Jak nie rurą to łupkami

Bezpieczeństwo energetyczne kraju uprzemysłowionego jest priorytetem jego władz. Wystarczy przeanalizować politykę w tym zakresie rządów w Paryżu, Berlinie, Waszyngtonie, aby przyjąć, że problematyka nieprzerwanego i niezakłócanego dostarczania surowców będących nośnikami energii stanowi fundament rządów i elit krajów uprzemysłowionych.

Kluczowym jest stwierdzenie, że to właśnie elity rządzące i pretendujące do władzy stanowią o prowadzeniu właściwej polityki, która nie zmienia się wraz ze zmianą rządów po kolejnych wyborach. Partie mogą ścierać się w zakresie poglądów na politykę społeczną, miejsce religii w życiu narodu, sposób prowadzenia polityki wewnętrznej, ale problematyka surowcowo-energetyczna jest stałą, nie zmieniającą się wraz z rządem.
Polska gazem stoi
Złoża gazu łupkowego w Polsce określa się jako najbogatsze w Europie i szacuje się je na 5,3 bln m sześciennych, co po dzisiejszych cenach surowca i dolara daje wartość około 750 mld dol. Ponadto eksploatacja złóż dałaby Polsce w znacznej mierze uniezależnienie od dostaw zewnętrznych, co właśnie staje się kością niezgody. W Polsce znajdują się również potwierdzone złoża ropy naftowej. Jest ich obecnie 84. Na Pomorzu ropa naftowa występuje w okolicach Dębek, Białogóry i Żarnowca. Geolodzy szacują złoża polskiej ropy na 350 milionów ton.
Kto rozdaje karty?
Duża część Europu jest zależna od błękitnego paliwa z Rosji. Doskonale wiedzą o tym rosyjscy włodarze, i jak wskazuje historia, Rosja traktuje szantaż energetyczny jako ostatnie i boleśnie skuteczne narzędzie polityki zagranicznej. Energia i źródła surowców pełnią w Rosji funkcję broni politycznej. A źródła gazu łupkowego to dla niej ewidentnie mocna konkurencja”, mówią czescy eksperci ds. bezpieczeństwa, generałowie rezerwy Jirzy Szedivy i Andor Szandor, cytowani przez portal internetowy iDnes. Według ekspertów Europa stanie się areną wielkich manewrów szpiegowskich.
Generałowie podkreślają, że największą podporą Rosji w UE są Niemcy. Będą narzędziem utrzymania rosyjskich wpływów. Działający gazociąg North Stream da im całkowitą wyłączność na dystrybucję gazu – powiedział Szedivy.
Aspekt ekonomiczny budowy North Stream świadczy dobitnie, że w rosyjskiej rozgrywce po pierwsze biorą udział Niemcy, a po drugie, że gdyby faktycznie chodziło o bezpieczeństwo energetyczne Europy, rurociąg spokojnie mógłby przebiegać przez polskie terytorium, bez inwestowania w niezwykle kosztowny rurociąg podmorski.
Drugim biegunem jest Francja ze swoimi zapędami “elektro-nuklearnymi”. Francja czerpie ponad 80% energii z siłowni jądrowych i jest w tej materii potęgą. Nie tylko wytwórczą, ale i technologiczną. Należy przypuszczać, że francuskie lobby atomowe ma kolosalny wpływ na polski rząd. Tym samym trzy bardzo silne kraje europejskie będą dążyły do tego, aby eksploatacja złóż gazu łupkowego w Polsce nie doszła do skutku.
Jedynym możliwym i realnym sprzymierzeńcem Polski w sprawie wydobycia gazu łukowego są Stany Zjednoczone. Amerykańscy politycy – w przeciwieństwie do polskich – kwestię rozwoju amerykańskich przedsiębiorstw traktują priorytetowo. Barack Obama przyjechał do nas między innymi po to, aby zadbać o interes amerykańskich firm. Należy spodziewać się, że tym razem wizyta amerykańskiego prezydenta w Polsce będzie miała charakter mocno lobbingowy. Sądzę, że w kwestiach dotyczących gospodarki wartość merytoryczna wizyty Obamy to w 90% kwestia eksploatacji złóż gazu łupkowego, a pozostałe 10%. to inne tematy – twierdzi Mirosław Barszcz, ekspert ds. energetyki, infrastruktury i prawa podatkowego BCC. Tutaj należy wspomnieć o kolejnej stronie (lub narzędziu) konfliktu – ekologach. Ich presja może doprowadzić do ograniczenia lub wręcz zatrzymania wydobycia surowca. Co potwierdza anonimowo przedstawiciel polskiego Ministerstwa Gospodarki. W rozmowie z “Dziennikiem Gazetą Prawna” powiedział, że: do polskich władz dotarły sygnały, że rosyjscy potentaci energetyczni mogą przekazywać ogromne sumy organizacjom ekologicznym w Europie.
Głosem naszych przeciwników mówi również Bruksela. Ustami Guenthera Oettingera, Komisja Europejska poinformowała w marcu, że trzeba się zastanowić, czy na poziomie UE nie trzeba bardziej zadbać o bezpieczeństwo przyszłego wydobycia. – UE ma swoje przepisy dotyczące ochrony wód podziemnych, prowadzenia wydobycia, emisji CO2 i BHP, których trzeba przestrzegać – dodał unijny komisarz. Długo nie trzeba było czekać na pierwsze reakcje. Na początku maja francuscy deputowani uchwalili ustawę o zakazie wydobycia gazu łupkowego. Zakaz dotyczy najtańszej i najbardziej powszechnej formy pozyskiwania surowca ze skał – tzw. szczelinowania.
Wiceminister skarbu, Mikołaj Budzanowski uważa decyzję Zgromadzenia Narodowego we Francji za dziwną. Jak podkreślił w “Sygnałach dnia”, Francuzi nie mają nawet decyzji środowiskowej, która świadczyłaby, że głębokie odwierty zagrażają środowisku.
Gaz łupkowy wydobywa się z głębokości ok 4000 m. Z uwagi na specyfikę wydobycia, rura szybu jest uszczelniana betonem od otaczających ją skał. Woda pitna wydobywana jest z pokładów zalegających maksymalnie na 300 m, jest więc niewielkie prawdopodobieństwo na skażenie wody chemikaliami używanymi do szczelinowania bądź metanem. W Polsce do tej pory nie stwierdzono negatywnego oddziaływania na środowisko, dowiedzieliśmy się od dyrektor ds. gospodarowania wodami podziemnymi w PGNiG dr Małgorzaty Woźnickiej. Podobnie jest w USA. – Nie potwierdzono nam żadnego incydentu, aby woda z chemikaliami używana w czasie szczelinowania hydraulicznego w procesie wydobywania gazu z łupków dostała się do wód gruntowych – twierdzi Woźnicka.
Oczywiście trudno oczekiwać, żeby jakakolwiek działalność górnicza pozostawała bez wpływu na środowisko. Jednak naturalną konkluzją jest miałkość argumentów o możliwym skażeniu wody pitnej, nota bene występujących lokalnie, ze skażeniem radioaktywnym w wypadku usterki elektrowni atomowej (patrz Energetyczny dylemat, WRP nr 47, 2011 r.).
Łupkowy poker
Jak łatwo zauważyć, jedynym i naturalnym z biznesowego punktu widzenia sprzymierzeńcem Polski są Stany Zjednoczone. Konstrukcja polskiego prawa w chwili obecnej jest taka, że amerykańskie koncerny wydobywające w przyszłości gaz łupkowy na terenie Polski skorzystają na tym bardziej niż Skarb Państwa RP. Można to wykorzystać jako przeciwwagę w polskie polityce zagranicznej i dążyć wszelkimi możliwymi metodami do pozytywnego dopięcia rozmów z Amerykanami. Amerykanie są niekwestionowanymi liderami w technologii i wielkości wydobycia gazu łupkowego w technologii szczelinowania. Wydobycie tą techniką zaspokaja obecnie 25 proc. potrzeb USA. W ostatnich latach Ministerstwo Środowiska RP wydało ponad 80 koncesji na poszukiwanie w Polsce gazu niekonwencjonalnego dla 40 podmiotów, głównie amerykańskich, m.in.: Exxon Mobil, Chevron, Marathon, ConocoPhillips.
Zgodnie z danymi Narodowego Banku Polskiego, bezpośrednie inwestycje zagraniczne (BIZ) USA w Polsce na koniec 2009 r. wyniosły w ujęciu nominalnym 12,1 mld dol., co stawia Stany Zjednoczone na pozycji piątego największego inwestora w Polsce i daje 6,5 proc. udziału w ogólnej wartości kapitału zagranicznego ulokowanego w Polsce. Szacunki amerykańskie mówią o całkowitej wartości zaangażowania inwestycyjnego w Polsce na 20 mld dol. i zatrudnienie łącznie 180 tys. osób – podaje BCC.
Jest więc o co grać. Jak nie trudno zauważyć, determinacja kolejnych prezydentów USA oparta o fundamentalną dla rządów w rozwiniętych krajach zasadę ciągłości, popycha ten kraj do działań wojennych, w celu zapewnienia sobie bezpieczeństwa energetycznego. Pierwsza wojna w Zatoce Perskiej bynajmniej nie toczyła się o wolność Narodu Kuwejckiego, a o ropę naftową właśnie. Jeśli więc, doprowadzimy do rozpoczęcia eksploatacji złóż gazu łupkowego na naszym terytorium, można być pewnym, że rozmowy o rozmieszczeniu na terytorium PR amerykańskich wojsk, a co za tym idzie systemów obrony aktywnej i pasywnej (stacje radarowe, baterie rakiet przeciw-balistycznych) staną się przedmiotowe. W chwili obecnej zabiegamy o rozmieszczenie sił USA z pozycji siostrzeńca, wołającego – co nam przywiozłeś wujku?
Rozgrywka o gaz na naszym terytorium przybiera pomału charakter konfliktu, w którym strony są już określone. Profesor Zbigniew Lewicki z Uniwersytetu Warszawskiego uważa wręcz, że: Stany Zjednoczone są jedynym sojusznikiem, który może pomóc Polsce uniezależnić się od dostaw Rosji. Chodzi o to – mówił amerykanista – by łupki w ogóle móc wydobywać, co nie jest wcale takie pewne.
Według badań Europejskiego Centrum Zasobów Energii Eucers wykorzystanie tylko części niekonwencjonalnych zasobów przed 2020 rokiem zapewni kontynentowi dostęp do własnego źródła energii, o ile Bruksela nie wpadnie na pomysł kolejnych opłat emisyjnych.
Unia Europejska to twór, w którym liczą się partykularne interesy konkretnych państw. A w przypadku gazu łupkowego każdy ma coś do ugrania. Niemcy widzą Polskę zaledwie jako rynek zbytu dla swoich towarów, Rosja zgodnie z ichniejszym przysłowiem – “Warszawa nie stolica, Polsza nie zagranica” widzi w nas utracone terytorium, Francja chętna by zarobić na budowie i utrzymaniu reaktorów jądrowych, Norwegia nie chce utracić rynku zbytu gazu z dna Morza Północnego.
Podsumowanie
Jakkolwiek problemu nie rozpatrywać, nie będzie łatwo załatwić tę sprawę po myśli i w interesie naszego kraju. Choć Traktat Lizboński nie zabrania nam podejmowania suwerennych decyzji w tej kwestii, jednak zbyt wielu silnych i o wiele bardziej zamożnych graczy broni tutaj swoich interesów. Należy bacznie obserwować działania rządu RP, i trzymać kciuki za nieprzekupność urzędników. Służby obcych mocarstw nie cofną się bowiem przed niczym, by osiągnąć cel, przed czym przestrzegają czescy eksperci. Zablokowanie portu w Świnoujściu dla statków o wielkich wypornościach (potencjalnie gazowców wiozących ładunek do nieistniejącego jeszcze gazoportu w Świnoujściu) przez rurę po dnie Zatoki Pomorskiej, to tylko przedsmak. O działalności obcych interesów świadczą “wrzutki” prasowe, rozmydlające ten bezprecedensowy zamach na polskie interesy w Świnoujściu, lansujące na osłodę informację o tym, że “Gdańsk odbierze sporo frachtów Hamburgowi (http://www.gdansk.pl/nasze-miasto,512,18191.html). To oczywista blaga, nie mająca znaczenia gospodarczego, a jedynie odwracająca uwagę od problemu.
Obecność tak amerykańskich firm, jak i w konsekwencji tego amerykańskich sił zbrojnych stanowiłaby dla Polski kluczowo istotny czynnik, podnoszący znaczenie Polski w regionie. Z kolei samowystarczalność energetyczna pozwoli na faktyczny rozwój polskiej gospodarki w perspektywie kilkudziesięciu lat. To jest najważniejsza rozgrywka stulecia i początku wieku, której skutki lub profity będą ważyły na pozycji naszego kraju w następnych dziesięcioleciach.
Źródła: BCC, www.wp.pl, Niezależna.pl, doniesienia prasowe, materiały własne.