„Na cito” przed opadem czerwcowym w sadach jabłoniowych

Wegetacja w sadach nadrabia opóźnienia, wynikłe z długiej mroźnej zimy i późnej wiosny oraz niekorzystnego przebiegu warunków pogodowych na początku sezonu, które nie sprzyjały szybkiemu rozwojowi i wzrostowi roślin sadowniczych.

W czasie roztopów przedwiosennych (dwukrotnie) oraz podczas majowo-czerwcowych intensywnych opadów deszczu doszło do wypłukania wielu składników pokarmowych z gleby, a na ogół nie było też warunków do ich posypowego uzupełniania. Dodatkowo doszło też w bardzo wielu miejscach do podtopienia i zalania sadów, a więc także i systemu korzeniowego, co niestety doprowadziło do wystąpienia warunków beztlenowych w glebie i znaczącego ograniczenia pobierania składników z gleby przez system korzeniowy. W czasie intensywnych i częstych deszczy, nie było też właściwych warunków do stosowania odżywek i nawozów dolistnych, z uwagi na możliwość ich zmycia. Przegrywały one także konkurencję z intensywną ochroną jabłoni przed parchem, ustępując miejsca często stosowanym fungicydom /w grójecko-wareckim była największa od 14 lat infekcja parcha/. W takiej sytuacji, kiedy od kilku dni mamy wreszcie ładną pogodę, nie pada, a nawet świeci słońce, warto więc pomyśleć o uzupełnieniu brakujących składników pokarmowych w sadach, w tym przede wszystkim magnezu i azotu, których braki w roślinie codziennie stwierdzają nasi doradcy w czasie badań fluorymetrycznych na terenie prawie całego kraju, właśnie przez nawożenie dolistne – przez liście.
Idealnie nadaje się do tego celu Fertileader Magnum, który zawiera w swoim składzie właśnie azot i magnez oraz algowy kompleks biostymulujący Seactive, który wykazuje m.in. działanie antystresowe. Preparat ten zapewnia bardzo szybkie zaopatrzenie roślin w te składniki, co prowadzi do prawie natychmiastowego uzupełnienia ich niedoborów w roślinie. Stosowanie tego produktu jest szczególnie istotne w przypadku odmian o zwiększonym zapotrzebowaniu na magnez, takich jak np.: Golden Delicious, Pinova, Idared, Jonagoldy, Ligol, Szampion, Fuji i Braeburn oraz wszędzie tam, gdzie badania fluorymetryczne wykazały braki tych składników w roślinach. W sytuacji, kiedy na liściach widoczne są niedobory magnezu i/lub azotu, zastosowanie tego nawozu dolistnego jest niezbędne, chociaż wtedy jest to już tylko wizualnie widoczny efekt niedoborów tych składników, które faktycznie wystąpiły w roślinie 2-3 tygodnie wcześniej. Magnez bierze aktywny udział w fotosyntezie (jest bardzo ważnym składnikiem chlorofilu), a dodatkowo przypisuje się mu także rolę w ograniczaniu nekrotycznej plamistości liści u bardzo wrażliwej odmiany Golden Delicious. Azot także wchodzi w skład chlorofilu, a dodatkowo aminokwasów, białek i enzymów. Rola i znaczenie tych dwóch pierwiastków w roślinie jest nie do przecenienia, dlatego w żadnym razie nie powinno ich brakować podczas całego sezonu wegetacji – od tego zależy m.in. aktywność wielu procesów fizjologicznych i biochemicznych zachodzących w roślinie, w tym m.in. tak ważnego procesu, jakim jest fotosynteza. W przypadku mniejszych niedoborów azotu i/lub magnezu zalecamy dawkę 3 l/ha, a w przypadku większego niedoboru i/lub odmiany Golden Delicious – dawkę Magnum możemy zwiększyć nawet do 5 l/ha.
W tym czasie – jeszcze przed opadem czerwcowym, w fazie orzecha laskowego – warto jest zastosować Fertileader Vital, który poprawia ogólną kondycję całej rośliny, jej wzrost, wigor i witalność, a dodatkowo jakość pąków na następny rok. Ze składników pokarmowych zawiera on w swoim składzie azot, fosfor, potas i całą gamę mikroelementów: bor, miedź,  żelazo, mangan, molibden, cynk. Ważne są też te mikroelementy, ponieważ we fluorymetrii przeprowadzanej aktualnie w sadach przez naszych doradców, pośród niedoborów magnezu, azotu, czasami wapnia, zaczęły się pojawiać także pierwsze niedobory mikroelementów, m.in. żelaza, cynku, manganu i czasem boru. Produkt ten jest szczególnie polecany w przypadku odmian słabo rosnących, drobnoowocowych i ze skłonnością do przemiennego owocowania. Zalecana dawka to 5 l/ha.
W odmianach z grupy Jonagold i Ligol, które są bardzo wrażliwe na gorzką plamistość podskórną, zamiast Fertileader Vital warto zastosować Fertileader Elite, zawierający dużą ilość wapnia, a także azot, potas i bor. Produkt ten należy także stosować we wszystkich innych odmianach jabłoni o zwiększonym zapotrzebowaniu na wapń, takich jak np.: Szampion, Gloseter, Elise, zwłaszcza w roku słabszego owocowania, kiedy rośnie ryzyko przerastania owoców. W takiej sytuacji nie musimy obawiać się raczej o kondycję pąków w roku następnym, a więc i w tym przypadku, lepiej będzie nawet zastosować Elite zamiast Vitala. Zalecana dawka to 5 l/ha. Oba te produkty, poprzez kompleks biostymulujący Seactive i zawarte w nim substancje biologicznie czynne oraz składniki pokarmowe, wpływają także stymulująco na produkcję suchej masy i białek, wykazują działanie antystresowe. Przypomnę przy tej okazji, że wapń wchodzi w skład m.in. pektyn, a konkretnie tworzy wiązania pomiędzy łańcuchami pektynowymi. Z pektyn zbudowana jest m.in. ściana komórkowa roślin. W zależności od dostępności wapnia w roślinie, między łańcuchami pektynowymi mogą być wiązania pojedyncze lub podwójne, a więc silniejsze albo słabsze. Rola i znaczenie wapnia w roślinie jest ogromna, ale szczególnie ważna właśnie w kontekście udziału w budowie ścian komórkowych i plazamatycznych, które stanowią swoisty „szkielet” zewnętrzny dla komórek, a razem z pektynami, także dla samych owoców. Od ich zawartości i stabilności, zależeć będzie m.in. wielkość i poprawny kształt owoców.
Obecnie nad Polską znajdują się afrykańskie tropikalne masy powietrza, a to oznacza, że przez najbliższy czas będą u nas upały (termometry mogą wskazywać 30-35oC) połączone z gwałtownie przebiegającymi zjawiskami atmosferycznymi, takimi jak chociażby burze z ewentualnymi gradobiciami. Tak więc, rośliny będą znowu w stresie termicznym i być może także wodnym – jeszcze dwa tygodnie temu było chłodno i deszczowo, a teraz będzie bardzo sucho i upalnie. Widać wyraźnie, że warunki pogodowe znowu są ekstremalne, a rośliny zmęczone i ubiegłorocznym sezonem i długą mroźną zimą i stosunkowo chłodną deszczową wiosną. W tej sytuacji, warto więc być może uwzględnić w swoich planach dokarmiania i nawożenia roślin, nie tylko dostarczanie roślinom samych „gołych” składników pokarmowych (czyli jedzenia), ale także czegoś więcej, a mianowicie  biostymulacji, która pomoże roślinom przejść przez niekorzystne okresy pogodowe, i która będzie w tym czasie wpływała korzystnie na intensyfikację procesów fizjologicznych i biochemicznych w roślinie.
dr Maciej Sroczyński