Hodowla zwierząt pod kreską

0
521

W ostatnich tygodniach sen z powiek wielu hodowcom zarówno bydła opasowego jak i trzody chlewnej spędzają gwałtownie spadki cen żywca wołowego i wieprzowego.

Najbardziej spadły ceny byków w wieku 12—24 m-cy, z 13,5 zł na 10,80 zł za kg wbc, następnie krów6,5 zł na 4,5 zł za kg wbc i jałówek z 13 zł na 10,5 zł za kg wbc.

Natomiast stawki za żywiec i półtusze wieprzowe oceniane poubojowo spadły do poziomu niespotykanego od kwietnia 2019 roku (od 4,50 do maksymalnie 6,40 zł/kg w wadze żywej, a na wbc w klasie E: 7,15-7,80 zł/kg).

Zdaniem rolników wyraźnie widać wpływ zawirowań logistycznych związanych z pandemią koronawirusa i jej wpływ na dostawy oraz eksport wieprzowiny. Jednocześnie spadek cen skupu żywca nie przekłada się na ceny w sklepach i hipermarketach, gdzie ceny znacząco wzrosły.

– Jak tak dalej będzie to przyjdzie mi zlikwidować hodowlę i szukać sobie nowego zajęcia. Na wszystkim zarabiają pośrednicy. Nam płacą grosze, a sklepach ceny idą w górę. Jeśli rząd nie pomoże hodowcom i w sposób uczciwy nie ureguluje drogi z pola do stołu to wielu z nas grozi bankructwo – żali się Pan Stanisław zajmujący się już od wielu lat hodowlą bydła oposowego w okolicach Sokółki na Podlasiu.

Biorąc pod uwagę znaczenie ekonomiczne produkcji bydła oraz trzody w rolnictwie, zdaniem Podlaskiej Izby Rolniczej konieczne jest podjęcie działań osłonowych w tych sektorach oraz zabezpieczenie rekompensat dla rolników na wzór pomocy dla przedsiębiorców i wyrównanie strat za sprzedaż żywca, np. w przypadku min. 30% spadku średniej rocznej produkcji rolnej w stosunku do roku poprzedniego.
Według zarządu PIR skutecznym rozwiązaniem byłoby też zdjęcie nadwyżki wołowiny z rynku poprzez zaaktywizowanie różnych form wsparcia mechanizmami unijnymi, a także zdjęcia nadwyżki wołowiny przez Agencję Rezerw Materiałowych.

Czytaj także: „Przez ostatnie 2 miesiące na skutek gwałtownego spadu cen żywca moje gospodarstwo straciło 120 000 zł”

– Takie rozwiązania dałyby szansę na utrzymanie potencjału produkcyjnego żywca wołowego w gospodarstwach i zapewnienie podaży naszej wołowiny na rynki międzynarodowe po ustaniu epidemii korona wirusa – mówi Grzegorz Leszczyński, prezes Podlaskiej Izby Rolniczej.

Samuel Skrzysz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności