„Koronawirus i produkcja zwierzęca”

0
925

Produkcja zwierzęca, podobnie jak cała krajowa gospodarka, od miesiąca próbują dostosować się do sytuacji zaistniałej w wyniku rozprzestrzeniającego się po całym świecie zakażenia koronawirusem.

Wprowadzane z dnia na dzień coraz bardziej restrykcyjne ograniczenia w przemieszczaniu się ludzi, obowiązkowa kwarantanna, zamknięcie galerii i przedsiębiorstw typu restauracje, hotele i bary oraz istotne zmiany w zapotrzebowaniu klientów na określone rodzaje produktów żywnościowych, szczególnie tych o przedłużonym terminem przydatności do spożycia, zmuszają hodowców zwierząt do przygotowania innego profilu produktów oraz zmiany systemu ich dystrybucji.

Skalę problemu komplikuje wywołany epidemią brak rąk do pracy. Potęguje go powrót do domu pracowników sezonowych z zagranicy, wyłączenia ludzi podejrzanych o zakażenie koronawirusem oraz odsyłanych na obowiązkową kwarantannę. Objęcie kwarantanną rolników lub pracowników obsługujących fermy niesie za sobą poważne konsekwencje.

Załamała się też logistyka. Polskie zwierzęta, jaja, mleko i mięso oraz ich przetwory są eksportowane w ograniczonym zakresie. Ograniczenia w transporcie międzynarodowym stanowią poważne zagrożenie dla płynnej realizacji eksportu, tym bardziej, że spada światowy popyt na żywność, a coraz więcej krajów zachęca swoich mieszkańców do kupowania żywności wyprodukowanej we własnym kraju. Znaczący spadek eksportu do naszych głównych odbiorców (Niemcy, Francja, W. Brytania) spowodował, że od kilku tygodni – zamiast do zagranicznych odbiorców – towar trafia do magazynów!

Nie rzadko brakuje kierowców cystern odbierających mleko od producentów. Zamykanie kolejnych zakładów pracy lub ich oddziałów zakłóca sprawne funkcjonowanie dotychczasowego systemu produkcji zwierzęcej. Załamanie się produkcji przyczynia się do utraty płynności finansowej producentów, transportu i handlu. Sytuację może dodatkowo skomplikować prawdopodobne pojawienie się na polskim rynku tanich produktów pochodzenia zwierzęcego z zagranicy.

Jeśli taka sytuacja będzie miała miejsce jeszcze przez kilka miesięcy, a nic nie wskazuje na szybki powrót do normalności, to wielu producentom grozi bankructwo, głównie dzięki braku możliwości terminowej spłaty zaciągniętych kredytów bankowych, inwestycyjnych i obrotowych oraz odsetek od tych kredytów. Wprawdzie dwukrotnie już modernizowana, przedstawiana przez rządzących „Tarcza antykryzysowa” przewiduje wsparcie finansowe oraz gwarancje dla producentów, w tym także rolników, ale jest ona przewidziana głownie w celu zapobieżenia lawinowemu wzrostowi bezrobocia, a nie długofalowemu utrzymaniu produkcji na dotychczasowym poziomie.

Kryzysowa sytuacja spowodowana koronawirusem wymaga podjęcia radykalnych działań, które zapewnią bezpieczeństwo żywnościowe kraju. Szczególnej uwagi wymaga sektor produkcji zwierzęcej, ze względu na konieczność zagwarantowania nieprzerwanej obsługi oraz dobrostanu utrzymywanych zwierząt.

W przypadku hodowców zwierząt, w szczególnie trudnej sytuacji są producenci bydła mięsnego. Pandemia koronawirusa spowodowała zamknięcie rynków eksportowych oraz takich krajowych głównych odbiorców wołowiny jak restauracje, hotele i bary. Sytuacja na rynku wołowiny z każdym dniem jest coraz trudniejsza. Krajowa produkcja wołowiny w zdecydowanej większości (ok. 80%), trafiała na eksport. Głównym odbiorcą tego mięsa oraz żywych zwierząt do tej pory były Włochy. Z powodu pandemii kierunek ten został praktycznie zablokowany. Podobnie jest w przypadku Francji i Hiszpanii. Zwiększona podaż wołowiny przełożyła się na duże spadki jej ceny. Zakłady mięsne za byki ras mięsnych płacą poniżej 7 zł/kg. Zmalał też popyt na jałówki, które są wyceniane na 5-6 zł/kg. Ceny bydła w klasyfikacji poubojowej spadły poniżej 12 zł/kg. Tak niskie wartości nie były proponowane od 5 lat. Problem branży wynika również z zalania Europy tanią wołowiną z Ameryki południowej.

W najtrudniejszej sytuacji w Polsce, wydaje się być branża drobiarska. Polska ponad 60% swojej produkcji mięsa drobiowego eksportowała. Przy spożyciu 76,9 kg mięsa na głowę mieszkańca, w 2018 roku, 24 kg z tego stanowiło mięso drobiowe. Rynek krajowy nie jest więc w stanie dziś wchłonąć nadwyżki eksportowej! Otwartą pozostaje kwestia skali upadku producentów oraz zakładów drobiarskich. Czy produkcja mięsa drobiowego najpierw załamie się w mniejszych firmach, czy też w tych większych? Problem dodatkowo komplikuje fakt, że część zakładów drobiarskich ma zagranicznych właścicieli i to oni mogą zadecydować o dalszej działalności. Można sądzić, że ze względu na niską cenę zbytu produkowanego w Polsce mięsa drobiowego, jego produkcja mimo wszystko będzie w kraju nadal kontynuowana, ale może w bardziej zrównoważonej skali.

Pewną pociechą dla producentów wieprzowiny może być wiadomość, że Chiny wznowiły import tego mięsa. Mimo, że ceny wieprzowiny w tym kraju nadal są wysokie, to ustępują zakłócenia logistyczne związane z koronawirusem.

Autor: prof. dr hab. Tadeusz Barowicz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności