Ile kosztuje Ursus C-45? Nielicencyjna podróbka oryginału jest w cenie

Trzeba przyznać, że zadziwiająco toczy się jest koło historii naszej rolniczej mechanizacji. Ursus C-45, ciągnik, którym traktorzysta jeździł za karę, kosztuje dziś niebiańskie pieniądze. Czy warto zapłacić majątek za, jak by nie patrzeć, podróbkę?

reklama
Baner Evritell Qemetica

Tak, podróbkę, bo Ursus C-45 to nielicencyjna kopia Lanz Bulldoga, którą mówiąc wprost, nieco bezczelnie skopiowaliśmy w pełnym majestacie prawa. Dlaczego? Bo było nam wolno, a wręcz nam nakazano. Liczyło się to, że mamy pierwszy “polski” ciągnik, a nie jakieś tam prawa własności czy patentowe.

Dokładnie rzecz biorąc, to żadnych praw nie było, bo na mocy porozumień alianckich po zakończeniu II wojny światowej wszystkie niemieckie prawa i patenty techniczne straciły moc prawną. To był taki rodzaj kary, ale pozwalał jednocześnie na pełne kopiowanie każdej niemieckiej technologii bez skutków prawnych.

reklama
Baner KIOTI

W pełni korzystały z tego wszystkie zwycięskie państwa alianckie, ale nas interesuje to, co się działo w Polsce. A w Polsce po wojnie był dosłowny “dziki wschód”, bo wszelkie strategiczne dla gospodarki decyzje zapadały w Moskwie.

reklama
Baner Bayer
Sagan lub Bombaj, różnie zwano ten model, fot, Adam Ładowski

Towarzysze, jak chcecie ciągnik, to sobie go skopiujcie

Szybkie uruchomienie produkcji w Ursusie było priorytetem dla władz i partii (a może odwrotnie). Nie ma co ukrywać, że ówczesnej Polsce był potrzebny dobry i nowoczesny sprzęt rolniczy, w tym ciągnik. Jednak nie było projektów tego typu maszyn, a czas naglił. Padł więc pomysł (wiadomo gdzie), że jak chcemy mieć polski ciągnik, to możemy go sobie skopiować.

Warunek był jeden – nie wolno było stosować żadnych nowoczesnych poniemieckich technologii. Priorytet w ich użyciu miał ZSRR i basta. Towarzysze, jak chcecie robić ciągnik, to sobie go skopiujcie, byleby był stary, bo nowe są dla nas – tak brzmiał prikaz z Moskwy.

Gruszka żarowa jest tu elementem zapłonu ciągnika, fot. Adam Ładowski

Pierwsze sztuki Ursusów C-45 to “ulepy”

Nie ma się co czarować, ale pierwsze sztuki Ursusów C-45 (choć zwano je jeszcze LB-45 od Lanz Bulldog) były po prostu “ulepami”. Sklecono je w fabryce z pozostałych na polach poniemieckich ciągników i szumnie w asyscie władz oraz zakładowej orkiestry dętej, wyjeżdżały z fabrycznych bram obsypane goździkami. Chytrze też wszystkie niemieckie znaki na oryginalnych niemieckich odlewach zostały zasłonięte tabliczkami z dumnie brzmiącym napisem “Ursus”.

Ciekawostką jest, że akurat te “oryginalne niemieckie” ciągniki w ogóle działały, a te pierwsze “made in Ursus” nie bardzo chciały dać się w ogóle uruchomić. Przykładem tego jest legendarna już anegdota, jak to pierwsze ciągniki z Ursusa miały dojechać na pierwszomajowy pochód. Dojechały, a owszem, ale tylko te “poniemieckie”.

Jakkolwiek na to nie patrząc, Ursus C-45 już w momencie rozpoczęcia produkcji w warszawskich zakładach był mocno przestarzały. Nie pomogły mu ani kolejne faceliftingi, ani modernizacje, ani próby unowocześnienia go instalacją elektryczną. Trafiał do PGR-ów, a tam traktorzyści dostawali go za karę, bo użytkowanie i praca nim były koszmarem.

Taki egzemplarz kosztuje sporo i jest poszukiwany przez kolekcjonerów, fot. Adam Ładowski

Ile dziś kosztuje Ursus C-45?

Odpowiedz na to pytanie wcale nie jest taka prosta, bo chętnych do pozbycia się swojej nielicencjonowanej podróbki Lanz Bulldoga wcale nie jest wielu. Jeśli ogłoszenie się pojawia, a taki Ursus C-45 nie wymaga kilkudziesięciu tysięcy złotych wkładu po zakupie, to oferta znika natychmiast. No cóż, sentyment ma swoją wartość.

Oto kilka ogłoszeń, jakie udało się znaleźć:

  • 1950 rok, do całkowitej renowacji – 50 000 zł;
  • 1948 rok, stan, dobry – 79 000 zł;
  • 1960 rok, stan do całkowitej renowacji – 51 000 zł;
  • 1959 rok, stan do renowacji – 72 000 zł;
  • 1960, stan zadowalający – 78 000 zł;

Widać więc, że pierwszy “polski” ciągnik mocno się ceni i choć niektóre przytoczone tu egzemplarze nadają się wyłącznie, aby w nich trzymać kury, to cena jest powalająca.

Czy gdybyście chcieli posiadać takiego Ursusa, to wyłożylibyście za niego aż takie pieniądze?

3 KOMENTARZE
    • Chwalmy i uwielbiajmy Unię bo dała chłopu nowoczesny traktor tak jak i dawniej socjalizm dał ciągnik jako przejaw braterstwa chłopsko-robotniczego. Dziwię się że takie hasła padają w dzisiejszych czasach! Prawdziwy sukces działań systemowych byłby wtedy gdyby rolnik byłby wstanie sam kupić sobie traktor bez żadnej pomocy ale wtedy byłby niezależny a niezależność bardzo nie podoba się komunistom z Brukseli.

      • Przecież rolników stać na nowoczesne ciągniki. To co piszesz to jakieś piramidalne bzdury, bo nikt nie dał żadnemu rolnikowi ciągnika za darmo. Prawda jest taka że rolnictwo przez Unię jest centralnie sterowane jak za PRL, dopłaty obszarowe wprowadzono tylko po to żeby placu rolnicy nie było zbyt dużą konkurencją dla zachodnich gospodarzy. A wszelkie projekty unijne i dofinansowania służą jedynie pompowaniu pieniędzy w gospodarkę, głównie Niemieckich producentów maszyn i ciągników. Normalnego gospodarza który nie zadłuża się bezmyślnie stać na dobry sprzęt, nawet pomimo faktu że te wszystkie dopłaty i dofinansowania bardzo podnoszą ceny maszyn. Prawda jest taka że dofinansowanie najczęściej pokrywa jedynie różnicę w cenie maszyny przed wprowadzeniem dopłaty i po. Rolnik tak czy siak musi zarabiać, kombinować jak utrzymać rentowność bo ceny wszystkiego rosną a gospodarka centralnie planowaną nie pozwala na podniesienie cen sprzedaży płodów rolnych. Ogólnie to nikt nic nie daje tylko wszyscy przyssali się do rolników i czerpią olbrzymie korzyści z ich ciężkiej pracy przy nieporównywalnie mniejszych nakładach pracy i poświęcaniu swojego zdrowia.

ZOSTAW KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Przeczytaj także

None found

Najpopularniejsze artykuły

None found

ARTYKUŁY POWIĄZANE (TAG)
INNE ARTYKUŁY AUTORA




NAJNOWSZE WIADOMOŚCI