Mały trójpak – kropla w morzu potrzeb branży biogazowej

Inwestorzy czekają na duży trójpak. Klaster Wielkopolski Biogaz podpowiada, co jeszcze powinny uwzględnić projekty ustaw.

Podpisany przez prezydenta w połowie sierpnia tzw. mały trójpak energetyczny to zaledwie kropla w morzu potrzeb branży biogazowej i całego sektora energetyki odnawialnej. Klaster Wielkopolski Biogaz wierzy jednak w pozytywny obrót spraw i szybkie uchwalenie ustawy o OZE, która ureguluje kluczowe dla biogazu kwestie. 
Prezydent daje dobry przykład
Prezydent podpisał „mały trójpak” 14 sierpnia, co oznacza, że ustawa wejdzie w życie na początku września. Po uchwaleniu ustawy 21 czerwca i poprawkach senackich – warto podkreślić, że bardzo słusznych – dokument trafił do Kancelarii Prezydenta w ostatnim dniu lipca. A zatem prezydent podpisał dokument szybciej niż zobowiązuje go do tego prawo, które daje mu 21 dni na podpisanie ustawy lub zgłoszenie do niej zastrzeżeń, np. skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego.
Sprawne działanie Kancelarii Prezydenta i stosunkowo szybkie podpisanie ustawy daje nadzieję, że od tego momentu prace nad prawem regulującym energetykę odnawialną, w tym biogazową, będą toczyć się szybciej niż dotychczas – komentuje Roman Pasławski, ekspert rynku biogazowego z klastra Wiekopolski Biogaz. – Życzyłbym sobie, podobnie jak wiele innych osób zaangażowanych w branżę biogazową, aby inne instytucje wzięły przykład z Pana Prezydenta i zajęły się „dużym trójpakiem” tak sprawnie, jak on – dodaje.
Droga przez mękę 
Pracy jest faktycznie dużo, ale zgodnie z oceną Wielkopolskiego Biogazu, większość została już zrobiona. Jednak od ogłoszenia rozpoczęcia prac nad pakietem ustaw regulujących kwestie energetyki mijają już prawie dwa lata. Od tamtej pory odbyły się konsultacje społeczne i międzyresortowe. W lipcu i październiku 2012 Ministerstwo Gospodarki przedstawiło dwa kolejne projekty ustaw, które miały być już ostatecznymi. W odniesieniu do nich inwestorzy i przedsiębiorcy z branży OZE opracowali swoje plany biznesowe, część z nich nawet rozpoczęła projekty, licząc na wejście regulacji w życie od stycznia 2013. W ocenie branży biogazowej wszystko to trwa o wiele za długo.
W styczniu tego roku „duży trójpak”, czyli pakiet: Prawo energetyczne, Prawo gazowe i ustawa o OZE, zamiast wejść w życie, został zdjęty z planu obrad Komitetu Stałego Rady Ministrów. W wyjaśnieniach przedstawiciele rządu mówili o bardziej pilnym „małym trójpaku”. Natomiast dopiero po tym, jak mały trójpak został uchwalony, rząd i sejmowe komisje ponownie przystąpiły do prac nad dużym trójpakiem.
Jeszcze do niedawna można było przypuszczać, że temat dużego trójpaku zostanie zamknięty nie wcześniej niż na początku przyszłorocznych wakacji. Informacja o tym, że sejmowa Komisja Gospodarki zajmie się nim w trybie pilnym pozwala jednak myśleć bardziej optymistycznie i zakładać, że pierwszy kwartał 2014 roku będzie terminem wejścia w życie regulacji wyczekiwanych przez inwestorów i przedsiębiorców związanych z branżą biogazową.
Raczej „mały jednopak”
Koniecznie trzeba zwrócić uwagę na fakt, że powszechnie używana potoczna nazwa „mały trójpak” może wprowadzać w błąd osoby, które na co dzień nie zgłębiają tematu polskiego ustawodawstwa energetycznego – zauważa Roman Pasławski. – W pierwszej chwili można bowiem pomyśleć, że odnosi się ona do trzech dokumentów, tymczasem formalnie „mały trójpak” to ustawa wprowadzająca zmiany przede wszystkim do ustawy Prawo Energetyczne, czyli de facto powinniśmy mówić tylko o noweli Prawa Energetycznego, a nie o żadnym trójpaku – wyjaśnia ekspert. 
Zgodnie z opinią Romana Pasławskiego, trzeba podkreślić pozytywną pracę senatu i wprowadzenie bardzo zasadnych poprawek do pierwotnie uchwalonej wersji nowelizacji. To senatorowie zaproponowali bowiem wprowadzenie do ustawy jedynych regulacji, które dotyczyłyby OZE. Chodzi o zwolnienie z obowiązku prowadzenia działalności gospodarczej właścicieli mikroinstalacji, tzn. takich, których moc nie przekracza 40 kW elektrycznych i 120 kW cieplnych. 
Dobrze, że pojawiły się jakiekolwiek zmiany prawa dotyczące OZE. To jednak zbyt mało, aby pozwolić na wyjście branży z trudnej sytuacji, w jakiej się obecnie znajduje z powodu niepewności co do kształtu przyszłych regulacji – ocenia przedstawiciel klastra Wielkopolski Biogaz. 
Czego potrzebuje branża biogazowa?
Aby zagwarantować właściwy rozwój i funkcjonowanie energetyki biogazowej, trzeba zadbać o wprowadzenie do prawa postulatów, o których branża mówi już przynajmniej od rozpoczęcia prac rządu nad „dużym trójpakiem”. 
Podstawową sprawą jest wprowadzenie gwarancji skupu energii od OZE po gwarantowanej cenie oraz podanie tej ceny lub przynajmniej widełek. Bez tego nie sposób kalkulować opłacalności budowy i funkcjonowania biogazowni. Brak tej informacji jest więc jednym z największych hamulców rozwoju branży. 
Z tym wiąże się również kwestia ustanowienia współczynników korekcyjnych, które będą modyfikować cenę zielonego certyfikatu w zależności od tego, gdzie i w jakiej technologii powstała zielona energia. 
Z punktu widzenia biogazowni rolniczych, współczynniki korekcyjne są kluczową kwestią – zwraca uwagę Roman Pasławski. – Szczególnie, że nie tylko od rodzaju odnawialnego źródła energii powinien zależeć poziom wsparcia dla producenta, ale również od wielkości zainstalowanych mocy i – w przypadku biogazowni – rodzaju wykorzystywanego substratu – podkreśla ekspert.
Klaster Wielkopolski Biogaz nawołuje, aby mocno uzależnić dopłaty od rodzaju stosowanego substratu. 
Jestem zwolennikiem przyznania jak największej pomocy tym biogazowniom, które jako substraty wykorzystywać będą trudne w utylizacji odpady przemysłu rolno-spożywczego – mówi Pasławski. – Częstokroć są to surowce o bardzo dużym potencjale produkcji energii, a jednocześnie niezwykle trudne w składowaniu i utylizacji, np. oddzielona od mięsa tkanka tłuszczowa, będąca odpadem produkcji masarniczej.
Do tego rodzaju substratów zaliczymy też m.in. odpady poflotacyjne z rzeźni, zawartość żołądków bydła, wysłodziny browarnicze, glicerynę oraz przeterminowaną żywność.
Tabela 1. Zestawienie substratów do produkcji biogazu, będących najtrudniejszymi w składowaniu i utylizacji odpadami, wraz z potencjałem produkcyjnym. (s.m.o. – sucha masa organiczna, określana w procentach zawartość substancji organicznej w suchej masie substratu; to właśnie od ilości masy organicznej w tonie świeżego substratu zależy ile możemy pozyskać biogazu; wartości dla poszczególnych substratów ustalane są w wyniku badań laboratoryjnych).

Rodzaj odpadu

Produkcja metanu w m3/Mg s.m.o. substratu

Odpady poflotacyjne z rzeźni

680,0

Zawartość żołądków bydła

264,0

Odseparowana tkanka tłuszczowa

700,0

Odpady i resztki owoców

385,0

Wysłodziny browarnicze

545,1

Gliceryna

1196,0

Odpady z produkcji oleju

600,0

Odpady z produkcji serów

610,2

Odpady kuchenne i przeterminowana żywność

530,0

Odpady piekarnicze

403,4

W obecnym kształcie projektu ustawy, współczynniki korekcyjne odwołują się tylko do mocy biogazowni. Jeśli chodzi o rozróżnienie jakościowe, to wyróżnia sie tylko biogazownie rolnicze i pozostałe. Jedyny wyjątek stanowią biogazownie budowane na oczyszczalniach ścieków i składowiskach odpadów. Jakie składowiska miał na myśli autor tego zapisu? – możemy się tylko domyślać, że najprawdopodobniej chodziło o składowiska odpadów komunalnych, czyli po prostu wysypiska śmieci. 
Skąd się wziął mały trójpak?
Jak ujawniły media, prace nad „małym trójpakiem” zbiegły się w czasie ze skargą, którą Komisja Europejska skierowała przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości UE w dniu 21 marca 2013. Skarga jest związana z niewprowadzeniem do polskiego prawa reguł dyrektywy w sprawie promowania stosowania energii ze źródeł odnawialnych. 
Zgodnie z informacjami, które podaje ClientEarth, kara, jakiej domaga się od nas Komisja Europejska to 133.228,80 EUR za każdy dzień braku obowiązywania prawa zgodnego z regulacjami dyrektywy. ClientEarth to międzynarodowa NGO zajmująca się m.in. analizami prawnymi oraz doradztwem i udziałem w procesie legislacyjnym regulacji dotyczących ochrony środowiska. Zgodnie z jej analizą zgodności „małego trójpaku” z unijnymi dyrektywami, których ma on dotyczyć, nie możemy być pewni, że dzięki nowelizacji Prawa energetycznego unikniemy kar. 
Konrad Bugiera