Idzie zima, co będzie z oziminami?

Snowy field in winter.

Już dzisiaj w Polsce odczuwalne są znacznie niższe temperatury niż we wcześniejszych dniach. Zima postanowiła przypuścić atak i to bardzo szybko i gwałtownie. Według prognoz, jutrzejsza noc ma być najzimniejsza (mróz dochodzący nawet do -25°C). Czy oziminy poradzą sobie z tak gwałtowną zmianą temperatury, czy znowu będziemy borykać się z problemem wymarznięć…?

Jak już wspominaliśmy, stan zbóż ozimych podczas tegorocznej jesiennej wegetacji pozostawał wiele do życzenia. I o ile jeszcze rośliny wysiane w optymalnym terminie zdążyły dotrzeć do fazy 3-4 liścia (poza żytem, któremu udało się osiągnąć fazę krzewienia), to wiele plantacji rolnicy założyli dopiero w październiku, a nawet w listopadzie. Tutaj oziminy zdołały wytworzyć tylko 1-2 liście. Dodatkowo, stosunkowo mało dni słonecznych sprawiło, że rośliny mogły nie zgromadzić dużej ilości cukrów, niezbędnych do dobrego przezimowania i odpowiedniej mrozoodporności.

Na tym etapie najgorsze dla roślin okazałoby się ich rozhartowanie, do którego mogło dojść w ostatnich cieplejszych dniach. Dokładniej mówiąc, to duża i gwałtowna zmiana temperatury teraz zaszkodzi im najbardziej, a właśnie taka zapowiadana jest od dzisiaj, 5 stycznia, przez kolejne dni. Zima przypuści więc atak na nasze oziminy. Czy zdołają się one obronić przed tak dużymi zapowiadanymi mrozami (nawet do -25°C w niektórych rejonach)?

Dobrze zahartowane oziminy są przygotowane na bardzo niskie temperatury. Żyto jest najbardziej odporne – znosi spadki nawet do -30°C, pszenica do -25°C, a jęczmień do -15°C. Plantacje tych ostatnich ucierpią więc w najbliższych dniach najbardziej. Na szczęście, odpowiednia kolejność została zachowana i tak duże nadchodzące mrozy poprzedziły opady śniegu w ostatnich dniach. Rośliny nie ulegną więc wysmaleniu (efekt smagania roślin przez mroźny wiatr, co prowadzi do ich uszkodzeń i zamierania).

Oziminy mogły ucierpieć z powodu zastoisk wody, które można było zauważyć na wielu plantacjach jeszcze jesienią (zazwyczaj problem ten pojawia się dopiero wiosną). Po obfitych opadach, głównie w obniżeniach terenu woda zbierała się, przykrywając rośliny. Zamarznięcie takich zastoisk powoduje odcięcie oziminom dostępu do tlenu. Z kolei opady śniegu na nie zamarzniętą ziemię (a takie też miały miejsce w ostatnich dniach) to też zagrożenie – ciężka i mokra pokrywa śnieżna odcina roślinom dostęp do tlenu, a dodatkowo stwarza ona świetne warunki dla pleśni śniegowej, która atakując oziminy osłabia je lub wręcz prowadzi do ich zamierania.

Na pocieszenie – ubiegły sezon pokazał, że nawet świetny rozwój roślin i dobre warunki do wegetacji jesiennej finalnie nie zapewniły oziminom sukcesu. Wystarczyło kilka dni na początku stycznia z dużym spadkiem temperatur bez okrywy śnieżnej, aby problem wymarznięć okazał się kluczowym podczas późniejszych mniejszych zbiorów. Ta jesień z kolei nie sprzyjała plantacjom. Ale to jeszcze niekoniecznie musi oznaczać duży spadek tegorocznych plonów. Dużo zależy tu od decyzji dotyczących zabiegów wiosennych oraz warunków podczas zimy. Miejmy nadzieję, że dodatkowo nie będziemy musieli borykać się z wymarznięciami.

Azot na krzewienie
Jednak już teraz musimy się przygotować na inną niż w poprzednich latach strategię nawozową. Oczywiście, konkretne decyzje należy podejmować na podstawie sprawdzenia stanu ozimin i ich potrzeb. Przede wszystkim jednak, pamiętajmy o uderzeniowej dawce nawozu na wiosnę, aby pobudzić zboża do krzewienia. Po uprzednim sprawdzeniu zasobności gleby oraz obliczeniu, ile azotu jest aktualnie dostępnego dla roślin, resztę potrzeb azotowych powinniśmy roślinie zapewnić w formie nawozu. Całą dawkę konieczną do wysiania najlepiej podzielić na trzy, przy czym pierwsza, startowa powinna być największa (40-60% całości). Pamiętajmy przy tym o zasadzie, że to azot ma czekać na roślinę, a nie odwrotnie, czyli powinniśmy go zastosować zanim jeszcze ruszy wiosenna wegetacja. Najlepiej wybrać tu formę azotanową i amonową jednocześnie. Ta pierwsza mocniej pobudza rośliny do krzewienia, ale też rozhartowuje je i jest gorzej pobierana w niskich temperaturach. Druga z tych form jest z kolei wolniej wymywana, a więc jest dłużej dostępna dla roślin i lepiej pobierana w niskich temperaturach, natomiast nie wpływa n bardzo szybkie rozkrzewianie się roślin.

Wybierając konkretny nawóz na dawkę startową warto wybrać zarówno saletrzak i saletrę amonową lub RSM (jeśli posiadamy odpowiedni sprzęt do jego aplikacji), który zawiera w sobie trzy formy azotu: amonową, azotanową i amidową.

Na bardzo słabych plantacjach, po zastosowaniu pierwszej dawki azotu można zdecydować się również na zastosowanie regulatorów wzrostu. Najlepiej stosować je dopiero po tym, jak rośliny zaczęły się krzewić. Dzięki temu wydłużymy ten etap, co pozwoli na wytworzenie większej ilości pędów bocznych, a w konsekwencji wyższe plony.

Pamiętajmy przy tym, aby nie opóźniać drugiej i trzeciej dawki azotu. O rozkrzewienie i dobry start w wiosenną wegetację to jedno, ale utrzymanie prawidłowego wzrostu i rozwoju plantacji jest też konieczne.

Wspomaganie równie ważne
Konieczne do prawidłowego krzewienia i rozwoju ozimin będą również pozostałe makroskładniki, czyli fosfor, potas, magnez i siarka oraz mikroskładniki, t.j. miedź, mangan i cynk.