Na temat GMO w resorcie rolnictwa

0
410

Jeśli polskim rolnikom zakaże się uprawiania kukurydzy genetycznie modyfikowanej, to kto zrekompensuje im straty wynikłe z porażenia omacnicą prosowianką? Czy ministerstwa rolnictwa i środowiska mają przewidziane na to środki w swoich budżetach? To pytania, które stawiano podczas ostatniej konferencji zorganizowanej w ministerstwie rolnictwa przez Radę Gospodarki Żywnościowej oraz Stowarzyszenie Koalicja na Rzecz Nowoczesnego Rolnictwa. N

Żarliwy spór o GMO nieustannie przybiera na sile. Dyskusja ożywiła się w chwili przyjęcia przez Radę Ministrów 18 listopada stanowiska w sprawie organizmów genetycznie zmodyfikowanych.

Rada Gospodarki Żywnościowej wraz ze Stowarzyszeniem Koalicja na Rzecz Nowoczesnego Rolnictwa przy wsparciu innych organizacji, zorganizowały kolejną już dyskusję na ten temat. W konferencji, która odbyła się w gmachu Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi zebrało się grono przedstawicieli zainteresowanych organizacji rolniczych i branżowych oraz naukowcy, którzy po ożywionej dyskusji wypracowali wnioski, które zostaną skierowane do przedstawicieli polskiego rządu. W wyniku dyskusji oraz prezentowanych problemów wypracowano wspólnie szereg wniosków i postulatów. Oto kilka z nich.

Polska nie ma odwrotu od nowoczesnych technologii, a rozwój rolnictwa obejmujący wykorzystanie inżynierii genetycznej w uprawie stanowi obecnie o postępie cywilizacyjnym rozwiniętych krajów świata. Polska nie uniknie rozstrzygnięć w tych kwestiach będąc pełnoprawnym członkiem UE. Biotechnologia stanowi ważną, jeśli nie jedyną, alternatywę dla rosnących problemów rolnictwa oraz wzrastających wymogów jakości surowców rolnych, jak np. malejące ceny skupów produktów rolnych, rosnące koszty produkcji, presja na jakość produktów – problem ze skażeniami mykotoksynami, rosnące wymagania środowiskowe, oczekiwania zmniejszenia chemizacji w rolnictwie. Obok licznych trudności oraz rosnących wymogów, światowi eksperci cały czas poszukują nowych rozwiązań, jednym z nich jest właśnie inżynieria genetyczna.  

  
W Polsce jednak politycy, szerząc ideologiczne poglądy, wprowadzają zakaz dla GMO tam, gdzie tylko to możliwe. Opracowany przez rząd projekt ustawy Prawo o organizmach genetycznie zmodyfikowanych” ogranicza polskiego rolnika w prowadzeniu swobodnej działalności gospodarczej, jak również ogranicza możliwość prowadzenia badań naukowych w tym zakresie. Nie można dopuścić do sytuacji, w której jedynie urzędnicy będą podejmować decyzję, co do możliwości prowadzenia badań i doświadczeń polowych nad nowymi odmianami organizmów genetycznie zmodyfikowanymi.

Celem wypracowania właściwych rozwiązań prawnych, należy przeprowadzić rzetelną dyskusję na temat GMO z udziałem rolników. Niezbędne jest określenie realnych do spełnienia warunków koegzystencji, uwzględniających kwestie ekonomiczne związane z uprawą. Polski rząd powinien skorzystać w tym zakresie z doświadczeń swojego południowego sąsiada – Republiki Czech, gdzie od lat – obok produkcji konwencjonalnej i organicznej – prowadzi się uprawę roślin genetycznie zmodyfikowanych.

Polski nie stać na rezygnację z upraw roślin genetycznie zmodyfikowanych. Niebagatelnym problemem jest brak stosownych regulacji prawnych określających poziom zawartości w płodach rolnych GMO, niedopuszczonych do obrotu w UE. Obecna polityka Wspólnoty, spowalniająca proces dopuszczenia nowych produktów transgenicznych do obrotu, może nieść za sobą negatywne konsekwencje w zaopatrzeniu sektora rolno-spożywczego. Jak pokazuje doświadczenie, sytuacje takie są nie tyle realne, co pewne, a skutki mogą być poważne, z zahamowaniem eksportu towarów spoza Unii włącznie. Jeśli nie dysponujemy żadnymi danymi na temat szkodliwości GMO, to czy mamy prawo wstrzymywać postęp gospodarczy i naukowy, tak na poziomie Polski, jak i Unii Europejskiej? Czy Polska będzie zawsze zajmować stanowisko “nie – dla GMO”, bez względu na racje merytoryczne? Czy w ten sposób nie ośmieszamy się swoją ignorancją na ten temat?

Źródło: “Koalicja na Rzecz Nowoczesnego Rolnictwa”
opr. i foto:MS/Wrp.pl