Minister pracy: Sejm wyżej ceni trzodę chlewną niż pracowników 

Smutny to dzień, gdy Sejm wyżej ceni trzodę chlewną niż polskiego pracownika – napisała w mediach społecznościowych minister pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

Sejm nie zgodził się, by prawo pracy zostało wpisane do katalogu obszarów, w którym sygnaliści są objęci ochroną – informuje DoRzeczy. Propozycję ochrony złożyła Lewica, przeciwko głosowali solidarnie posłowie różnych klubów sejmowych.

Samasz loteria - baner

Świńscy sygnaliści pod ochroną prawa

– Jeśli pracownik zgłosi złe traktowanie świni w hodowli, zostanie objęty ochroną sygnalisty. Ale jeśli zgłosi, że szef molestuje jego koleżanki, takiej ochrony nie otrzyma – pisze Dziemianowicz-Bąk. – Smutny to dzień, gdy Sejm wyżej ceni trzodę chlewną niż polskiego pracownika.

Zieloni rządzą

Trudno nie zgodzić się z opinią lewicowej minister pracy: rzeczywiście, smutny to dzień, w którym więcej praw przyznaje się “pro-zwierzęcym” aktywistom niż normalnym ludziom, którzy po prostu nie chcą być szmaceni w pracy. Bo pani minister się myli – to nie świnie są cenione wyżej przez posłów na Sejm RP, lecz zieloni aktywiści, a raczej ich opinia.

Obłuda mięsożerców

To nie poniżanie pracownika rozgrzewa do czerwoności pióra żurnalistów mediów głównego nurtu, lecz “katowana” świnia. Gdy tylko miłośnicy wytwornych dań z wieprzowiny lub wołowiny serwowanych w eleganckich restauracjach dowiedzą się, w jaki sposób wytwarza się mięso do tych dań, ogarnia ich święte oburzenie i proroczy gniew. Sypią się wówczas gromy na polityków, którzy do tej pory nie zakazali hodowli zwierząt, a politycy przepraszają, że rzeczywistość wygląda, jak wygląda.

Prawa zwierząt – a gdzie prawa pracowników?

Podglebiem dla takiej postawy żurnalistów i wywoływanych ich artykułami marszy oburzenia jest światopogląd mylnie nazywany lewicowym. Bo prawdziwa lewica to przede wszystkim troska o pracowników – taką lewicą była przed wojną PPS.

Dziś prawdziwej lewicy już nie ma… można zanucić parafrazując znaną piosenkę. Ale minister Dziemianowicz-Bąk jest przedstawicielką tej lewicy, która jest, więc pretensje o to, że Sejm wyżej ceni sobie prawa świń niż pracowników, powinna kierować przede wszystkim do swojego środowiska politycznego. I nie ma tu znaczenia, że wobec druzgocącej klęski wyborczej Nowa Lewica zaczyna się budzić i zauważać, że wokół są ludzie a nie tylko “gnębione” przez hodowców zwierzęta.

Baner Bayer Roundup
Baner Agrosimex Alaska
Baner webinarium konopie

2 KOMENTARZE

  1. “Prawdziwej Lewicy już nie ma” – pisze Pan Przybysz. Zandberg skrytykował ostro w wywiadzie dla PAP nowy budżet rządu Tuska właśnie z powodu niskich podwyżek dla ludzi, dla budżetówki. Nazwał nowy budżet “biedowaniem na budżetówce”.

  2. A propos tekstu Pana Józefa Przybysza, że “Prawdziwej Lewicy już nie ma i że Lewica zaczyna zauważać ludzi” należy się sprostowanie: politycy Lewicy od zawsze byli na każdym strajku pracowniczym, są na blokadach eksmisji, w nich uczestniczyła także obecna minister pracy Agnieszka Dziemianowicz – Bąk. Tylko podczas ostatniej debaty o wolnych niedzielach Lewica broniła jak lwy pracowników. Gdzie był wtedy pan Przybysz, gdy politycy Lewicy byli na strajkach pracowniczych i blokadach eksmisji? To bardzo krzywdzące, co napisał Pan Przybysz o Lewicy i to nieprawda.

ZOSTAW KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj