości kwiatostany należą do nawłoci kanadyjskiej. Zwłaszcza pszczelarze kiedyś uwielbiali te rośliny, dawały bowiem pszczołom pożytek w końcu sezonu wegetacyjnego rodzimych gatunków. Bo nawłoć, to rodzima nie jest, a jak sama nazwa wskazuje do Europy została sprowadzona z Kanady, już w XVII wieku, jako roślina ozdobna.

W Polsce pierwsze nawłocie zanotowano w 1872 w Małopolsce, dzisiaj zresztą w okolicach Krakowa czy Lublina dominuje w krajobrazie rolniczym, z impetem zajmując pobocza nasypów kolejowych, czy nieuprawiane połacie łąk i pól, a nawet śródleśne polany. Angielska nazwa tej rośliny „Goldenrod” – złota rózga, oddaje nie tylko twardość i hardość rośliny, ale sugeruje pewne negatywne konotacje. I to prawda, bo to bardzo niebezpieczna roślina inwazyjna, badana na wiele sposobów, z wykorzystaniem metod obserwacyjnych, jak i zaawansowanych eksperymentów. Można nawet by powiedzieć złośliwie, wiemy niemal wszystko, ale nie możemy sobie z nią poradzić – zgodnie mówią naukowcy zajmujący się tym gatunkiem.

Nawłoć nie potrzebuje wiele, miejsce sobie sama wywalczy i dzięki dużej dynamice wzrostu skutecznie konkuruje o światło i składniki odżywcze z rodzimymi gatunkami. Później w nawłociowiskach praktycznie niemożliwe są odnowienia gatunków rodzimych, nawet małych drzew i krzewów, gdyż utrudnione jest kiełkowanie siewek. Obecność nawłoci kanadyjskiej powoduje zmiany właściwości gleby, a jej obecność przyczynia się m.in. do zwiększenia pH podłoża, zawartości azotu, węgla i substancji organicznych.

Pewnym paradoksem jest, że roślina wykorzystywana jako pożytek dla pszczół, przyczynia się do ograniczenie liczebności krajowych zapylaczy, szczególnie dzikich pszczół i bzygowatych, odwiedzających kwiaty. Owady należące do grupy zapylaczy w siedliskach łąkowych (motyle dzienne, pszczoły, bzygowate) są wrażliwe i wycofują się z miejsc zajmowanych przez inwazyjne nawłocie. Te ostatnie dostarczają co prawda nektaru, ale nie są w stanie zastąpić produkcji wypartych rodzimych gatunków roślin, zarówno pod względem różnorodności, jak i ilości nektaru. Znane są przypadki, gdzie w płatach z udziałem inwazyjnych roślin, różnorodność zapylaczy spadła aż o 90%.

Czy nawłoć może być niebezpieczna dla człowieka? – to jedno z pytań, o które często pytają osoby stykające się z problematyka gatunków inwazyjnych. Także i tutaj nawłoć nie pozostaje bez winy. Może powodować katar sienny u ludzi, zwłaszcza przy suchej i wietrznej pogodzie, kiedy to stężenie pyłku w powietrzu może przeszkadzać wrażliwym osobom.

Nawłoć kanadyjska stanowi zagrożenie zarówno dla przyrody, jak i dla ludzi, czy zatem znamy skuteczne sposoby na pozbycie się nawłoci? Przede wszystkim trzeba chcieć, a wiele osób po prostu nie rozpoznaje tej rośliny, a już zupełnie zaniedbuje jej silny inwazyjny charakter. Tak jak wiosna były w mediach społecznościowych modne zdjęcia w kwitnącym jasnożółto rzepaku, tak teraz spotkamy wiele zdjęć z nawłociami. Może nie są tak efektowne, ale o ile rzepak bywa rozpoznawany, to podpisy pod nawłociami praktycznie zawsze błędne – dziwna żółtawa trawa, czy piękne jesienne badylki to niemalże internetowy standard.

Czy mamy zatem szansę z nawłocią wygrać, a przynajmniej nieco ograniczyć jej liczebność? Specjaliści od gatunków inwazyjnych piszą wprost: ograniczanie występowania nawłoci jest trudnym i pracochłonnym procesem. Jeżeli ich rozprzestrzenienie nie jest jeszcze duże na danym obszarze, to należy wykopywać poszczególne kępy. Jeżeli natomiast zajęte są większe obszary, np. łąk lub nieużytków, a warunki siedliskowe nie pozwalają na użycie ciężkiego sprzętu do wyorania kłączy, to najprostszym sposobem ograniczenia ekspansji nawłoci jest regularne koszenie (nawet kilka razy w roku) przed okresem ich kwitnienia. Powinniśmy także dodać, że to zabiegi niezwykle kosztowne.

Ponad dziesięć lat temu parki krajobrazowe forsowały hasło: zamień nawłocie na malwy przy płocie! Zyskało one jeszcze na ważności i aktualności. 

Prof. dr hab. Piotr Tryjanowski – Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu

Czy nawłoć wpływa na ptaki? Jeśli tak to w jaki sposób?

– Nasze badania wykonane już przed dekadą wskazują, że tak i to zdecydowanie negatywne. Nawłoć tworzy gęste łany, w których trudno się poruszać, a nawet wylądować. Nie zapominajmy, że większość tradycyjnych ptaków łąk i pól gniazduje na ziemi, a trawy na łąkach czy zboża są jednak mniej gęste niż spore połacie nawłoci. Ponadto nawłoć swoją obecnością niemalże wyjaławia glebę i jest tam mało owadów, stanowiących pokarm ptaków. Paradoksem jest, że nawłociowiska być może pozytywnie wpływają na jeden gatunek, zresztą także inwazyjny, na bażanta. Czyli można by powiedzieć, że wrogowie naszej rodzimej przyrody działają razem.

Dr hab. Dawid Moroń – ISiEZ PAN, Kraków

– Jeśli nawłoć sprowadzono jako pożytek pszczeli, dlaczego jest tak bardzo niebezpieczna dla pszczół? Czy coś się zmieniło w ostatnich latach? Czy to efekt tego, że nawłoci jest za dużo i monotonia powoduje taka reakcję?

Dr Magdalena Lenda – IOP PAN, Kraków

– Dlaczego ludzie mając olbrzymie połacie nawłoci pod domem, są w stanie kupować ja w sklepach internetowych? Czy nasza wiedza o gatunkach inwazyjnych jest niedostateczna? Jak przekazywać informacje o szkodliwości gatunków inwazyjnych dla lokalnej flory i fauny?

Źródło: Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności