Hanover – polskie akcenty

0
572

Pośród festiwalu nowości ogromnych koncernów, na hannoverskiej wystawie prezentowali swój dorobek i produkty wystawcy o może mniej znanych znakach handlowych, co nie znaczy gorszych produktach. Pośród wystawców z 34 państw swoje produkty prezentowało 21 polskich firm.

Nie łatwe zadanie stanęło przed polskim przemysłem, mającym zamiar prowadzić ekspansję handlową na terenie Europy Zachodniej. Jak wielka jest skala trudności widać było na parkiecie minionej już ekspozycji. Rodzimi producenci współzawodniczyć muszą z potężnym przeciwnikiem. Jak wyglądała polska oferta? Nasi reprezentanci przedstawiali produkty w kilkunastu grupach towarowych. Począwszy od sznurka rolniczego, poprzez materiał siewny, maszyny rolnicze, do części maszyn. Najbogatszą ofertę, na największej pozycji ekspozycyjnej zaprezentowała Unia Grudziądz. Zielono-czerwone maszyny widoczne były już z daleka. Unia, godnie sąsiadowała z takimi potentatami jak Gregoire Besson, będący konkurentem Unii czy producentami zaawansowanych technologicznie produktów, jakimi są rolnicze systemy GPS. Tak rozmiar stoiska, jak również rozwiązania techniczne i różnorodność produktów Unii budziła ciekawość wszystkich. Warto nadmienić, że kilka produktów Unii stanowiło część oferty handlowej przedsiębiorstwa EURO Jabelmann, oferującej sprzęt rolniczy na terenie całej Europy.Atrakcyjne stoisko i równie bogatą ofertę zaprezentowały polskie firmy Krukowiak, Pilmet, POM Brodnica, P.P.H. Mandam, Hydramet. Wystawiały swoje produkty na sąsiadujących ze sobą stoiskach. Ciekawą i dobrze wykonaną konstrukcją był ładowacz czołowy TUR-11 produkt giżyckiego Hydrometu, zaprezentowany na ciągniku Ursus. Równie atrakcyjnym rozwiązaniem jest ładowacz MIKRUS 12T wyprodukowany przez Pol-Mot Warfama. Po zwiedzeniu całej ekspozycji targów, nie udało się odnaleźć podobnego urządzenia. Tuż obok eksponowany był kultywator uprawowo-ścierniskowy TANDEM, produkt wytwórni sprzętu rolniczego MANDAM.Różnorodność produktów była spora, podobnie jak ilość wystawców. Lwia część ekspozycji adresowana była do rolników gospodarujących na małych i średnich areałach. Rzec by z całą odpowiedzialnością, że odzwierciedlała strukturę polskiej wsi. Jeśli rodzimi producenci poważnie myślą o rozwijaniu sprzedaży swych produktów na rynku niemieckim, francuskim czy brytyjskim, polecam wizytę na kolejnych międzynarodowych targach o podobnej randze, nie tylko w charakterze wystawcy lecz również zwiedzającego. To czas doskonały by podpatrzeć rozwiązania techniczne i na podstawie oferty konkurencji wyciągnąć wnioski co do kierunków w jakich podąża rozwój technologii upraw i budowy maszyn rolniczych. Zrozumieć należy oczywiście stan strukturalny polskiej wsi. Niemniej jednak, Agritechnica to targi międzynarodowe w dosłownym tego słowa znaczeniu. Refleksja ta nie jest złośliwością, którą chcę uraczyć tego lub owego producenta. Nasuwa się ona samoistnie, kiedy z prawej strony alejki widać potężne pługi produkcji zagranicznej a z lewej maleńkie maszyny konstrukcji rodzimej. Jeśli polski przemysł ma skutecznie konkurować z zagranicą, musi w szybkim czasie wytworzyć ofertę będącą konkurencją dla maszyn importowanych. Ta uwaga tyczy się nie tylko producentów, lecz również władzy państwowej kreującej rozwój gospodarki i banków nie chcących finansować godnych uwagi przedsięwzięć. Rodzima oferta nie może ograniczać się do wyszukiwania nisz rynkowych nie pokrytych przez zagraniczną konkurencję. Jest to pogoń w piętkę”. Nie przyniesie ona ani dochodów, ani też postępu. Alan”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności