„Na dobrą sprawę, to minister rolnictwa zerwał rozmowy” – relacja foto/wideo z protestów

Marsz gwiaździsty wyruszył w środę, 11. lutego. Rolnicy dotarli pod siedzibę ministerstwa rolnictwa, a Sławomir Izdebski na spotkanie z szefem resortu Markiem Sawickim. Zobacz relację z wczorajszych protestów i negocjacji!

W środę, 11. lutego zapowiadany od dawna marsz gwiaździsty rolników wyruszył na Warszawę. Ok. godz. 10:00 ciągniki na rogatki miasta, a chwilę później rolnicy przesiedli się z traktorów do autokarów, którymi przyjechali pod ministerstwo rolnictwa. Tam, wśród okrzyków, przemówień i śpiewanych przez uczestników pieśni narodowych, wszyscy oczekiwali na spotkanie ministra Marka Sawickiego z przedstawicielami związków i organizacji rolniczych.

Wśród protestujących przed ministerstwem rolnictwa w kierunku szefa resortu Marka Sawickiego i całego rządu padały ostre słowa. – To oni okradają nas. Oni się sprzeniewierzyli, nie chcemy takich fałszywych ludowców, jak Kalinowski, jak ci, którzy tutaj zasiadają – mówił jeden z protestujących rolników. – My żyjemy z pracy rąk. Tak samo Warszawiacy, niech przypomną sobie swoje korzenie. Bo przecież większość Warszawiaków pochodzi ze wsi. Niech wesprą tych, którzy przyjechali walczyć o nasze wspólne sprawy – apelował.

Krótko po rozpoczęciu rozmów w resorcie rolnictwa, po godz. 14:00 spotkanie opuściło sześć osób, w tym Sławomir Izdebski, przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Rolników Indywidualnych. Dlaczego? – Rozmowy przeważnie zostają zrywane wtedy, kiedy nie są realizowane postulaty. Jeżeli minister rolnictwa bezczelnie zerwał, bo to on zerwał (rozmowy – przyp. red.) tak na dobrą sprawę, bo jeżeli mówi: jeden postulat – nie, drugi postulat – nie, trzeci postulat – nie, tylko ciągle o tych miliardach płynących na wieś, to może się zamienimy: ja będę brał te 12 tysięcy złotych jako minister rolnictwa, a on niech już martwi się o te miliardy. Nie ze mną te numery – skomentował Izdebski.

Po zerwanych rozmowach, przewodniczący rolniczego OPZZ podkreślił: – Teraz postulat jest taki, że minister Sawicki musi odejść! I my nie poddamy się na pewno – zapowiedział. – Wracamy na blokady w tej chwili i później razem z górnikami około 100 tysięcy ludzi przyjedzie do Warszawy.

Jedną z kwestii podnoszonych w trakcie protestu, było importowanie węgla z Rosji, czy zboża zza wschodniej granicy. Tymczasem w poprzednich dniach, w wyniku dziennikarskiej prowokacji, reporterzy stacji TVN dowiedzieli się, że pomimo zapewnień o solidarności z polskimi rolnikami, firma Sławomira Izdebskiego byłaby zainteresowana zakupem importowanego z Ukrainy zboża. Firma przewodniczącego skupuje również węgiel rosyjski, ponieważ polski surowiec jest zbyt drogi. Co na to protestujący? – To pana Izdebskiego trzeba zapytać, czy on sprowadza. Jest bardzo dużo złych informacji w mediach, które się pojawiają. Na przykład, że rolnicy tu jadą pod wpływem alkoholu. To jest jedna wielka prowokacja – komentują rolnicy z Lubelszczyzny, obecni na miejscu. A gdyby okazało się prawdą, że Sławomir Izdebski mówi o solidarności z rolnikami i walczy przeciwko imporcie węgla, czy zboża zza wschodniej granicy, a jednocześnie sam je stamtąd skupuje? – To nieprawda! – stanowczo odpowiadają.

Chwilę przed godz. 16:00, rozmowy ministra rolnictwa z pozostałymi przedstawicielami organizacji rolniczych się zakończyły. Ci, którzy dalej negocjowali z szefem resortu rolnictwa, zostali okrzyknięci zdrajcami. Przewodniczący Samoobrony, Lech Kuropatwiński tłumaczył: – Będziemy dyskutować, bo dyskusja jest potrzebna. Pewne sprawy, które są do załatwienia,  musimy załatwiać dwutorowo: nasi ludzie tu byli, są i będą, a my rozmawiamy tam o sprawach ważnych. (…) Jesteśmy wszyscy Polakami i chcemy dla tej Polski dobrze.

Przypomnijmy, Sławomir Izdebski domaga się odszkodowań za szkodliwą działalność dzików, wsparcia dla producentów wieprzowiny i mleka. Zanim jeszcze wszedł do resortu rolnictwa na rozmowy, zapowiedział, że jeśli tylko któryś z postulatów nie będzie spełniony, zerwie on negocjacje. Tak też uczynił. Podkreślił również, że organizatorem protestów nie jest on, ani rolnicy, tylko minister Sawicki i polski rząd z premier Ewą Kopacz na czele.

Sławomir Izdebski zapowiedział, że stworzą wkrótce dwie listy, na których będą zbierać podpisy: jedną za odwołaniem ministra Sawickiego, a druga za odwołaniem ministra spraw zagranicznych, Grzegorza Schetyny. Dodatkowo, dał czas ministrowi rolnictwa do następnego dnia, do godz. 12:00, aby przyjechał do rolników na blokady na przedmieściach Warszawy, aby jeszcze raz porozmawiać.

Podczas konferencji prasowej, którą ministerstwo rolnictwa zorganizowało po negocjacjach, minister rolnictwa podkreślił, że Sławomir Izdebki nie przyszedł rozmawiać: – Przyszedł tylko po to, aby się pokazać przed kamerami i wyjść przed ministerstwo i ogłosić, że nie ma o czym rozmawiać.

Minister Sawicki oznajmił, że porozumienie zostało osiągnięte: – W trakcie tych rozmów ustaliliśmy, iż powołujemy 6 zespołów do rozwiązania najpilniejszych spraw podnoszonych obecnie przez rolników. Jedną z nich jest niewątpliwie kwestia płatności za przekroczenie kwot produkcyjnych w sektorze mleka. (…) Drugi zespół to zespół do trudnej sytuacji w sektorze trzody chlewnej. – zapowiedział. – Chcę wyraźnie podkreślić, że uczestniczący w spotkaniu przedstawiciele 17 organizacji wyrazili chęć pracy w tych zespołach i ta praca już się rozpoczęła. Ustaliliśmy, że pierwsze jej wyniki zaprezentujemy opinii publicznej już 21. lutego – zapowiedział.

Dodatkowo, szef resortu rolnictwa podkreślił, że przedstawiciele uczestniczących w negocjacjach siedemnastu organizacji zgodzili się na ustawowe powołanie komisji trójstronnej dialogu społecznego w rolnictwie, która będzie reprezentatywna dla organizacji rolniczych, organizacji przetwórców i przedstawicieli rządu. Projekt takiej ustawy ma powstać w ciągu 4 tygodni i zostać skierowany do sejmu.

Na koniec, Sawicki po raz kolejny apelował o organizatorów blokad i marszów ciągników na Warszawę, aby nie utrudniali życia mieszkańcom wsi i miast. Podkreślił on, że wciąż jest otwarty na dalsze rozmowy z nimi, w siedzibie ministerstwa rolnictwa.

Protestujący rolnicy w czwartek do godziny 12:00 czekali na ministra Sawickiego, blokując Trakt Brzeski w Warszawie. Po tym czasie postanowili rozjechać się do domów, jak jednak zapowiadają, do blokad i protestów wrócą, ze zdwojoną siłą.

Renata Struzik