Jeszcze nie oszacowano wymarznięcia rzepaku

Szacunki dotyczące upraw rzepaku zniszczonych przez tegoroczne mrozy będą znane dopiero pod koniec kwietnia – poinformował PAP dyrektor Polskiego Stowarzyszenie Producentów Oleju Lech Kempczyński.

Na szczęście padające w zeszłym tygodniu deszcze wzmacniały rośliny po zimie. Rzepak potrzebuje dużo wilgoci i jeżeli ją ma, potrafi “odbić” nawet wówczas, gdy roślina została częściowo uszkodzona” – tłumaczy Kempczyński. W jego ocenie mrozy zniszczyły kilkanaście procent powierzchni tej uprawy.
Jak podaje BGŻ, powołując się na szacunki firmy analitycznej Sparks, łącznie w 7 województwach północno-zachodniej, zachodniej i centralnej Polski (lubuskie, wielkopolskie, dolnośląskie, łódzkie, kujawsko-pomorskie, pomorskie, zachodniopomorskie) areał zasiewów rzepaku ozimego kwalifikujący się do likwidacji wskutek wymarznięcia oceniany jest na ok. 160 tys. ha (27% zasiewów).
Sparks szacuje, że w skali kraju może okazać się konieczne ponownie obsianie ok. 170 tys. ha, tj. ok. 20% areału obsianego rzepakiem jesienią.
Czy zimowe straty przełożą się na ceny oleju, będzie zależało m.in. od plonów (wydajność z hektara). Straty mogą jeszcze powstać w wyniku wiosennych przymrozków. W maju ubiegłego roku z tego powodu zniszczone zostały kwiaty na roślinie, co miało znaczny wpływ na wielkość zbiorów.
Jak podkreślił Kempczyński, ewentualne straty zimowe raczej nie będą miały wpływu na poziom cen rzepaku. Jego ceny są bowiem wyznaczane na podstawie notowań na giełdzie Matif w Paryżu. “Tak naprawdę o cenie rzepaku na światowym rynku decyduje sytuacja w Chinach i Kanadzie. Decydują nie rolnicy, a handlarze” – stwierdził.
Według Kempczyńskiego, nie da się w tej chwili przewidzieć, jak cena rzepaku wpłynie na poziom cen olejów jadalnych. Przyznał jednak, że o tym, ile kosztuje olej, przesądza cena surowca. Jednak polityka cenowa zakładów tłuszczowych jest taka, żeby mimo skoków cen surowca utrzymywać cenę oleju na stabilnym poziomie.
PSPO na podst. PAP