Na zboża nalatują mszyce. Czas działać, zanim będzie za późno

Mszyca czeremchowo-zbożowa; Fot. Katarzyna Szulc

Ciepły początek października sprzyja nalotom mszyc na wysiane wcześniej, wschodzące zboża. Są one wektorem groźnych wirusów, dlatego nalotom tym warto przeciwdziałać.

Do walki z mszycami, do których najczęściej należą mszyca czeremchowo – zbożowa i mszyca zbożowa dostępnych jest na rynku kilka pyretroidów, mieszaniny pyretroidów z acetamiprydem (grupa pochodnych neonikotynoidów) czy flonikamid (karboksamidy), jednak nie wszystkie można stosować jesienią.

Kluczowy jest moment zabiegu opryskiwania; trzeba wykonać go w czasie nalotów, bowiem po stwierdzeniu istnienia kolonii na skuteczne działanie jest już za późno. Ważne też, aby trzymać rękę na pulsie, bowiem możemy mieć do czynienia nawet z kilkoma nalotami.

Jedną z przenoszonych przez mszyce chorób jest żółta karłowatość jęczmienia występująca poza jęczmieniem także w innych gatunkach zbóż. Objawy obserwuje się najczęściej dopiero na wiosnę: m.in. zahamowanie wzrostu i żółte (u jęczmienia) lub purpurowe (w pszenicy) przebarwienia liści. Mszyce oprócz BYDV – wirusa żółtej karłowatości jęczmienia i karłowatość pszenicy mogą także roznosić inne wirusy wywołujące choroby u roślin, np. mozaikę jęczmienia, czy odglebową mozaikę zbóż.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności