Komu przyjdzie kopać rowy?

0
358

Mimo tego, że w tym roku na opady deszczu nie możemy narzekać, poziom wód gruntowych wciąż spada. Na Wiśle, odnotowano najniższy poziom wody od 15 lat. Nasze gleby stepowieją. Najbardziej odczuwają to rolnicy. W wielu regionach kraju i Europu wody zaczyna brakować. Wielkopolska i Kujawy, z roku na rok odnotowują spadek opadów i poziomu wód gruntowych. N

Problem wody, choć w tym roku, wydaje się zszedł na dalszy plan, tak naprawdę zaczyna doskwierać rolnikom z roku na rok, w co raz to większym stopniu. Brak rozsądnej gospodarki wodą powoduje, że nie dba się o systemu melioracyjne a także utrzymanie naturalnych zbiorników wodnych.

Sytuacja jest bardzo złożona. Obniżający się poziom wód powierzchniowych, to sprawka zarówno działalności człowieka, przyczyniającego się do ciągłego ocieplania klimatu, jak i porzucenie podstawowych zadań, mających na celu ochronę systemu wodnego – powiedział redakcji prof. dr hab. Maciej Zalewski, dyrektor Międzynarodowego Centrum Ekologicznego Polskiej Akademii Nauk w Łodzi.
– Mamy sytuacje, gdzie pewne procesy klimatyczne są ewidentne. Według badań naszego zespoły wynika, że w ciągu 30 lat, w dorzeczach centralnej Polsce temperatura zmienia się na poziomie 0,6-0,8 stopnia Celsjusza. To jest dużo. Krainy roślinne zaczynają się przesuwać już przy zmianach 0,4 st. Celsjusza. Percepcja człowieka na zmiany temperatury jest 10 razy mniejsza. Tu tkwi cały problem. Ludzie patrzą na analizy temperatury wynikające z ocieplania się klimatu i bagatelizują to, gdyż podniesienie temperatury z 14, 3 do 14, 7 st. C nie jest odczuwalna. Dla systemów ekologicznych i rolniczych, to są dramatyczne zmiany. Jeżeli zrozumiemy proces zjawiska możemy zastosować kompensacyjne metody. Drugą sprawą jest również wycinanie lasów. W efekcie tego działania zmienia się recyrkulację powietrza i redukuje ilość opadów kondensacyjnych. Trzeba zwiększyć lesistość, ochronić i restytuować wszelkie zbiorniki wodne, jakie tylko istnieją. Trzeba do tego oczywiście dołączyć małą retencją. Zaproponować systemowe rozwiązania, które obejmą zarówno kształtowanie krajobrazu oraz retencjonowanie wody. Oczywiście największe znaczenie w tym wszystkim ma Dolina Wisły, która ma olbrzymi potencjał wodny. Jej retencjonowanie na pewno przyczyniłoby się do pewnej kompensacji braku wody.

Tymczasem nasza Wisła ma się, co raz gorzej. Jak napisała Rzeczpospolita” z dnia 9 sierpnia br. na Wiśle ogłoszono wodny alarm. W Porcie Praskim grzęzną statki. Tak niski stan odnotowano w Warszawie ostatnio niemal 15 lat temu. A woda w rzece wciąż opada. Żeby Wisła wróciła do normy, musiałoby padać, co najmniej tydzień – prognozują synoptycy. Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji uspokaja jednak, że niski stan wody w rzece nie ma wpływu na jakość wody w kranach.

Tyle cytatów. Niepodważalne jest jednak to, że stan melioracji w Polsce jest w opłakanym stanie. Każdy region ma wszakże swoiste potrzeby. Przez wiele lat system rowów melioracyjnych, zastawek, zbiorników retencyjnych na terenach niezagrożonych powodziami nie był odnawiany. Pojęcie melioracji zostało zapomniane. Spółki wodne odpowiedzialne za tego typu prace i monitoring stanu nie wypełniają swych zadań, a kolejne rządy nie dopilnowują działania spółek. Koło się zamyka.

W sukurs złego stanu rzeczy idzie intensyfikacja produkcji rolnej, powodująca jałowienie mikrobiologiczne wierzchniej warstwy ziemi oraz jej stepowienie. Intensywna uprawa prowadzi do powstawania osadów nieprzepuszczalnych na niewielkich głębokościach ziemi, co w połączeniu z brakiem systemów melioracyjnych powoduje stany retencji powierzchniowych. O ile miniony rok był rokiem suchym, o tyle obecny nadrabia zaległości. Nie było by w tym nic niepokojącego, ale należy pamiętać, że czekają nas zmiany klimatyczne. Stany szybkich zmian pogody będą następowały bardzo gwałtownie. Tym samym takie ilości opadów jak w roku obecnym nie będą niczym nienormalnym, podobnie jak okresowe susze. Sprawny system melioracji pozwoli jednak na zatrzymanie wody w glebie.Tak więc, stan systemów melioracyjnych musi zostać szybko poprawiony. Przysłowie mówi – “Mądry Polak po szkodzie”. Należy podjąć szybkie i zdecydowane działania i egzekwować ich wykonanie na przedstawicielach władzy. Tak Aby przysłowie nie dotyczyło tego problemu. Bez znaczenia jest tutaj “klimat polityczny”.

Marcin Simiński i Daniel Alankiewicz
redkacja Wrp

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności