KRUS w Trybunale

26 października br. Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok, o niezgodności z Ustawą Zasadniczą przepisów z dnia 27 sierpnia 2004 roku, o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Przepisy w tej sprawie zaskarżył trzy lata temu Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski.

Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepisy przedmiotowej ustawy naruszają przepisy sprawiedliwości społecznej określonej w art. 2 Konstytucji.
Artykuł 86 ust. 2 cytowanej ustawy, określa obowiązek budżetu Państwa, polegający na finansowaniu składek na ubezpieczenia zdrowotne rolników i ich domowników, bez względu na wysokość dochodów. W orzeczeniu, Sędziowie TK zaznaczyli, że wyrok nie dotyczy rolników prowadzących gospodarstwa poniżej 1 ha przeliczeniowego i prowadzących produkcję specjalną np. szklarnie, drób itp.

W praktyce
Aby w sposób sprawiedliwy przeprowadzić reformę systemu ubezpieczeń rolniczych, należałoby określić wysokość dochodów poszczególnych gospodarstw, a to z kolei pociąga za sobą konieczność zmian w ordynacji podatkowej. Minister Rolnictwa chce, aby przy okazji zreformować również ubezpieczenia służb mundurowych, duchownych, studentów i inne finansowane z budżetu, jednak wniosek do TK skierowany przez Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczył tylko ubezpieczeń rolniczych. Trybunał dał Rządowi 15 miesięcy na opracowanie zmian w przepisach. Stało się to w gorącym okresie kampanii wyborczej, a jak wiadomo temat KRUS jest dla wielu polityków niezwykle lotny w okresach przedwyborczych. Nieoficjalnie wiadomo, że przedstawiciele większościowej PO, cedują obowiązki wynikające z wyroku TK na ministra rolnictwa.
Przed Trybunałem nikt nie bronił przepisów w tej sprawie. Głosu nie zabrał ani przedstawiciel Prokuratora generalnego, ani Sejmu. Prokurator Andrzej Stankowski prosił jedynie – o odroczenie wejścia w życie wyroku. Mogą być konieczne poważne zmiany w systemie, może składkę trzeba będzie powiązać z opodatkowaniem rolników.

Warianty zmian
Pierwszym z możliwych wariantów jest powiązanie wysokości składki z wysokością uzyskiwanych dochodów. Ten wariant byłby najbardziej sprawiedliwy. Wymaga jednak poważnych zmian w przepisach podatkowych. Ordynacją podatkową należałoby objąć wszystkie gospodarstwa rolne i na podstawie ewidencji przychodów naliczyć składkę. Jest jednak szkopuł. Gospodarstwo rolne musiałoby być traktowane jako podmiot gospodarczy. Rolnik musiałby dokonać rejestracji działalności gospodarczej. Jak wtedy będzie traktowany, jako przedsiębiorca czy jako rolnik? Będzie zobowiązany do płatności ZUS-u czy KRUS-u?
Drugi wariant to wprowadzenie stałej składki w wysokości 15% ceny kwintala żyta, lub 1,25% od wysokości przeciętnych dochodów od jednego hektara przeliczeniowego, ogłaszanych przez prezesa GUS. Ten wariant prawdopodobnie zostanie przyjęty na okres przejściowy, do czasu doprecyzowania przepisów towarzyszących.
Trzecia możliwość to szacunkowe określenie przez Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej przeciętnych dochodów całego sektora rolnego. Na tej podstawie możliwe byłoby proporcjonalne ustalenie wysokości możliwych do uzyskania przychodów przez dane gospodarstwo.

Pośpiech wskazany
Trybunał Konstytucyjny wskazał, że jeśli w ciągu 15 miesięcy nie dokonają się zmiany, rolnicy mogą utracić prawo do korzystania z publicznej opieki zdrowotnej. Wątpliwe jest, aby do wyborów ktokolwiek podjął temat. Mamy 15 miesięcy na wprowadzenie zmian przepisów, a do wyborów 12. Myślę, że rząd zmierzy się z tym problemem – powiedział przewodniczący sejmowej komisji rolnictwa Leszek Korzeniowski (PO).
Zachodzi jednak poważna obawa, że zmiany przepisów obecnie tak niewygodne dla koalicyjnego PSL-u, zostaną wymuszone przez większościową Platformę Obywatelską – reprezentowaną jak wiadomo przez środowiska biegunowo odległe od rolniczych. Z arytmetyki wynika, że kolejne wybory parlamentarne odbędą się w przyszłym roku. Nie trudno zgadnąć, że problem zmian w omawianych przepisach zostanie przekazany jak kukułcze jajo” następnej kadencji, a prace nad nowym systemem będą przebiegały w trakcie kolejnej przedwyborczej kampanii. Stanowić więc będą niezwykle nośny temat dla obecnie rządzących, tak PSL, jak i PO.
Obecnie w ZUS-ie jest 22 mln członków (policzono płatników i beneficjentów). Na obsługę niewydolnego systemu w 2009 r. budżet wydał 152 mld zł. W przeliczeniu na każdego członka ZUS-u to blisko 7 tys. zł. Koszt wypłacanych rent i emerytur wynosi 135 mld zł. Z tej kwoty świadczenia pobiera 7,5 mln beneficjentów. Jak łatwo wyliczyć, jeden świadczeniobiorca kosztuje 18 tys. zł. Jak się to ma do średniej wysokości świadczenia? Nijak! Wyliczenia obrazują, jak drogi jest istniejący system zarządzany przez ZUS.
Całkowity budżet KRUS-u opiewa na kwotę 17 mld zł. KRUS obsługuje 3 mln członków (policzono płatników i beneficjentów). Każdy członek KRUS kosztuje 5666 zł. Na świadczenia wypłacane 1,5 milionowej rzeszy beneficjentów Kasy wydatkowane jest 13,7 mld zł rocznie. Rachunek mówi, że koszt jednego świadczenia wynosi 9,5 tys. zł. Nie trudno policzyć, że jedno świadczenie w KRUS jest dwukrotnie tańsze od swego odpowiednika w ZUS.
Istotną kwotą dającą porównanie skali, jest wartość 269,9 mld złotych stanowiących wpływy budżetu RP za 2009 rok.
Czy wymuszenie reformy systemu podyktowane było więc pryncypiami, czy koniecznością ratowania niewydolnego ZUS-u? Łatwiej jest znaturalizować świadczenia rolnicze w czasie, kiedy środowisko wiejskie nie posiada zdeterminowanego przedstawicielstwa, jest rozdrobnione i niejednorodne. Nie ulega wątpliwości, że system ubezpieczeń rolniczych kiedyś trzeba zmodernizować. Stanowi on bowiem archetyp pozostały z początku lat 90., kiedy to po upadku PGR-ów na wsi pozostały rzesze bezrobotnych. Wcielenie rolników do ZUS-u nie wydaje się dla nich dobrym rozwiązaniem. Oczywiście ci najzamożniejsi nie poczują znacząco obciążeń z tego tytułu. Jeśli nawet system naliczania składek zostanie zbudowany sprawiedliwie – na rzetelnych podstawach, to ciężar utrzymywania kulawego molocha, jakim obecnie jest ZUS, zostanie w części przeniesiony na sektor, który wymaga najmniej nakładów. Nierzetelnością jest bowiem traktowanie dopłat obszarowych jako dodatku extra do działalności rolniczej.
Znacznie trudniej będzie zmierzyć się któremuś z następnych rządów z reformą ZUS. System ten kosztuje bowiem z roku na rok coraz więcej, a wskazywanie kosztów tylko po stronie młodych emerytów i niechęci sektora prywatnego do płacenia wysokich składek jest zasłoną Ma odwrócić uwagę wyborcy tej lub innej partii od fatalnego stanu całego systemu ubezpieczeń obowiązkowych. Obciążenia ZUS to nie tylko wypłacane emerytury i renty. Wszyscy płacimy solidarnie na rzecz np. branży farmaceutycznej, pozostającej w ogromnym procencie w rękach zagranicznego kapitału, a utrzymywanej również z budżetu poprzez refundacje kosztów leków. ZUS jest przykładem niemożliwej w tym wypadku do pogodzenia, i przede wszystkim skompensowania, niedbałości państwa o swój interes z chęcią utrzymania rozrośniętej sfery budżetowej, stanowiącej żelazny elektorat wielu partii politycznych.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności