Jesteśmy drobiową potęgą

O tym, dlaczego warto produkować drób i czy duża konkurencja jest na tym rynku rozmawiamy z Ryszardem Bochenkiem, dyrektorem ds. inwestycji i rozwoju Zakładów Drobiarsko – Mięsnych SuperDrob S.A.

SuperDrob to…?

– SuperDrob S.A. jest dużym i nowoczesnym przedsiębiorstwem branży drobiarsko– mięsnej. Działa już od 22 lat i może się poszczycić wieloma sukcesami na polskim i na zagranicznym rynku. Główna siedziba firmy i zakład produkcyjny znajdują się w Karczewie, położonym 25 km na południe od Warszawy. Podstawowym profilem działalności naszego zakładu jest ubój, dzielenie oraz produkcja elementów i surowych wyrobów mięsnych, otrzymywanych z tuszek kurczaków i indyków. Natomiast dwa pozostałe zakłady produkcyjne zlokalizowane są na terenie miasta Łodzi i specjalizują się w przetwórstwie mięs drobiowych, wieprzowych i wołowych. Obecnie trwa budowa czwartego zakładu produkcyjnego w Koluszkach również w łódzkim.

 

Co będziecie produkować w Koluszkach?

– Inwestycja będzie obejmowała budowę dwóch linii produkcyjnych i tym samym powstanie ok. 650 nowych miejsc pracy. W tej liczbie ok. 40% będą stanowić etaty inżynieryjno-techniczne. Zakład będzie pracował na dwie zmiany produkcyjne w ciągu doby, pracuje przez 6 dni w tygodniu. Zdolność produkcyjna linii ubojowej wynosi 13500 szt./h, w ciągu doby można poddać ubojowi 216 000 szt./dobę. Zdolność produkcyjna linii rozbiorowej będzie wynosić 14000 szt./h, w ciągu doby można poddać rozbiorowi 224 000 szt./dobę.

 

Dlaczego warto postawić na produkcje drobiu?

– Ja w drobiarstwie pracuje od 1984 roku. Na przestrzeni 10 ostatnich lat ta branża poczyniła niewiarygodny postęp w Polsce. Z jakiegoś drobiowego Kopciuszka staliśmy się obecnie potentatem na skalę europejską. Jeśli chodzi o drób grzebiący jesteśmy potęgą. Jesteśmy najwięksi, najlepsi w tej chwili w Europie.

 

Jakie miejsce na rynku przetwórców drobiu w Polsce zajmuje SuperDrob?

– Jesteśmy w pierwszej szóstce największych zakładów branży drobiarskiej na rynku krajowym i cały czas się rozwijamy. Natomiast, jeśli chodzi o eksport produktów drobiarskich to na pewno jesteśmy w pierwszej trójce zakładów sprzedających tego typu produkty za granicą.

– Jesteśmy zatwierdzonym dostawcą dla największych sieci handlowych w Polsce i Europie. Naszymi Klientami są wiodące sieci handlowe w Polsce i zagranicą, do których zalicza się: MAKRO, LIDL, CARREFOUR, AUCHAN, STACJE BENZYNOWE BP, REAL, ALDI, AUCHAN FRANCE, LIDL Europe. Ponadto firmy cateringowe, restauracje i sieci hotelarskie np. KFC, DO&CO (dla linii lotniczych LOT), American Cuisine Warsaw, Marriott. Grupa Kapitałowa SuperDrob skupia spółki zależne: SuperDrob (Zakłady Drobiarko – Mięsne), SuperTrans (Specjalistyczna baza transportowa), StoFarm (fermy hodowlane i produkcja żywca drobiarskiego), DrobFarm (chów i hodowla), INTEGRA (Zakład wylęgu drobiu w Warszawie), SuperBuffet (stołówka pracownicza i catering).

 

Drób ubijany w waszych zakładach pochodzi tylko z własnych hodowli czy też od zewnętrznych producentów?

– Współpracujemy w tym zakresie zarówno z grupami producenckimi jak i indywidualnymi rolnikami. Mamy też własna bazę surowcową i ciągle ją rozbudowujemy, teraz pod potrzeby nowego zakładu. Ja wiem ile znajduje się stanowisk brojlera kurzego w promieniu 100 kilometrów od Koluszek. Wiem też, że na tym terenie nie jesteśmy sami, jeśli chodzi o przetwórstwo drobiu( Exdrob Kutno, Piórkowscy). Istniejąca baza surowcowa jest już nieco wyeksportowana i nie spełnia wszystkich stworzyć nowoczesne bazy warunków, jakich wymagają od nas importerzy drobiu. Dlatego musimy stworzyć nowe, nowoczesne bazy hodowlane. Dziś już nie ma takiego pojęcia jak uciążliwość przy hodowli kur. Organizm ten żyje krótko i nie ma czasu zasmrodzić otoczenia. Obecnie cykl hodowlany trwa 42 dni, a kiedyś wynosił 3 miesiące Nie było tych nowoczesnych systemów pojenia, karmienia. Strawność paszy była na poziomie 40%. W tej chwili strawność paszy jest na poziomie 90% i jedynie tylko 10% masy niestrawionej jest wydalane przez kurę.

 

Ile produkujecie na rynek krajowy, a ile na export?

– Jeżeli chodzi o firmę matkę oraz zakład przetwórczy to 55 % naszej produkcji eksportujemy, a 45% trafia na rynek krajowy. Natomiast, jeśli chodzi o convenience food ( produkty mięsne smażone, pieczone, panierowane gotowe do spożycia po pogrzaniu, a także panierowane i pieczone elementy z kurcząt) to 80% naszej produkcji sprzedajemy zagranicą. Drób i jego przetwory z naszych zakładów sprzedajemy głównie to Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji czy Szwajcarii. W tej chwili wchodzimy do Holandii i na pozostałe kraje europejskie.

 

Z tego, co udało mi się ustalić sporo swojej produkcji eksportujecie również do Chin. Co tam się najlepiej sprzedaje?

– Przysmakiem w Chinach są łapki kurze i dobrze się tam sprzedają. Tylko nowoczesna ferma jest obecnie w stanie wyprodukować łapki, które będą sprzedawalne i przyjęte przez chiński rynek. Jeżeli będzie to stary kurnik, który nie spełnia wymogów to łapy będą zniszczone, (występować będą odgniotą, wżery, ropnie) i nikt ich nie kupi. Ja nie wyobrażam sobie takiej fermy gdzie łapy są z wrzodami. Jest to nie w porządku ze względów humanitarnych. Kur wprawdzie nie hodujemy, żeby je pieścić, ale po to żeby ubić, ale zwierzę to w ciągu swojego krótkiego życia musi mieć zapewniane komfortowe warunki chowu.

 

Czy budując swoja pozycje, markę i szukając nowych rynków zbytu korzystacie również z funduszy promocji, które znajdują się w Agencji Rynku Rolnego?

– Oczywiście korzystamy. Wykorzystujemy maksymalnie wszystkie dostępne środki, aby się wspomagać. Jesteśmy członkami Krajowej Rady Drobiarstwa i Izby Gospodarczej. Mamy fundusze ze składek, własnych wpłat i ministerialnych środków właśnie na promocje drobiu i produktów drobiarskich.

 

Czy resort rolnictwa pomaga w szukaniu nowych rynków zbytu czy raczej hamuje rozwój branży drobiarskiej?

– Ja myślę, że nie hamuje. Na pewno zależy im na rozwoju branży drobiowej w Polsce i wspomagają nas na tyle na ile jest to możliwe. Mówimy najprościej, nie przeszkadzać i wtedy jest fajnie, ale jeżeli możecie pomóc to pomóżcie. Na pewno ministerstwo rolnictwa i rząd nie przeszkadzają się nam rozwijać. Jedynie, co nas boli to to, że nie mamy żadnych dotacji. Wszystkie inne branże, które są deficytowe są dofinansowywane. A my pieniądze na rozwój musimy sami wypracować.

 

W ostatnich latach w Polsce branża drobiarska rozwinęła się w nieprawdopodobnie szybkim tempie i rozrosła się do ogromnych rozmiarów. Czy nie obawia się Pan, że podobnie jak w przypadku producentów mleka może być problem ze zbyciem drobiu bo będzie go po prostu za dużo na rynku?

Mamy ogromna nadprodukcję drobiu w kraju, ale doprowadziliśmy do tego, że cześć ferm będąca w rękach zachodnich inwestorów wygasiła swoją produkcje ze względu na to, że nasz drób był hodowany w lepszych warunkach. Wygraliśmy, jakością i ceną. Oni wygasili swoją produkcję, a my mogliśmy zastąpić ich na rynku. Co ja bym zrobił z segmentem convenience food, którego ledwie 20% udaje się zagospodarować w kraju. Osiemdziesiąt procent eksportujemy tylko, dlatego, że mamy dobrą, jakość, mamy wszystkie certyfikaty, mamy przede wszystkim, co jest najważniejsze bezpieczną żywność. No i oczywiście surowiec do utworzenia tego produktu.

 

Czyli dalsze perspektywy rozwoju przed branża drobiarską są i zachęcałyby Pan rolników, aby inwestowali w hodowle drobiu?

– Zapraszam do współpracy. Prognozy są takie, że przez najbliższych 10 lat progresją będzie taka jak do tej pory, czyli około 10%. Nie wiem czy to będzie tak każdego roku, ale niech będzie na małym poziomie 1, 2, 3 procent to też będzie dobrze. Mamy opracowany specjalny program finansowania nowo powstałych ferm. Zapewniamy rolnikom wszelką pomoc. Przygotowujemy dla potencjalnych inwestorów – hodowców działki pod nowe fermy z pełną dokumentacją do zabudowy. Jeżeli rolnik zdecyduje się na hodowle drobiu i współpracę z nami to dostaje od nas pełen serwis – pisklęta, paszę i dobra cenę za dostarczone kurczaki. Warto, więc spróbować.

Dziękuje za rozmowę