Klęska żywiołowa z urzędu

1 lipca 2008 roku weszła w życie Ustawa o obowiązkowych ubezpieczeniach upraw rolnych. Na podstawie ustawy z dnia 7 lipca 2005 r. o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich (Dz. U. Nr 150, poz. 1249, z późn. zm.), od 2006 roku wdrażany jest w Polsce system ubezpieczeń upraw rolnych i zwierząt gospodarskich z dofinansowaniem z budżetu państwa do składek producentów rolnych.

Założenia są oczywiście słuszne, ale system od samego początku budzi kontrowersje. Swoje uwagi zgłaszali i nadal zgłaszają ubezpieczyciele, jak i rolnicy, ale o tych ostatnich za chwilę. Oczywiście trudno zadowolić wszystkie strony umowy. Jeśli system będzie przedkładał interes ubezpieczonego rolnika, ubezpieczyciel będzie przy każdej szkodzie dążył do uniknięcia odpowiedzialności. Jeśli z kolei ubezpieczyciel będzie stał na silniejszej z mocy przepisów pozycji, deprecjonuje się sens zawierania takich umów.

Co na to ubezpieczyciel?

Branża ubezpieczeniowa, od samego początku odnosiła się krytycznie do samych zapisów ustawy, wskazując na ich częściowe oderwanie od realiów i zbyt dużą rolę decyzji urzędniczych.
Reprezentująca towarzystwa ubezpieczeniowe Polska Izba Ubezpieczeń wskazywała na wadę, jaką jest narzucona przez ustawę, maksymalna wysokość stawki taryfowej, czyli określona procentowo cena za ubezpieczenie. Konrad Rojewski, przewodniczący Komisji Ubezpieczeń Rolnych PIU stwierdził, że ustalenie stawek na maksymalnym poziomie w ubezpieczeniach ustawowych jest wbrew wszelkim zasadom dokonywania oceny ryzyka ubezpieczeniowego.
Taką samą stawkę będą płacić producenci dochowujący staranności produkcji rolnej, oraz producenci tych warunków nie spełniający. W efekcie, zdaniem Rojewskiego, ubezpieczyciele, którzy nie są w stanie ustalić stawki taryfowej, mogą nie być zainteresowani przygotowaniem oferty dotowanych ubezpieczeń. Warto również zwrócić uwagę, że ubezpieczenia rolne znajdują się w ofercie zaledwie kilku towarzystw. Co więcej, wysoka szkodowość ubezpieczeń rolnych w połączeniu ze sztywnymi stawkami ustalanymi przez państwo może, zdaniem PIU, w przypadku np. wyjątkowej suszy zachwiać płynnością finansową niektórych zakładów ubezpieczeń. Jednym słowem, Izba stanęła na stanowisku, że konieczne jest uwolnienie stawek.
Systemy ubezpieczeń rolnych w innych krajach takich jak: USA, Kanada, Portugalia, Hiszpania określają – podobnie jak w Polsce – zasady ubezpieczeń, zakres i przedmiot ubezpieczenia. Zawierają też rozbudowaną reasekurację państwową, co uniemożliwia firmom zajmującym się ubezpieczeniami rolnictwa poniesienie strat finansowych.

Realia
Warto pamiętać, że firma ubezpieczeniowa jest to podmiot komercyjny. Nie jest, i nie będzie zainteresowana działalnością charytatywną, a kardynalnym błędem jest sądzenie, że ubezpieczyciel będzie altruistycznie współczuł rolnikowi i bez sprzeciwu usuwał szkody przezeń zgłaszane, mimo otrzymywania dotacji z budżetu centralnego. Tym bardziej, że minione dwa lata obfitują we wszelkie możliwe klęski żywiołowe.
Tymczasem Ustawa o obowiązkowych ubezpieczeniach upraw rolnych z jednej strony zmusza rolnika do zawarcia umowy ubezpieczenia (obowiązek wygasa, jeśli co najmniej 2 firmy ubezpieczeniowe odmówią zawarcia polisy), z drugiej strony refinansuje część ubezpieczenia z publicznych środków. Można postawić więc tezę, że jeśli pomiędzy dwoma stronami zawartej umowy występuje publiczny podmiot, to tego typu ubezpieczenie ma funkcję służebną. Podobnie w przypadku ubezpieczeń dobrowolnych, dotowanych.
Jeśli tak jest, to obowiązek oceny powstałej szkody nie powinien spoczywać na jednej ze stron umowy (ubezpieczyciel). Jeśli dofinansowanie odbywa się ze środków publicznych, to oceną szkody, a nie tylko arbitralnym osądzaniem o występowaniu suszy lub nie, powinna zajmować się kompetentna w tej materii komórka powołana do tego celu przez organ z dofinansowujący z ramienia Budżetu.
Tymczasem firmy ubezpieczeniowe powołują lub zatrudniają eksperta szacującego szkodę. Jest oczywiste, że jeśli nawet ekspert jest odrębną jednostką gospodarczą, to i tak zachodzi tutaj zależność interesów ubezpieczyciela i rzeczoznawcy. Tym samym ubezpieczyciel staje się sędzią we własnej sprawie. Do tego art. 3 ust.2 pkt 10 oraz ust. 4 i 5 Ustawy o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich (Dz U. jw.) stanowią arbitralnie o stanie suszy urzędowej”.
Ponadto, formułowanie przepisów, na podstawie których dokonywane jest stwierdzenie, czy wystąpiły czynniki i przesłanki uzasadniające wypłatę odszkodowania, jest niezwykle trudne, gdyż chcąc precyzyjnie określić występowanie czynników katastroficznych, stresowych itp., mających wpływ na uprawę, wprowadza się bardzo dużą ilość zmiennych, których występowanie umożliwia ich elastyczną interpretację, a w efekcie unikanie wypłat lub niekiedy działania w drugą stronę – ich wyłudzanie.

Rzecz w praktyce
Jak już wspomniałem, tak ubezpieczyciel, jak również rolnik są podmiotami prawa gospodarczego i mają przeciwstawne interesy. Niestety, to jednak rolnik jest przeważnie na pozycji przegranej.
Firmy ubezpieczeniowe zajmujące się tego typu ubezpieczeniami zatrudniają całe zastępy prawników, których zadaniem jest wybronić pracodawcę od odpowiedzialności wynikającej z zawartej umowy.

Przykładem takiej umowy ubezpieczenia jest sprawa Pana Adama Maśluka, rolnika z miejscowości Ośno Lubuskie. Rzecz dzieje się w 2008 roku, a dotyczy plantacji kukurydzy, zasianej w tymże roku.
W tym sezonie wegetacyjnym na polu o powierzchni 19,09 ha w miejscowości Drogomin, na którym znajdowała się opisywana uprawa kukurydzy, na przełomie lipca i sierpnia nastąpił długotrwały brak opadów, według opinii rzeczoznawcy biegłego sądowego mgr inż. Kazimierza Dąbrowskiego w pkt. IX ppkt ad 1. – szkoda powyższa powstała na skutek suszy. I dalej w pkt X – W plantacji kukurydzy powoda Marcina Maśluka w okresie lipiec-sierpień 2008 roku wystąpiła klęska suszy.
W tej sprawie wypowiedziała się również komisja gminna powołana przez Wojewodę Lubuskiego (nr rejestru 2952/52/08 6021-2/112/08), działającego na podstawie upoważnienia Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, stwierdzając, że wartość szkód w ww uprawie szacuje się na kwotę 18.449 zł.
Podobnego zdania byli kolejni biegli i biegły powołany przez ubezpieczyciela, w tym wypadku PZU S.A. Ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania pismem z dnia 02 października 2008 r.
31 stycznia 2009 r., Pan Adam Maśluk, poprzez kancelarię prawną przesłał do gorzowskiej filii PZU S.A. przedsądowe wezwanie do zapłaty (nr szkody PL2008072901526), na które w dniu 12 lutego 2009 r. otrzymał odmowę wypłaty odszkodowania. Podstawą jest stwierdzenie, że Ogólne Warunki Ubezpieczenia odwołują się do komunikatów Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, sporządzanych na podstawie komunikatów IUNG-PIB Puławy o klimatycznym bilansie wodnym.
Analizując komunikaty IUNG-PIB Puławy z okresu wegetacyjnego spornej kukurydzy, Instytut wyraźnie wskazuje zagrożenie suszą, co jak wskazują orzeczenia biegłych bezpośrednio spowodowało stratę plonu. Na tej podstawie w postępowaniu upominawczym Sąd Rejonowy w Gorzowie Wlkp. I Wydział Cywilny, Przewodniczący SSR Kinga Wochna, nakazuje ubezpieczycielowi wypłatę odszkodowania na rzecz Adama Maśluka w wysokości 12.828,48 zł. Ubezpieczyciel odmawia wypłaty zasądzonego odszkodowania, odwołując się od decyzji Sądu.
Komunikat sześciodekadowy (01 kwietnia do 30 września) IUNG-PIB a za nim MRiRW nie zawiera jednak informacji o wystąpieniu klęski suszy lecz tylko (wcześniej) o zagrożeniu jej występowaniem. Na tym opiera się późniejszy wyrok Sądu Rejonowego w Gorzowie Wlkp. I Wydział Cywilny, Przewodniczący SSR Kinga Wochna (sic! Ten sam skład) w postępowaniu odwoławczym. Sąd stwierdza, że w myśl Ustawy o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich z dnia 07 lipca 2005 r. (dz U. Nr 150 poz. 1249 ze zm.), miarodajne są obwieszczenia MRiRW o suszy, oddalając roszczenia Pana Maśluka.
Sąd w wyroku stwierdza, że w 2008 r. na plantacji Pana Maśluka nie wystąpiła klęska suszy, a w następnej linii określa wysokość strat na 13.506 zł!
W konkluzji, Sąd stwierdza m.in. W celu ustalenia, czy wystąpiła klęska suszy na plantacji powoda powołał biegłego(–)Biegły Kazimierz Dąbrowski w opinii wskazał iż nastąpiła susza(–). Sąd nie dał wiary opinii Biegłego. Tutaj następuje odwołanie do ogólnych warunków ubezpieczenia (dalej O.W.U), wskazujące, że dla zasady, nieistotny jest stan faktyczny na plantacji. Według umowy między ubezpieczycielem a ubezpieczonym podstawą do wypłaty odszkodowania jest spadek ogólnego bilansu wodnego w dowolnym okresie sześcio-dekadowym od 01 kwietnia do 30 września. Sąd również nie wziął pod uwagę opinii Komisji Gminnej.
Dalej w konkluzji czytamy: umowa tego typu ubezpieczenia ma charakter dobrowolny(–) dla tego typu ubezpieczeń z dopłatą Państwa. (–)Minister właściwy do spraw rolnictwa ogłasza w drodze obwieszczenia(–) wskaźniki bilansu wodnego dla poszczególnych warunków roślin.
I dalej: Umowy zawierane na zasadach wskazanych w ustawie (Ustawa o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich z dnia 07 lipca 2005 roku (dz U. Nr 150 poz. 1249 ze zm. – red.) podlegają pewnemu szczególnemu reżimowi. Związane jest to głównie z tym, że objęte są one pomocą finansową Państwa.(–)Nadmienić należy, również, iż wymienione wyżej dotacje celowe, jako, iż stanowią wydatki budżetu Państwa, dokonywane winny być w sposób celowy, oszczędny, racjonalny i zgodny z przepisami. (-) Celowym jest, posługiwanie się przy ustalaniu stanu suszy zarówno wskaźnikami ogłaszanymi w drodze obwieszczeń przez właściwego ministra (MRiRW przyp. red.), jak i wskaźnikami krytycznym przewidzianymi w Rozporządzeniu MRiRW z dnia 09 maja 2007 r.
Tyle interpretacji przepisów dokonanej przez Sąd. Pozostaje więc zadać kilka pytań, dotyczących tak celowości zawierania tego typu polis ubezpieczeniowych, jak również samego sensu funkcjonowania Ustawy o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich (z dnia 07 lipca 2005 roku(dz U. Nr 150 poz. 1249 ze zm.) w takim kształcie.

Opisany przypadek nie jest odosobniony. Jeśli biegli powołani przez poszkodowanego, oraz niezależni – powołani przez Lubuski Urząd Wojewódzki (z ramienia Wojewody Lubuskiego i z aprobatą MRiRW), oraz samego ubezpieczyciela (łącznie 3 opinie stwierdzające suszę) stwierdza ubytek w plonie, zniszczenie części plantacji, to co w tej sytuacji ma zrobić rolnik? Jaki jest sens zawierania polisy, która nie gwarantuje wypłaty odszkodowania? Jeśli jak stwierdza Sąd, IUNG-PIB jest niezwykle skrupulatny w swoich ocenach, a ocena stanu faktycznego rozbiega się z urzędowym pojęciem suszy, po cóż mamić rolników korzyściami płynącymi z ubezpieczania upraw.
W przedstawionym przypadku, dotowane ubezpieczenie od skutków m.in. suszy, nie zabezpieczyło interesu beneficjenta – ubezpieczonego rolnika.
Może warto pokusić się o zmodernizowanie Ustawy w taki sposób, aby np. pracownik terenowy IUNG-PIB mógł ocenić stan faktyczny na polu i na tej podstawie znowelizować urzędowy wskaźnik bilansu wodnego. Kwestionuje to Sąd, twierdząc, że naraziło by to budżet Państwa na potencjalny uszczerbek. Jednak w obecnej formie na uszczerbek narażony jest rolnik.