reklama
Baner lexis
reklama
Baner Yara

reklama
Baner Massey
reklama
Baner BASF Revy

Kto kupi Ursusa? Rusza giełda firm

Po długiej agonii spółka URSUS S.A. w upadłości z siedzibą w Warszawie, została wystawiona na sprzedaż za kwotę blisko 125 mln zł, a skoro tak, to być może saga będzie miała kontynuację…

reklama
Baner BASF Revy
reklama
Baner Amazone

Jest taki moment, w którym dany temat staje się tak przegadany, że gadającym lub piszącym powoli zaczyna brakować koncepcji i zapału na podjęcie go po raz kolejny, zaś słuchającym czy też czytającym zwyczajnie zwraca się każda przyswojona literka. Nie ma co ukrywać, że saga związana z najsławniejszą polską firmą produkującą ciągniki rolnicze (i nie tylko) już od dawna należy do kanonu takich tematów.

Wraz z upadkiem oryginalnych zakładów w Warszawie co i raz karmieni byliśmy kolejnymi nowinkami na temat świetlanej przyszłości Spółki po wejściu nowego kapitału, bądź też fatalnego losu, jaki czekał pracowników, zakład, markę oraz klientów chcących wciąż trwać przy krajowych wyrobach. Przecież my jako dziennikarze sami braliśmy w tym udział dając niekiedy ponieść się ekscytacji związanej z płomiennymi wypowiedziami władz Spółki, zwłaszcza w czasie trwania lubelskiego wątku. Trudno się dziwić, był to czas przypominający najbardziej emocjonujący moment zjazdu kolejką górską tuż po mozolnym, acz budującym napięciu podjeździe. Szkoda, że zjazd zakończył się oberwanymi torami i twardym lądowaniem, zaś odcinek końcowy swoją amplitudą chwilowych wzrostów i spadków mógł jedynie przyprawić o chorobę morską i mdłości. Teraz jednak za sprawą decyzji syndyka, spółka zostaje wystawiona na sprzedaż, otwarcie licytacji 14 marca, kwota wywoławcza 124535881,82 zł i kto da więcej?

reklama
Baner evritell
reklama
Baner KIOTI

Co jest w puli?

Właśnie, 125 mln zł to dużo czy mało? W roku 2007, na stół położone zostało 50% udziałów w spółce, a zrobił to Bumar – ówczesny właściciel. Kwota? Około 75 mln zł – tyle miał zainwestować koncern Uzel z Turcji, a zatem całą spółkę można było wycenić na około 150 mln zł, a warto nadmienić, że w owym czasie, słabo bo słabo, ale jakiekolwiek ciągniki opuszczały zakłady Ursusa, choć nie cieszyły się ani dużym wzięciem, ani dobrymi opiniami. Do transakcji jednak nie doszło, w 2011 roku spółkę połączono z firmą POL-MOT Warfama S.A co zapoczątkowało tzw. okres lubelski w firmie, a rok później za sprawą umowy z Hattatem pojawił się wątek turecki. Biorąc pod uwagę fakt, że razem z prawami do marki, dokumentacji (być może) oraz zakładami w Dobrym Mieście (prasy, przyczepy, sprzęt fabryczny oraz grunty) nowy nabywca otrzyma prawa do loga oraz nazewnictwa, w tym też, co oczywiste, w pewnym sensie do historii i jej kontynuacji, a także, jak od 2007 pieniądz stracił na wartości, kwota 125 mln zł wcale nie jest wygórowana. Zwłaszcza gdy spojrzymy na wszystko okiem potencjalnego inwestora.

Giełda firm

Zapewne pierwszy i najbardziej oczywisty głos byłby taki, że to państwo powinno odkupić prawa do firmy i wskrzesić polską markę, polskim kapitałem i… Właśnie, co dalej? Jak nie raz się przekonaliśmy, państwowe pieniądze i państwowe przedstawicielstwo nie wpływa korzystnie na firmę, zwłaszcza jeżeli ta ma produkować wyroby, które mają podobać się ludziom i przekonywać ich do zakupu. Nie wspominając już o kwestiach światopoglądowych, zmianie władzy i tym, że ktoś mógłby rzec, że teraz to prędzej odkupiliby i wskrzesili markę Fortschritt niż Ursusa… Nie, ten wątek lepiej utnijmy w tym miejscu, w końcu rządzący skład nie zmienia się od roku 1991, a Ursus w tym czasie zdążył upaść ze cztery razy i jakoś nikt nigdy mu nie pomógł podnieść się na dobre.

reklama
Baner Stihl kosa
reklama
Baner Kabat

Zostaje zatem kupiec prywatny i raczej zagraniczny niż krajowy, bowiem tu trzeba znacznie więcej niż 125 mln, aby ruszyć ten biznes. Najbliższa konkurencja zza południowej granicy raczej sama złapała zadyszkę, zaś zza wschodniej ma związane ręce. Wątku tzw. marek zachodnich chyba nie ma sensu podejmować, wszak nie miałoby to zbytnio sensu, nawet gdyby ktoś w zachodnim koncernie chciał zbudować markę “budżetową”, to w portfolio każdego ze znanych producentów znajdziemy dawne firmy kupione, aby przejąć technologię lub pozbyć się konkurencji, gotowe by wskrzesić uczucia z lat młodości do zapomnianych klasyków dobrze rozpoznawalnych na tamtych rynkach. Co więc pozostaje? Kierunek Azja, a konkretnie i bez przynudzania: Turcja, Chiny i Indie.

Po starej znajomości – Turcja

Turcja to wybór dość oczywisty, romans z firmą Hattat, Armatrac, przymiarki Uzel, Basak, Erkunt chyba każdy turecki producent ciągników miał jakiś, bodaj krótki, epizod współpracy z Ursusem. A to całkiem dobry grunt pod interes związany z przejęciem spółki, zwłaszcza jeżeli ma się na celowniku wejście na rynek UE z szerszą gamą produktów, do krajów, w których Ursus jest jako tako rozpoznawalny.

Sojusz Smoka i Niedźwiedzia

Z drugiej strony producenci z Chin od lat próbują wepchnąć swoje ciągniki pod europejskie strzechy, co do tej pory nie szło najlepiej i to pomimo szczerych chęci. O ile w segmencie do 50 KM, zwłaszcza ciągników mini, coś się ruszyło, choć niekoniecznie w agro, a bardziej segmencie komunalnym, o tyle wciąż nie udaje się przekonać rolnika do postawienia na wyrób Państwa Środka. Co prawda niedawny projekt zakamuflowania maszyny zgrabnym logo wyciągniętym z włoskiego strychu nie zakończył się sukcesem, to firma wciąż walczy i jak mawiał klasyk “spokojnie, to zaraz się rozkręci”. Pamiętajmy jednak, że Chiny obfitują w producentów ciągników i innych maszyn, którzy mogą nie zrażać się doświadczeniami swoich krajan i zechcieć wejść do tej samej rzeki na grzebcie polskiego niedźwiedzia.

Alternatywa nr 3?

 Na koniec najciekawsza naszym zdaniem opcja – Indie. Dlaczego? Może przez fakt ogromnego potencjału jaki niosą ze sobą hinduskie firmy i nieco lepszego, bardziej zorientowanego na klienta podejścia do projektowania, czy też unikalnej strategii firm z Indii, wedle której zakup i wcielenie nowej marki do koncernu nie oznacza bezceremonialnego zarżnięcia jej, celem redukcji konkurencji, czy też wprowadzenia inżynierii znaczkowej, a faktyczne jednoczesne wdrożenie do produkcji kolejnych maszyn pod przejętym logo. Co dla fanów marki tu w Polsce byłoby nie lada gratką.

Firmy takie jak Solis czy Farmtrac, które zbudowały już rozpoznawalność, mogą nie widzieć potrzeby takiego zakupu, jednak w grze wciąż są takie marki jak TAFE, Mahindra czy Sonalika, przed którymi długa droga do zbudowania wizerunku, a zdobycie przyczółka w postaci jakkolwiek rozpoznawalnej marki mogłoby w znacznym stopniu ułatwić start. Nie bez znaczenia byłyby również doświadczenia i dokumentacja ciągników o mocy ponad 100 KM, które również są swojego rodzaju nowością i wyzwaniem dla producentów z Indii, a w Ursusie temat, można powiedzieć, był czymś oczywistym. Warto zauważyć, jednej z tych firm nawet pasowałby kolor polskiej marki. To co Panowie i Panie, może pora na zakupy?

reklama
Baner SDF
reklama
Baner BAYER

ZOSTAW KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Przeczytaj także

None found

Najpopularniejsze artykuły

None found

ARTYKUŁY POWIĄZANE (TAG)
INNE ARTYKUŁY AUTORA




NAJNOWSZE WIADOMOŚCI