Koniec biogazowni w Polsce?

Nowy projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii może zahamować rozwój biogazowni w Polsce. To zaś przełoży się na kary finansowe, jakie Polska musiałaby płacić z powodu niespełnienia celów Dyrektyw UE dotyczących OZE oraz gospodarki odpadami.

Najnowszy projekt ustawy o OZE nie wiadomo dlaczego wspiera i promuje jedynie biogazownie rolnicze, w których według najnowszej definicji, nie przewiduje się wykorzystania do produkcji biogazu biomasy pochodzącej z przemysłu rolno-spożywczego i mięsnego, podczas gdy w ramach obowiązującego prawa jest to możliwe. Dotychczas powstało zaledwie 28 takich obiektów i nierealne wydaje się, aby w myśl nowej ustawy, Polska osiągnęła poziom 980 MWel mocy zainstalowanej z biogazu w 2020 roku. Oznaczałoby to budowę jednej biogazowni o mocy 250 kW dziennie przez okres najbliższych 7 lat.

Chcąc osiągnąć cel, do którego zobowiązała się Polska, system wsparcia musi objąć biogazownie kofermentacyjne – scentralizowane obiekty wykorzystujące nie tylko produkty rolnicze, ale również, wszystkie dostępne lokalnie substraty w tym odpady spożywcze z gospodarstw domowych i niewielkie ilości osadów ściekowych. Odpady kłopotliwe w utylizacji mogą być bez problemu przetwarzane w takich biogazowniach przy jednoczesnym spełnieniu rygorystycznych standardów ochrony środowiska i zdrowia.

Zdaniem Sylwii Koch-Kopyszko, Prezes Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Biogazowego (UPEBI), zaprezentowana niedawno kolejna wersja projektu ustawy o OZE może zahamować rozwój rynku biogazu w Polsce, poprzez brak możliwości rozwoju nowoczesnych technologii biogazowni kofermentacyjnych, które z powodzeniem funkcjonują na przykład w Danii. Polska, ze względu na swoją strukturę rolną, nie może zakładać, że ambitny cel 980 MWel mocy zainstalowanej osiągnięty zostanie jedynie w oparciu o biogazownie rolnicze, budowane na terenie gospodarstw rolnych. Musimy pamiętać, że tylko dywersyfikacja technologii pozwoli na zrównoważony rozwój rynku OZE” – mówi Koch- Kopyszko. Podobnego zdania jest Randy Mott, prezes firmy CEERES, która jest zainteresowana budową biogazowni kofermentacyjnych w Polsce: “Rozmawiamy z samorządami. Wiele gmin jest bardzo zainteresowanych naszą technologią. W świetle tzw. ‘rewolucji śmieciowej’ i polityki Rządu względem OZE, możemy tylko pomóc.”

Biogazownie kofermentacyjne idealnie wpisują się w założenia Polityki energetycznej Polski do 2030 roku przewidującej powstanie średnio jednej biogazowni w każdej gminie, dodatkowo umożliwiając pełne wykorzystanie nie tylko potencjału energetycznego, ale również czerpanie innych korzyści wynikających z funkcjonowania biogazowni. Mogą one często dostarczać energię elektryczną lokalnym zakładom przemysłowym po atrakcyjnych cenach. Do zalet dla społeczności lokalnych można więc też doliczyć niższe opłaty za ogrzewanie, niższe opłaty za utylizację lokalnych odpadów, a niekiedy także niższe opłaty za energię elektryczną.
Źródło: UPEBI

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności