Jest ustawa o ubezpieczeniach

W dniu 7 lipca Sejm uchwalił długo oczekiwaną ustawę o dopłatach do ubezpieczeń upraw rolnych i zwierząt gospodarskich. Przyjęty zapis stworzył podstawę prawną do stosowania dopłat ze środków budżetu państwa do składek z tytułu zawieranych przez producentów rolnych z zakładami ubezpieczeń umów ubezpieczenia od ryzyka wystąpienia nieprzewidzianych zdarzeń losowych powodujących straty w produkcji roślinnej i zwierzęcej. N

Według zapisu ustawy dopłaty do składek ubezpieczeniowych będą przekazywane zakładom ubezpieczeń na podstawie umów zawieranych przez ministra rolnictwa z tymi zakładami. Umowy te będą musiały zawierać szczegółowe warunki ubezpieczenia upraw i zwierząt, wysokość stawek taryfowych, sposób i terminy przekazywania i rozliczania środków na dopłaty, warunki ich zwrotu w przypadku wykorzystania niezgodnie z przeznaczeniem itd.
Producenci rolni, którzy podpiszą polisę z zakładem ubezpieczeń będą płacili składkę pomniejszoną o wysokość dotacji z budżetu państwa. Umowy ubezpieczenia będą musiały być zawierane na co najmniej 12 miesięcy. Wysokość dopłat wynosi w przypadku ubezpieczenia produkcji roślinnej – 40% składki, w przypadku zwierząt gospodarskich – 50% składki na polisę. Warunkiem jest jednak, aby stawki taryfowe ubezpieczenia upraw nie przekroczyły 3,5% sumy ubezpieczenia, a stawki taryfowe ubezpieczenie zwierząt – 0,5%.
W ustawie określono szczegółowo, które uprawy i zwierzęta gospodarskie będzie można ubezpieczyć od skutków nieprzewidzianych zdarzeń losowych i pogodowych. Do ubezpieczanych upraw ustawodawcy zaliczyli zboża, kukurydzę, rzepak, rzepik, ziemniaki i buraki cukrowe do zwierząt bydło, konie, owce, kozy i świnie. W ramach dotowanych ubezpieczeń rolnicy mogą ubezpieczyć swoje uprawy od skutków 11 żywiołów tj. ognia, huraganu, powodzi, deszczu nawalnego, gradu, piorunu, eksplozji, obsunięcia się ziemi, lawiny, suszy, ujemnych skutków przezimowania lub przymrozków wiosennych. Produkcja zwierzęca może być ubezpieczona od podobnych skutków oczywiście z wyłączeniem suszy a dodaniem uboju z konieczności.
Środowiska rolnicze zgodnie mówią, że ustawa jest krokiem w bardzo dobrym kierunku. Jednocześnie wymieniają szereg jej mankamentów.
-Wprowadzenie powszechnego ale dobrowolnego systemu ubezpieczeń od skutków klęsk i zdarzeń losowych jest koniecznym i oczekiwanym od długiego czasu zapisem – mówi Jan Krzysztof Ardanowski, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych. Nasza Organizacja od 4 lat mówiła głośno o potrzebie uchwalenia tej ustawy. Mechanizm dopłacania przez państwo do składek z tytułu ubezpieczenia funkcjonuje w wielu krajach na świcie – w sposób najbardziej rozwinięty w USA. Jest to kierunek zdecydowanie korzystny, gdyż rolników nie stać na zapłacenie składek na polisy. Można tylko ubolewać nad tym, że ustawę tą przyjęto tak późno i w tym momencie raczej należy ją traktować jako pewnego rodzaju element kampanii przedwyborczej, niż chęć wsparcia rolników. Ustawa ta ma również szereg mankamentów. Po pierwsze nie obejmuje wszystkich gatunków roślin, pozbawiając możliwości ubezpieczenia w tym systemie przede wszystkim ogrodnictwo, czyli uprawy sadownicze i warzywnicze w gruncie. Ustawodawcy pominęli także ubezpieczenie drobiu, czyli jednego najważniejszych kierunków produkcji zwierzęcej w Polsce. Są to bardzo wyraźne słabości tej ustawy.
Jak powiedział J. K. Ardanowski, absolutnym nieporozumieniem jest także kwota zaproponowana przez rząd na dopłatę do składek.
– Według wyliczeń, aby objąć powszechnie rolników w Polsce systemem dopłaty do składki, jest potrzebne ok. 500 mln zł w budżecie. Rząd zaproponował kwotę zaledwie 50 mln zł. W założeniu ustawa ta ma być powszechna, niestety wszystko wskazuje na to, że będzie ona skierowana do wąskiej grupy 10% rolników. To jednak będzie problem przyszłej ekipy rządzącej, gdyż to ona ponosić będzie skutki finansowe tej ustawy.Niezależnie od tych wszystkich gierek politycznych, Izby Rolnicze popierają ten pomysł, który w przyszłości będzie trzeba dopracować i ukształtować tak, aby faktycznie spełnił on swoją właściwą funkcję i służył rolnictwu.Zakłady ubezpieczeniowe podchodzą do sprawy z większą rezerwą, ich zdaniem podpisywanie polis ubezpieczeniowych będzie wymagało dużej odwagi.
-Ustawa wprowadzająca dopłaty jest obecnie przedmiotem szczegółowych analiz PZU – mówi Michał Witkowski z Zespołu Relacji z Mediami PZU S.A. Dlatego za wcześnie jest mówić o naszym stanowisku w sprawie tak szczegółowych zagadnień. Wydaje się, że przyjęta stawka za ubezpieczenie jest zbyt niska (przy tym zakresie ubezpieczenia). PZU SA posiada w swojej ofercie 9 dobrowolnych ubezpieczeń rolnych. Dobrowolne ubezpieczenia rolne prowadzimy od zawsze”.
W chwili obecnej zainteresowane zakłady ubezpieczeń analizują całość ustawy i dokonują rozpoznania możliwości ewentualnego przystąpienia do przetargu. Wydaje się jednak, że wobec uchwalonej wg projektu ministerstwa ustawy zainteresowanie zakładów ubezpieczeń będzie nikłe. Ustawodawcy nie uwzględnili nawet uwag do projektu, które przedstawiła Polska Izba Ubezpieczeniowa (PIU).
– PIU przy współpracy kilku zakładów ubezpieczeń przygotowała szereg propozycji zmian do projektu ustawy i przekazała je Ministrowi Rolnictwa – mówi prezes PIU, Jerzy Wysocki. Propozycje zmian obejmowały zapisy dotyczące podzielenia upraw na grupy, którym przyporządkowano poszczególne ryzyka, zdefiniowania zdarzeń objętych ubezpieczeniem upraw, wprowadzania katalogu wartości jednostkowych (sum ubezpieczeń), doprecyzowania zakresu wyłączeń oraz szeregu zapisów charakterze porządkowym.
Najważniejszym z punktu widzenia zakładów ubezpieczeń była jednak propozycja wyłączenia ryzyka suszy, które w zgodnej opinii sektora jest ryzykiem nieubezpieczalnym. W tej sytuacji PIU zaproponowała by udział Państwa nie ograniczał się tylko do dopłat do składek, ale także znalazł wyraz w wypłacanych odszkodowaniach.
– Istotą tej propozycji było zapewnienie bezpieczeństwa portfela przy zachowaniu woli upowszechnienia ubezpieczenia upraw i zwierząt. Jako rozwiązanie alternatywne zaproponowano również zwiększenie do 7% założonej przez Ministerstwo Rolnictwa 3,5% stawki taryfowej w ubezpieczeniu upraw. Mając na uwadze brak możliwości znalezienia reasekuratorów na ryzyko suszy PIU zaproponowała z jednej strony własną definicję suszy, a z drugiej opcję pokrywania w całości szkód spowodowanych przez suszę przez budżet państwa – dodaje J. Wysocki.
Podobne mechanizmy opierające na powszechnych, dobrowolnych ubezpieczeniach opartych na wsparciu z budżetów krajowych, funkcjonują w większości krajów UE. Przy tworzeniu polskiego zapisu w tej sprawie nasi ustawodawcy korzystali z doświadczeń hiszpańskich. Tylko w Grecji ubezpieczanie upraw jest obowiązkowe. Składka wynosi od 3% obrotów gospodarstwa. Polisa ta chroni przed skutkami klęsk żywiołowych a górna granica odszkodowania wynosi 70% szkody – pozostałe 30% rolnik może ubezpieczyć dobrowolnie.


Marcin Simiński

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności