Mądry Polak… przed szkodą

Wielkimi krokami zbliża się czas intensywnych prac na polu, ale też czas, w którym te właśnie uprawy mogą zostać zniszczone przez niekorzystne warunki pogodowe, takie jak przymrozki, deszcze nawalne, czy grad.

Tylko w ubiegłym roku firmy ubezpieczeniowe wypłaciły 9 tysiącom rolników ponad 90 mln zł. za szkody spowodowane przez kaprysy pogody. Jak to będzie wyglądało w tym roku…? Niestety, w naszym klimacie pogoda bywa nieprzewidywalna, zdarza się że do ubezpieczycieli dziennie zgłasza się nawet kilka tysięcy rolników, którym pogoda zniszczyła uprawy.

W 2014 roku wiosna nie była zbyt łagodna, dlatego do firm ubezpieczeniowych wpłynęło sporo zgłoszeń. Jeszcze gorzej sytuacja się przedstawiała w 2012 roku. Z kolei w 2013 roku w całej Europie odszkodowania za straty spowodowane kaprysami pogody w okresie od marca do sierpnia kosztowały ubezpieczycieli w przeliczeniu ponad 32 miliardy złotych.

Najgroźniejsze dla upraw są przymrozki, występujące głównie w maju, deszcze nawalne w maju i czerwcu oraz grad, który może się pojawiać od maja do sierpnia.
Przymrozki zaczynają zagrażać uprawom zazwyczaj w okresie „zimnych ogrodników” i „zimnej Zośki” (12 – 15 maja). – Poprzedniej wiosny najbardziej dotkliwe miały miejsce 16 – 17 kwietnia i 04 – 06 maja. Najmocniej zniszczone zostały uprawy w pasie biegnącym z południowego zachodu Polski na jej północny wschód. W maju łącznie zostało przyjętych ponad 2700 zgłoszeń, z czego większość to szkody spowodowane właśnie przymrozkami wiosennymi. Te mocno wpłynęły na spadek plonowania rzepaku ozimego. Największe straty dotknęły właścicieli pól w zaniżeniach tzw. zastoiskach przymrozkowych – wyjaśnia Andrzej Janc, dyrektor biura ubezpieczeń rolnych w Concordii Ubezpieczenia.

Co roku spustoszenia dokonują również gradobicia i huragany. Pierwsze z nich, w 2014 roku zanotowano już 8 kwietnia. Po tym czasie pojawiły się one jeszcze wiele razy w całej Polsce, powodując ponad 4 tys. szkód. Właśnie one są najbardziej niespodziewane i najgroźniejsze na plantacjach – w ciągu kilku minut mogą spowodować poważne straty, czasem niszcząc całkowicie uprawę. – W ubiegłym roku zgłoszono do nas sporo tego typu szkód, np. z woj. lubuskiego, Wielkopolski, Kujaw oraz Warmii i Mazur. Zanotowaliśmy pełen zakres uszkodzeń – od niewielkich wartości kilkuset złotych po bardzo duże, znacznie przekraczające 100 tys. zł dla jednego gospodarstwa – wylicza Andrzej Janc.

O powodziach, spowodowanych przez ulewne deszcze chyba nie musimy przypominać. Niemal co roku są one powodem szkód i strat na plantacjach i nie tylko.
Warto więc już teraz pomyśleć o ubezpieczeniu swoich upraw. W końcu lepiej zapobiegać, niż leczyć. Składka zależy od rodzaju i gatunku uprawy, położenia geograficznego pól uprawnych, lokalizacji (województwo, powiat, gmina), stawki taryfowej wyrażonej w procentach sumy ubezpieczenia oraz sumy ubezpieczenia. Pamiętajmy jednak, że podpisując umowę powinniśmy dokładnie ją przeczytać i zwrócić uwagę na to, co ubezpiecza, w jakim zakresie i, przede wszystkim, jakie są warunki otrzymania odszkodowania oraz w jakich przypadkach go nie otrzymamy.
Wybierając ofertę warto też przeanalizować takie szczegóły, jak: procent areału od jakiego przejmowana jest odpowiedzialność za szkody (odpowiedzialność już od 8% ubytku w plonie), brak stosowania udziałów własnych, stałą sumę ubezpieczenia czy odpowiedzialność za szkody na polu, ale też jego części.
Renata Struzik, źródło: Concordia Ubezpieczenia