Mszyce na oziminach

Mszyce atakują zboża ozime. Jednak opady deszczu przeszkadzają w przeprowadzaniu oprysków, a skuteczność preparatów chemicznych w niesprzyjających warunkach spada. Na co więc się zdecydować: przeprowadzić zabieg ryzykując, że trzeba go będzie powtórzyć, jeśli deszcz zmyje insektycyd, czy czekać na poprawę pogody, przyglądając się, jak szkodniki osłabiają rośliny?

Wspominaliśmy już ostatnio o szkodnikach w rzepaku, które tej jesieni zagrażały plantacjom ozimym, również o masowych nalotach mszyc, które zazwyczaj raczej nie występują jesienią w uprawie rzepaku. Tymczasem aktualnie szkodnik ten jest również sporym zagrożeniem dla zbóż ozimych. W przypadku gdy występuje on licznie na roślinach, trzeba przeprowadzić oprysk. A pogoda zdecydowanie nie sprzyja wykonywaniu takiego zabiegu.

Plantacje zbóż ozimych w ostatnim czasie zagrożone są nalotami uskrzydlonych mszyc. Szkodniki te pojawiają się również sporadycznie na liściach (kolonie form bezskrzydłych). I zagrożone są tu uprawy nie tylko te, które zostały wysiane w optymalnym terminie, pluskwiaki te atakują również ledwo szpilkujące, późno wysiane oziminy.

Dalszy rozwój insektów zależy od pogody – jeśli jesień będzie długa i ciepła, kolonie będą liczne. Mszyce mogą żerować na roślinach aż do przymrozków ok. -5°C. Uszkodzone rośliny w następstwie mogą być zaatakowane wirusem żółtej karłowatości jęczmienia, której objawy zauważymy dopiero wiosną. A efektem jej mogą być straty nawet do kilkudziesięciu procent utraty plonu.

Jeśli na plantacji zobaczymy siedliska mszyc, konieczne jest wykonanie oprysku dostępnymi insektycydami. Do zabiegu chemicznego w pszenicy ozimej aktualnie nie mamy zbyt dużego wyboru środków (co prawda insektycydów jest sporo, ale te do stosowania jesienią policzymy „na palcach jednej ręki”). I tak, jesienią do zwalczania mszyc zalecany jest Arkan 050 CS, LamdaCe 050 CS, Karate Zeon 050 CS i Wojownik 050 CS od Syngenty. Wszystkie produkty zawierają tę samą substancję czynną: lambda-cyhalotrynę.

Niestety, pogoda w ostatnich dniach nie sprzyja – jak już ostatnio pisaliśmy, deszcze niejednokrotnie nie pozwalają rolnikom wyjechać w pole. Taka pogoda również nie sprzyja wykonywaniu oprysków. W końcu na skuteczność chemicznego zabiegu w dużym stopniu wpływają warunki meteorologiczne. Przy tak obfitych i częstych opadach jest ryzyko pojawienia się deszczu zaraz po wykonaniu oprysku, przez co zastosowany środek, zamiast wnikać w roślinę, spłynie z niej, nie wykonując swojego zadania. W takim przypadku zachodzi konieczność przeprowadzenia zabiegu kolejny raz. A to oczywiście wiąże się z większymi kosztami.

Ryzykować więc, czy lepiej wstrzymać się z wykonaniem zabiegu do momentu poprawy pogody? Co jest bardziej opłacalne: ryzyko spłukania środka przez deszcz i konieczność wykonania kolejnego zabiegu, czy czekanie na dogodniejsze warunki ze świadomością, że szkodniki powodują coraz większe szkody, a ryzyko utraty przyszłorocznego plonu jest coraz większe…?

Niestety nie ma tu jednoznacznej odpowiedzi. Każda plantacja musi być lustrowana, a decyzja podejmowana indywidualnie na podstawie obserwacji, ilości szkodników na polu, stanu roślin i prognozy pogody na kolejne dni. Warto jednak przy tym pamiętać, że niezbyt intensywny deszcz (opady ok. 2 mm) około godzinę po oprysku środkiem o działaniu układowym to do ok. 30% gorsze działanie, z kolei o działaniu powierzchniowym oznacza zmniejszenie jego skuteczności nawet o ok. 50%. Z kolei intensywne opady (ok. 10 mm) oznaczają w obydwu przypadkach o połowę gorszą skuteczność.