fbpx

Jak zatrzeć silnik w ciągniku? I inne przypadki

Jak powszechnie wiadomo, silniki diesla w ciągnikach rolniczych wymagają okresowego przeglądu i wymiany oleju ściśle według zaleceń serwisowych. Ale po co? Przecież to nasz ciągnik i sami dobrze wiemy, kiedy i co wymieniać.  

Uwaga: poniższy tekst nie jest sponsorowany przez żadnego producenta części zamiennych, olejów czy tam innych kół lub panewek.   

Samasz loteria - baner

Posiadając ciągnik i samemu go użytkując, doskonale znamy jego różne drobne niedomagania. Jesteśmy osłuchani z pracą silnika, wiemy, jak pracuje na jakim paliwie, czy coś tam puka na panewce lub w skrzyni biegów. Jak i kiedy łapie sprzęgło, czy szumi jego łożysko, gdzie cieknie, czy cokolwiek tam mu dolega. Bo nikt nie zna własnego ciągnika lepiej niż jego użytkownik. Dlatego zalecenia serwisowe są dla tych, którzy nie wiedzą, co w trawie – o przepraszam – w ciągniku piszczy.   

Powietrze jest brudne, więc szkodzi chłodnicy

No a nawet jak coś w nim piszczy, to nie powód, żeby zaraz rzucać się na niego z kluczami lub nie daj Boże, oddawać do mechanika czy serwisu. Piszczy to piszczy, kiedyś przestanie. Jak jest uporczywe i nie przestaje samo, przy okazji grając nam na nerwach i generując upierdliwe pytania sąsiada, to smar w sprayu na pewno załatwi sprawę.  

Dalsza część poniżej.

Zobacz także:

Nie byłeś na Zielonym Agro Show? Nie szkodzi, zobacz naszą relację z komentarzami

Smar na pewno nie wystarczy na cieknącą chłodnicę, choć i tu sprawa jest do załatwienia domowymi sposobami. Fusy z porannej kawy parzonej po turecku wlane do chłodnicy zatkają niemal każdy drobny przeciek i po problemie. Samą chłodnicę też nie należy zbyt często przedmuchiwać z brudów, bo jeszcze się uszkodzi od tego coraz bardziej zanieczyszczonego powietrza, o którym tyle mówią w TV.  

chłodnica
Jak powszechnie wiadomo, powietrze szkodzi chłodnicy. fot. Adam Ładowski

Co do wymiany oleju w silniku, to nie ma co panikować, gdy zbliża się okres jego wymiany. Przecież nowoczesne silniki mają interwały przeglądowe co 500 godzin, a ten w naszym ciągniku – choć już ma swoje lata, a może nawet dziesiątki lat, wcale nie jest gorszy od tych prosto z salonu. Poza tym olej jest teraz drogi i trzeba oszczędzać. No właśnie, tu sposobem na pozostawienie wielu złotych w kieszeni jest przecież ponowne użycie oleju z innego, nowszego ciągnika. Wystarczy przecedzić go przez dziecięcą pieluchę i będzie jak nowy.  

Traktor na handel

Jak mawiają specjaliści w dziedzinie szybkiej sprzedaży maszyn używanych: życie bez dobrego handelku jest smutne i przynosi straty. Właśnie dlatego, żeby zyskać jak największą cenę za ciągnik, który chcemy sprzedać, wszelkie inwestycje w niego są dalece niepożądane i oczywiście obniżają nasz zarobek. Więc po co się trudzić? Jak jest brudny, to użycie ciśnieniowej myjki na zewnątrz i odkurzacza wewnątrz powinno wystarczyć. Jeśli efekt ma naprawdę robić wrażenie, to w ostateczności przejedzie się plastiki kremem do rąk czy plakiem i wystarczy.   

Poszarpany fotel? O, tu winę zawsze można zwalić na psa, który sam zatrzasnął się w kabinie i z żalu czy tęsknoty go pogryzł, wyczuwając właściciela. Biedne zwierzę. Ludzie lubią psy, więc przyszły nabywca na pewno machnie ręką czuły na niedolę czworonoga.  

Olcha na wycie skrzyni

A co z silnikiem, gdy podejrzanie wręcz klekocze? No tu jest oczywiste, że szklanka lub więcej gęstego oleju go uspokoi. Przynajmniej na czas oględzin i wyjazdu do nowego właściciela. Na odchodnym wystarczy mu zasugerować, żeby wymienił olej w silniku i tyle. Stan maszyny jest mu przecież znany, bo w umowie sprzedaży jest właściwy paragraf, więc jakby co jesteśmy kryci.  

Skrzynia chrobocze i most wyje? I na to starzy handlarze mają sposoby, bo jak wiadomo, skrzynia biegów to ważna rzecz i zaraz coś kupcowi rzuci się w ucho. Jak i w silniku sprawę na chwilę załatwi gęsty olej lub w ostateczności trochę drobnych trocin z przydziałowego drewna na opał, co go dostaliśmy od leśniczego. Podobno wióry z olchy są najlepsze, ale i te z sosny też na pewno dadzą radę.

skrzynia biegów tryby
Na zużytą skrzynię najlepsze są wióry z olchy. fot. Adam Ładowski

Tak w ogóle, to jak trochę cieknie ze skrzyni, mostu czy podnośnika, to żeby nabywca nie widział, zawsze można przemalować na czarno, bo wiadomo – na czarnym mniej widać. W sumie wystarczy jakaś olejna, ale jak przeciek spory, to jakąś rzadką masą bitumiczną się pociągnie i będzie git.   

Tak czy owak, przesadne dbanie o ciągnik wiąże się dla nas ze sporymi kosztami, których można uniknąć. W ostateczności zawsze możemy maszynę sprzedać i kupić inną używaną. Warto wtedy jednak wcześniej sprawdzić, czy olej w jej silniku nie jest za gęsty, a w skrzyni nie ma wiórów. No i czy fotela nie pogryzł stęskniony pies.    

Powyższy tekst ma charakter ironiczny i pod żadnym pozorem nie róbcie tego w domu. Innym też tego nie róbcie.  

Baner Agrosimex Alaska
Baner webinarium konopie
POZ 2024 - baner

ZOSTAW KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najpopularniejsze artykuły
NAJNOWSZE WIADOMOŚCI
[s4u_pp_featured_products per_row="2"]
INNE ARTYKUŁY AUTORA




ARTYKUŁY POWIĄZANE (TAG)

NAJNOWSZE KOMENTARZE

Newsletter

Zapisz się do Rolniczego Newslettera WRP.pl, aby otrzymywać informacje o tym co aktualnie najważniejsze w krajowym i zagranicznym rolnictwie.