Jaja dla bogaczy

0
478

Produkcja drobiarska była zawsze dumna ze swych możliwości zaspakajania wszelkich żądań konsumenta. Szybkie i duże zmiany jakie występują szczególnie w sektorze produkcji mięsa drobiowego, wpływają na technologię produkcji i na sytuację rynkową. W ostatnich kilku latach sektor produkcji jaj spożywczych i mięsa drobiowego musi ciągle reagować na głosy nawołujące do stosowania metod ekologicznej i organicznej” produkcji lub do chowu na zielonym wybiegu względnie korzystania z innych metod produkcji niszowej, gdyż konsumenci wierzą, że pozyskane tymi sposobami drobiowe produkty żywnościowe są bardziej odżywcze, przyjazne dobrostanowi lub odpowiadają innym szczególnym żądaniom.”

Są również tacy, którzy bez względu na wysokie koszty, chcieliby aby wszystkie produkty żywnościowe były pozyskiwane organicznymi metodami lub wjakiś inny szczególny sposób. Branża drobiarska powinna jednak w tym przypadku zachować prawo wyboru optymalnych pod względem ekonomicznym i dobrostanowym metod produkcji. Dążenie do nieliczenia się zkosztami produkcji wyróżnia mniejszość konsumentów, dysponujących zwykle dużymi dochodami, umożliwiającymi zakup specjalnych produktów żywnościowych, a między innymi także tzw. jaj dla bogaczy” po bardzo wysokich cenach (>1,00 zł). Ci zjadacze drogich i nie zawsze lepszych jaj, często ignorują dużą biedniejszą większość, która żąda umiarkowanych cen żywnościowych produktów inie poszukuje nerwowo na rynku uzdrawiających lub odchudzających “nowinek” dietetycznych.

Tak długo, jak wielkotowarowe, intensywne metody produkcji drobiarskiej nie obniżają wartości odżywczej oraz bezpieczeństwa zdrowotnego produkowanej żywności imieszczą się wstandardach wysokiego dobrostanu ptaków, branża drobiarska winna bronić swych procedur pozyskiwania jaj i mięsa drobiowego.
Nie ma na świecie wystarczającej ilości źródeł zapewniających wyprodukowanie całej żywności odpowiadającej standardom i organicznym certyfikatom. Badania naukowe dostarczają coraz więcej danych wskazujących na brak lub na nieistotne różnice wwartości odżywczej pomiędzy jajami czy mięsem drobiowym pozyskanymi metodą organiczną lub odpowiednio z klatkowego względnie z intensywnego chowu. Producentom jaj imięsa drobiowego nie zależy na satysfakcji z gwałtownych sprzeciwów dużej liczby konsumentów, którzy nagle uwiadamiają sobie, że płacą zbędna premię za żywność, która niczym nie różni się od dotychczas dostarczanej.
Można się zastanawiać, komu zależy na tej nagonce medialnej na rodzime produkty żywnościowe. Komu zależy, by obniżyć podaż na krajowy rynek jaj zniesionych wpolskich fermach? Dlaczego nie dyskutuje się konsekwencji finansowych wynikających z zamiany intensywnej, wielkotowarowej produkcji jaj i mięsa drobiowego na systemy ekstensywne, często drobnotowarowe, przyzagrodowe, pozostające najczęściej poza kontrolą służb weterynaryjnych? W tym przypadku konieczna jest odpowiednia edukacja konsumentów, a szczególnie handlu detalicznego wodniesieniu do jakości drobiarskich produktów żywnościowych pozyskiwanych różnymi metodami. Pożytek ztakiego szkolenia odniosą przede wszystkim sami konsumenci, którzy będą mogli świadomie dokonywać podczas codziennych zakupów wyborów, niezależnych od opinii często nawiedzonych doradców medialnych.

Wielu medialnych krytyków branży drobiarskiej posuwa się bardzo daleko w oczernianiu wielkotowarowej produkcji fermowej, przytaczając przy tym argumenty często wyssane z palca. Jest oczywiste, że intensywna, wielkotowarowa produkcja jaj i drobiu mięsnego, której celem jest zaspokojenie rosnących ilościowych i jakościowych wymagań miejskiego konsumenta, może budzić u niego wątpliwości natury etycznej i uczuciowej, gdyż powinien zdać sobie sprawę, że każdy kurczak, zanim zaspokoi jego apetyt, musi wtym celu stracić życie. Także dziennikarze radiowi, telewizyjni i prasowi pijąc mleko, jedząc jajka czy szynkę, powinni pamiętać – ale bez przesady i podsycania niezdrowych emocji – ozwierzętach gospodarskich, czyli onaszych “mniejszych braciach”, jak mawiał św. Franciszek i to nie tylko z okazji np. Świąt Wielkiej Nocy, gdy jest koniunktura na “pisanki” o jajach. Kotlety schabowe też przecież nie rosną na drzewach, a mają ugruntowaną pozycję w jadłospisie naszych restauracji i niedzielnych, domowych obiadów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności