Na straży wsi stać będę

0
929

Z posłem Wojciechem Mojzesowiczem, przewodniczącym Sejmowej komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi rozmawia Wojciech Petera

• Panie pośle czy lepiej być rolnikiem czy politykiem?
– Te dwie rzeczy nieraz się łączą. Polityka ma przecież istotny wpływ na gospodarkę. A czym lepiej być? Myślę, że każdy aktywny rolnik, który prowadzi dobre gospodarstwo jest osobą wykształconą i dobrze przygotowaną do prowadzenia własnej działalności gospodarczej. Ponadto, interesuje się nie tylko swoim gospodarstwem, ale także tym, co się wokół niego dzieje. Nieuczestniczenie w polityce przedstawicieli wsi i rolników nie jest dobrą rzeczą. Dlatego, że można bardzo ciężko się napracować, a zła decyzja rządu czy opieszałość urzędników może to wszystko zmarnować i ta ciężka praca nie daje wówczas takich efektów jakby się chciało.
• Kadencja sejmu dobiega już końca, więc czas na podsumowania. Pan był szefem Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Jak ocenia pan jej działalność?
– Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi to takie miejsce gdzie mówi się o wielu problemach wsi i stara się je w miarę możliwości rozwiązywać Myśmy w tej kadencji sejmu wykazywali wiele inicjatyw zmuszając jakby rząd do działań. Bardzo dobrze przy tym współpracowało się nam z Krajową Radą Izb Rolniczych. Nie ukrywam, że spodziewałem się przez te 4 lata również większej aktywności rolniczych związków zawodowych, nie tylko w programie rolnym ale także uczestnicząc w obradach Komisji. Niestety główny szef związków zawodowych pan Andrzej Lepper był tylko raz na Komisji. Poza tym, wiele osób 4 lata temu składało deklaracje, że będzie zajmowało się sprawami wsi i rolnictwa jednak bardzo szybko od tego odeszli zajmując się przede wszystkim sprawami, które promowały ich i ich formacje polityczne. Wydaje mi się, że niektórzy politycy i działacze związkowi bardzo by chcieli aby na polskiej wsi było coraz gorzej. Wtedy narzekając na taką sytuację mogli przecież zbierać głosy. Ja takiej tezy nie przyjmuję. Dlatego też, starałem się przez te 4 lata mimo to, że byłem posłem opozycyjnym i nie miałem przez 3, 5 roku zaplecza politycznego podejmować wszystkie ważne dla polskiego rolnictwa tematy takie jak biopaliwa, paliwo rolnicze czy zablokowanie reformy KRUS- u. Komisja nigdy jednak nie zastąpi rządu, tak jak rada gminy nie zastąpi wójta. My możemy tylko występować z wnioskami, zapraszać na komisje i przekonywać do swoich racji posłów. Jednak kluczowe decyzje zapadają w ministerialnych gabinetach.
• Co dalej będzie z paliwem rolniczym i biopaliwami ?
– W ostatnim czasie, co jest naszym dużym sukcesem, Komisja Rolnictwa przekonała Komisję Finansów i na wspólnym posiedzeniu wystąpiliśmy do Marszałka Sejmu o kontynuowanie pracy nad paliwem rolniczym. Jednak Marszałek Sejmu obecnej kadencji, pan Cimoszewicz nie wyraził na to zgody. Natomiast ustawę o biopaliwach oddał do Trybunału Stanu prezydent Kwaśniewski. Szkoda. To samo stało się z ustawą o przemysłowym tuczu. Dlatego też, jestem przekonany, że zbliżające się wybory dają szansę żeby następny kandydat na prezydenta nie niszczył polskiego rolnictwa wetując ustawy w sejmie. W związku z tym, chciałbym też aby w przyszłym parlamencie było mniej deklaracji, a więcej rozsądnych działań.
• Nie wszystkie jednak działania Komisji skończyły się porażką. Udało się przecież kilka razy przepchnąć i załatwić kilka ważnych spraw dla polskich rolników.
– Jeżeli chodzi o to, co nam się zdecydowanie udało, to wystąpiliśmy w zeszłym roku o przyspieszenie wypłat dopłat bezpośrednich. To z inicjatywy Komisji oraz samorządu rolniczego (KRIR) przejął to i zaczął realizować resort rolnictwa. Komisja Rolnictwa zajmowała się też sprawami cen skupu. Powtórzę jeszcze raz, wszystkie ważne w tym okresie sprawy dla polskiej wsi były poruszane na Komisji. Trudno zaznaczyć długopisem, w którym miejscu mieliśmy ten sukces bo jest taki moment przejmowania inicjatywy przez następnych i nie będziemy przecież wtedy robić konferencji prasowej aby pochwalić się, że to był nasz pomysł. Nam zależało tylko na tym, żeby rolnikom działo się lepiej. Kiedyś zrobiono z nas lobbystów na rzecz biopaliwa, a teraz mówi się, że to jest potrzebne gospodarce. Szkoda, że wtedy resort rolnictwa nie mówił tym samym głosem co Komisja Rolnictwa tylko mówił to, co chciał rząd. Udało się nam również zablokować nowelizacje ustawy o ubezpieczeniach rolniczych bo była szkodliwa dla mieszkańców wsi zakazując prowadzenia im drobnej działalności gospodarczej. Naszym sukcesem jest też wprowadzenie ustawy o doradztwie i według mojej oceny dobrze stało się, że doradztwo dzisiaj podlega Ministerstwu Rolnictwa bo jeśli minister pozbawi się wpływu na doradztwo i agencje rządowe to trudno będzie mu realizować politykę państwa. Podjęliśmy też dość mocny sprzeciw, jeśli chodzi o przemysłowy tucz trzody i w sejmie udało się nam przekonać większość posłów, aby rozwój rolnictwa był w kraju równomierny i żeby nie szkodzić środowisku produkując zdrową żywność. Do naszych sukcesów możemy też zaliczyć powstanie Krajowej Spółki Cukrowej i podjęcie tematu przekształceń własnościowych. Udało się nam też pomóc zakładom przemysłu ziemniaczanego bo uważamy, że to rolnicy i pracownicy powinni być ich udziałowcami.
• Jak układała się Komisji współpraca z naszymi eurodeputowanymi?– Rok po wejściu do Unii Europejskiej ważnym elementem jest bezpośredni przekaz do parlamentu europejskiego spraw dotyczących polskiego rolnictwa. Nie ukrywam, że dotychczas to był zbyt mały kontakt. Eurodeputowani powinni mieć więcej wiedzy i materiałów na temat specyfiki polskiego rolnictwa.
• Jakie widzi pan zadania do zrealizowania przed przyszłym parlamentem jeśli chodzi o resort rolnictwa?
– Najważniejszym zadaniem będzie jak najszybsze wprowadzenie na rynek biopaliw i rozwiązanie kwestii paliwa rolniczego. Ponadto, doprowadzenie w ciągu dwóch lat, do wyrównania dopłat. Ważną sprawą dla rolników jest też wsparcie krajowe. W związku z tym, należałoby utrzymać kredyty inwestycyjne, np. dla młodych rolników. Ważna jest też kwestia wydłużenia terminów dostosowania naszych gospodarstw do norm unijnych, gdyż obecnie są zbyt krótkie i powinny być dostosowane do polskich realiów.
• Jaką rolę widzi pan dla samorządu rolniczego w kształtowaniu polityki rolnej państwa?
– Stroną dla każdego rządu powinna być izba rolnicza. Izba jako samorząd skupia bowiem wszystkich rolników w kraju i ma w każdej gminie swoich przedstawicieli. Samorząd rolniczy, a nie kto inny powinien z rządem rozmawiać i negocjować sprawy ważne dla polskiej wsi. Dobrze byłoby widziane aby związki zawodowe na tym polu raczej współdziałały, a nie rywalizowały z izbami rolniczymi. Dlatego, że przede wszystkim, wszyscy rolnicy niezależnie od przynależności związkowej są członkami izb. Ja będę lansować, aby stroną dla rządu była izba rolnicza. Dlatego, że w izbie rolniczej są działacze różnych barw politycznych i różnych barw związkowych, dla których najważniejszy jest ponad partyjnymi podziałami, interes wsi. Ranga izb, moim zdaniem, powinna być coraz mocniejsza. Rząd, i to trzeba rozpocząć od tej kadencji, każde swoje stanowisko związane z rolnictwem powinien uzgadniać z izbą rolniczą. I po konsultacji musi być one upublicznione i wspólnie bronione.
• Czy ma pan swoją receptę, aby na polskiej wsi żyło się godnie i szczęśliwie?
– Trzeba przede wszystkim podzielić gospodarstwa na dwa typy: produkcyjne i towarowe. Trzeba tutaj wyraźnie powiedzieć, że cześć niedużych gospodarstw nie jest w stanie się utrzymać. Dlatego też, musi być okres przejściowy dla wsparcia socjalnego tych gospodarstw. Ja nie będą obawiał się o polskie rolnictwo jeżeli rząd skutecznie będzie wprowadzał wszystkie mechanizmy, które obecnie funkcjonują w Unii Europejskiej. Ważne jest, aby polski rolnik miał taki sam start jak jego kolega z Francji czy Niemiec. Dysproporcje w zjednoczonej Europie, jeśli chodzi o rolnictwo, nie mogą dalej istnieć.
• Panie pośle większość osób w Polsce zna pana bardziej jako polityka niż jako rolnika. Czy mógłby pan powiedzieć parę słów o swoim gospodarstwie?
– Częściej teraz niż w polu można mnie spotkać w parlamencie. Moja rodzina już od kilku pokoleń zajmuje się pracą na roli. Ojciec przekazał mi w 1986 roku 82 hektarowe gospodarstwo. Dzisiaj mam 225 hektarów. Gospodarstwo nastawione jest przede wszystkim na produkcję trzody chlewnej, rzepaku i pszenicy. Jest to dobrze prowadzone gospodarstwo, w czym duża zasługa jest mojej żony i dzieci. Syn i córka studiują obecnie na kierunkach rolniczych. Ja zajmuję się polityką związaną z rolnictwem bo to dotyczy mnie bezpośrednio. Uważam, że w tej kadencji zdobyłem spore doświadczenie i w następnej mogę je skutecznie wykorzystać.

• Dziękuję za rozmowę.